fot. R. Sobkowicz/Nasz Dziennik

„Solidarność” powraca do propozycji wprowadzenia emerytur stażowych

„Solidarność” powraca do pomysłu emerytur stażowych. Takie rozwiązanie wspiera prezydent Andrzej Duda, co potwierdza umowa, jaką prezydent podpisał ze związkowcami.

Emerytury stażowe pozwoliłby części pracownikom wcześniej zakończyć pracę. W takim rozwiązaniu liczyłby się staż pracy, a nie wiek.

– Zasada jest bardzo prosta – mężczyźni 40 lat, kobiety 35 lat składkowych. A więc takich, kiedy były odprowadzane składki na ubezpieczenie społeczne, składki emerytalne – wyjaśnia rzecznik NSZZ „Solidarność” Marek Lewandowski.

Kobiety, które rozpoczęły swoją pierwszą pracę w wieku 18 lat, mogłyby przejść na emeryturę w wieku 53 lat – o siedem lat wcześniej niż obecnie. Podobnie byłoby w przypadku mężczyzn.

– Są profesje, zawody, szczególnie z zawodów ciężkich, gdzie zdrowie nie pozwala zwyczajnie pracować dłużej. Te osoby, pozbawione emerytur pomostowych i pozbawione możliwości przejścia na wcześniejszą emeryturę, są w sytuacji nieraz bardzo, bardzo złej – zaznacza Marek Lewandowski.

Emerytury stażowe byłyby bardziej sprawiedliwe społecznie. Mają też jednak swoje wady – podkreśla ekonomista dr Mariusz Kękuś.

– Te osoby, przechodząc wcześniej na emeryturę, dłużej będą pobierały świadczenie. To oznacza, że niestety to świadczenie będzie relatywnie mniejsze procentowo – wskazuje ekonomista dr Mariusz Kękuś.

„Solidarność” chce, by emerytura stażowa wynosiła co najmniej 120 procent emerytury minimalnej.

– Trzeba tutaj dodać, że to jest oczywiście możliwość przejścia na emeryturę, to nie jest obowiązek. Czyli taka osoba będzie miała prawo z tego skorzystać, a nie będzie miała obowiązku przejść na taką emeryturę – mówi dr Mariusz Kękuś.

Emerytury stażowe znalazły się w programie wyborczym prezydenta Andrzeja Dudy już w poprzedniej kampanii. Rząd nie przyjął wcześniej takiego rozwiązania m.in. ze względu na panującą sytuację na rynku pracy – wyjaśnia wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Stanisław Szwed.

– Zarówno pracodawcy, jak i organizacje, które zajmują się badaniem rynku pracy, zwracały uwagę na to, że to będzie duży ubytek osób na rynku pracy, że powinniśmy jednak dać możliwość pracy i to też był jeden z tych warunków, gdzie ta decyzja nie zapadała – podkreślił Stanisław Szwed.

Szacuje się, że uprawnionych do ewentualnej emerytury stażowej jest około 400 tysięcy osób, które teraz nie pobierają świadczenia.

TV Trwam News

drukuj