fot. PAP/Leszek Szymański

Spotkanie lekarzy rezydentów w MZ pod znakiem nakładów na ochronę zdrowia

Nakłady na ochronę zdrowia były wiodącym tematem poniedziałkowego spotkania w Ministerstwie Zdrowia z rezydentami. Poruszono też kwestie zbyt długich kolejek do specjalistów i nieodwoływanych wizyt, tzw. „no show” – podsumowali rozmowy przedstawiciele Porozumienia Rezydentów OZZL.

Było to kolejne w tym roku spotkanie lekarzy z resortem zdrowia. Nie ma jeszcze konkretnej daty kolejnego, ale najprawdopodobniej odbędzie się ono na przełomie lutego i marca.

Uczestnicy spotkania przyznali, że rozmowy skupiły się głównie na temacie wzrostu nakładów na ochronę zdrowia. Poruszono też temat wzrostu finansowania płac.

„Rzeczywiście rozmowy koncentrowały się wokół nakładów na ochronę zdrowia i możliwości wcześniejszego osiągnięcia tego poziomu zapisanego w ustawie. O tym zresztą minister Szumowski wypowiadał się wielokrotnie. Ten poziom 6 proc. najprawdopodobniej uda się osiągnąć wcześniej” – powiedział po spotkaniu rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz.

Rezydenci zaznaczyli, że ich postulat jest nadal aktualny. Chcą, by nakłady w 2024 roku osiągnęły pułap 6,8 proc. Produktu Krajowego Brutto, ale liczony do roku poprzedniego, czyli według metodologii obowiązującej w UE. Resort zakłada, że wydatki w 2024 roku osiągną 6 proc. PKB (około 160 mld zł).

„Wydaje się, że jest pole do tego, by ten poziom wzrósł faktycznie dynamiczniej niż planuje resort zdrowia, by było to więcej niż te 6 proc. PKB. Chcielibyśmy, by nakłady w Polsce osiągnęły pułap przynajmniej średniej unijnej. Chodzi o to, by ten wzrost był efektywny” – zaznaczył przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL Piotr Pisula.

Z kolei Mikołaj Sinica, przedstawiciel rezydentów uczestniczący w spotkaniu w resorcie zdrowia, przypomniał, że średnie wydatki na ochronę zdrowia w UE to 7,2 proc. Dodał, że rezydenci poruszyli też kwestię zwiększenia finansowania pensji, ale tutaj również za wcześnie, by mówić o konkretnych ustaleniach. Obie strony zgodziły się jednak, że ochrona zdrowia potrzebuje zastrzyku finansowego. Resort zadeklarował, że na następne spotkanie przygotuje kalkulację dotyczącą wzrostu nakładów.

„Ten wzrost nakładów musi zostać przyspieszony. Ministerstwo zgodziło się przygotować analizę finansową z różnymi wariantami. Obiecało przedstawić ją na kolejnym spotkaniu. Wtedy już będziemy mogli rozmawiać o konkretnych kwotach” – powiedział Sinica.

Ponadto rezydenci poruszyli problem zbyt długich kolejek do specjalistów, również w kontekście zapowiedzi resortu dotyczącego zniesienia od 1 marca limitów na pierwszorazowe wizyty do kardiologa, ortopedy, endokrynologa i neurologa.

„Czas pokaże, czy ten pomysł jest realną formą walki z kolejkami” – powiedział Pisula zaznaczając, że jeśli nawet przyspieszy się termin wizyty pacjentom, którzy u specjalisty są pierwszy raz, to ktoś inny prawdopodobnie będzie musiał dłużej na nią poczekać.

Na spotkaniu pojawiła się też sprawa tzw. wizyt „no show”, czyli tych, które nie odbywają się, bo nie są odwoływane przez pacjentów z różnych powodów. Według szacunków mogą one stanowić nawet 30 proc. wszystkich umawianych wizyt.

„To rozwiązanie może być słuszne pod warunkiem, że pacjent będzie mógł odwołać taką wizytę. W tej chwili nie ma efektywnie funkcjonującego systemu kolejkowego. Niejednokrotnie spotkałem się z tym, że pracując w specjalistycznej przychodni przychodziło 5 pacjentów na umówionych 12. Trudno się temu dziwić. Ludzie po prostu zapominają, bo umawiani są na przykład za trzy lata. Często też nie mogą się dodzwonić albo zwyczajnie wynika to z braku szacunku, bo nie płacimy za to i o tym nie myślimy” – podsumował Sinica.

PAP

drukuj