Sprawa Telewizji Trwam

W Sienkiewiczowskich „Krzyżakach” jest charakterystyczny epizod, kiedy giermek Hlawa, słuchając arogancji i kłamstw jednego z Krzyżaków, pochwycił go mocno „za brodę, zadarł mu głowę i rzekł: „Jeśli ci nie wstyd łgać wobec ludzi, spójrz w górę, że to i Bóg cię słyszy!”. I trzymał go tak przez tyle czasu, ile trzeba na zmówienie „Ojcze nasz””.

Dedykuję ten cytat panu Janowi Dworakowi oraz całej KRRiT, a także ich protektorom, mocodawcom i domniemanym zwierzchnikom. Jest oczywiste, że decyzja KRRiT odmawiająca przyznania miejsca na multipleksie Telewizji Trwam oznacza faktyczną likwidację tej telewizji. Ale przy pomocy pretekstów, niskich wykrętów i manipulacji prezes Dworak i jego KRRiT zwyczajnie mówią nieprawdę. KRRiT twierdzi oficjalnie, że nie chce likwidacji Telewizji Trwam, a jedynie dba rzekomo o przepisy, procedury, formalności i prawo. To nieprawda! I dlatego właśnie sprawa Telewizji Trwam już dawno wykroczyła poza granice zwykłego sporu administracyjnego, których pełno w Polsce, tak jak w każdym źle rządzonym państwie. Milionowe protesty jak Polska długa i szeroka pokazują, że nie ma już tylko kwestii Telewizji Trwam. W tle tej sprawy jest pytanie: Czyja Polska i jaka Polska? Rozszerzające się z każdym dniem protesty przeciw decyzji KRRiT mają coraz bardziej charakter obywatelskiego nieposłuszeństwa przeciwko państwu Platformy Obywatelskiej. To państwo rządzone od pięciu lat przez PO nawet jeżeli nie jest jeszcze totalitarne, to z pewnością jest represyjne i nieżyczliwe wobec własnych obywateli. To państwo bywa nawet wrogie wobec tych, którzy są obywatelami drugiej kategorii, których liczba rośnie, a których rządząca PO w sprytny sposób chce antagonizować m.in. w sprawie Telewizji Trwam. W realiach XXI wieku toczy się w Polsce walka o wolność słowa i pluralizm, o równość wobec prawa, walka z dyskryminacją.

Doświadczenie historyczne uczy bowiem, że wolności słowa i wolności w ogóle rządzący nigdy nie dają społeczeństwu dobrowolnie. Wolność należy wywalczyć. Błogosławiony Jan Paweł II przestrzegał wyraźnie przed możliwością powrotu totalitaryzmu i mówił o słusznym prawie społeczeństwa do obrony przed nim: „Istnieją dzisiaj partie, które choć mają charakter demokratyczny, wykazują narastającą skłonność do interpretacji zasady rozdziału Kościoła od państwa zgodnie z rozumieniem, jakie stosowały rządy komunistyczne. Oczywiście, dziś społeczeństwo dysponuje odpowiednimi środkami samoobrony. Musi tylko chcieć je stosować. Właśnie w tej dziedzinie budzi obawy pewna bierność, jaką można dostrzec w zachowaniu wierzących obywateli. Odnosi się wrażenie, że niegdyś było bardziej żywe ich przekonanie o prawach w dziedzinie religii, a co za tym idzie, większa gotowość do ich obrony z zastosowaniem istniejących środków demokratycznych. Dzisiaj to wszystko wydaje się w jakiś sposób osłabione, a nawet zahamowane, może także z powodu niewystarczającego przygotowania elit politycznych. (…) Europę na przełomie tysiącleci można by określić jako kontynent spustoszeń. Programy polityczne nastawione przede wszystkim na rozwój ekonomiczny same nie uzdrowią tych ran. Mogą je nawet jeszcze pogłębić”.
Nie ulega wątpliwości, że sprawa Telewizji Trwam zintegrowała miliony obywateli, właśnie tak jakby chciał Ojciec Święty Jan Paweł II. W dodatku jest to ta część społeczeństwa, którą można określić jako świadomą, aktywną i zatroskaną o Polskę i o wolność słowa, demokrację i o najważniejsze wartości, a nie tylko o prywatę i urządzanie się na co dzień. Gołym okiem widać, że od upadku komuny nie było w Polsce takich protestów. To z pewnością są największe manifestacje XXI wieku w Rzeczypospolitej, a ich absolutnie ideowy charakter powinien być dla tych, którzy źle rządzą Polską, już nie dzwonkiem alarmowym, ale dzwonem na trwogę.


drukuj