PAP/Radek Pietruszka

Strzały na granicy polsko-białoruskiej

Białorusini oddali strzały w kierunku polskich żołnierzy. Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało dziś do złożenia wyjaśnień przedstawiciela białoruskiej dyplomacji.

Na granicy polsko-białoruskiej robi się coraz niebezpieczniej.

– Patrol służb białoruskich oddał strzały w kierunku żołnierzy Wojska Polskiego, którzy razem z nami patrolują granicę – mówiła rzecznik prasowy Straży Granicznej, ppor. Anna Michalska.

Prawdopodobnie była to ślepa amunicja. Do takich prowokacji dochodzi coraz częściej.

– Służby funkcjonariuszy są obecnie bardzo trudne i wiążą się z dużym napięciem i stresem. Na razie są to tylko atrapy bomb, strzały prawdopodobnie ze ślepej amunicji, więc oby tylko się na tym skończyło – powiedziała ppor. Anna Michalska.

Białoruskie służby na widok polskich patroli oddają puste strzały w powietrze, rzucają różnymi przedmiotami – symulując rzut granatem czy podrzucają atrapy, które mają wyglądać jak materiały niebezpieczne.

– My to rozpatrujemy w kategorii zdecydowanej chęci eskalowania problemu i sytuacji na granicy polsko-białoruskiej oraz pewnego rodzaju walki psychologicznej z konkretnymi polskimi funkcjonariuszami i żołnierzami, którzy strzegą polskiej granicy – wskazał rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych, Stanisław Żaryn.

Polskie służby nie dają się sprowokować.

– Wiemy, że to może bardziej eskalować emocje. Oczywiście, jeżeli będzie potrzeba, będziemy reagowali, ale w tej chwili staramy się zachować zimną krew – oznajmiła rzecznik prasowy Straży Granicznej.

Polski MSZ wezwał dziś do złożenia wyjaśnień przedstawiciela białoruskiej dyplomacji. Alaksandr Czasnouski po wyjściu z ministerstwa oświadczył, że żadne strzały na granicy nie padły i czeka na dowody w tej sprawie ze strony polskich służb.

– Te informacje o strzałach nie są prawdziwe – wskazał Alaksandr Czasnouski.

– Ale są nagrania, gdzie białoruski pogranicznik rzuca przedmiotami – kontynuował dziennikarz.

– Dziękuję. Dziękuję. Na razie to wszystko. Dziękuję – uciął charge d’affaires białoruskiej ambasady.

Charge d’affaires ambasady Białorusi w Polsce nie chciał odpowiadać na więcej pytań dziennikarzy. Jeśli zajdzie taka konieczność, przedstawimy dowody – zapowiedział polski resort dyplomacji.

– Mamy dowody, że strzały zostały oddane. Inaczej nie byłyby wydawane różnego rodzaju komunikaty. Jeżeli zaistnieje taka konieczność, dowody zostaną przekazane stronie białoruskiej – podsumował Łukasz Jasina, rzecznik MSZ.

Rzecznik polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych po spotkaniu z przedstawicielem białoruskiej dyplomacji podkreślał, że sytuacja staje się z dnia na dzień coraz bardziej napięta i nic na ten moment nie zapowiada jej uspokojenia.

TV Trwam News

drukuj