fot. PAP/EPA

Spór o przyszłość Katalonii

Wciąż niespokojnie w Hiszpanii. Tym razem protestowano w Barcelonie. Uczestnicy manifestacji skandowali hasła przeciwko katalońskim separatystom. Zwolennicy niepodległości regionu także nie zamierzają rezygnować z protestów.

Masowe akcje protestacyjne rozpoczęły się tydzień temu. Zostały sprowokowane skazaniem 9 separatystycznych polityków katalońskich na 9-13 lat więzienia za organizację w regionie w 2017 r. nielegalnego referendum niepodległościowego. W Barcelonie protestowano przed siedzibą przedstawicielstwa rządu Hiszpanii.

– W tym tygodniu życie było trochę skomplikowane, ponieważ bałem się spędzać czas na ulicy. Widziałem przemoc w wielu postaciach. W tym mieście nie ma rządów prawa – mówił jeden z protestujących.

Protestujący przynieśli ze sobą worki ze śmieciami, które zostawili przy wejściu do budynku urzędu. Zwolennicy niepodległości Katalonii nie zamierzają rezygnować z protestów.

– Chcemy własnego państwa. Już je mieliśmy, a oni zabrali nam je siłą i bronią. Chcemy odzyskać nasze państwo – powiedział Josep.

– Nie dostaniemy nic z pokojowym sposobem działania. Ale jesteśmy również przekonani, że przemoc nie jest odpowiedzią. Te pożary, które widzieliśmy, nie miały uderzać w policję. Były po to, byśmy zostali dłużej na ulicach – dodała Marta.

Szef autonomicznego rządu Katalonii Quim Torra ponownie wezwał premiera Hiszpanii Pedro Sancheza do rozmów. Ten jednak odrzucił możliwość dialogu. Szef hiszpańskiego rządu uzależnił rozmowy z władzami Katalonii od potępienia przez nie sprawców zamieszek w regionie.

– Chcę rządu mojego kraju, który broni wszystkich obywateli przed potężnymi arbitrami, przed ludźmi blokującymi drogi, przed oklaskującymi przemoc, przed tymi, którzy wzywają do mobilizacji przeciwko sędziom i ich wyrokom. To nie do przyjęcia. Dlatego musimy zatrzymać Quima Torrę – podkreślił Albert Rivera, lider Partii Obywatelskiej.

To pod adresem szefa autonomicznego rządu Katalonii popłynął szereg zarzutów.

– Problem ze współistnieniem Katalonii ma imię i nazwisko. Nazywa się Quim Torra – dodał Lorena Roldan z Partii Obywatelskiej.

Od poniedziałku w starciach z policją w największych miastach Katalonii rannych zostało ponad 600 osób. W szpitalach przebywa obecnie 18, dwie z nich są w stanie bardzo ciężkim. W trakcie protestów zatrzymano łącznie 104 osoby, z których 28 zostały tymczasowo aresztowane. Straty szacowane są na 2,5 mln euro. Zdewastowano m.in. metro czy przystanki autobusowe. Do tej pory MSW Hiszpanii ustaliło, że za zamieszkami w Katalonii stoi grupa około 400 separatystów.

 

TV Trwam News

drukuj