fot. pixabay.com

Solidarna Polska: Informowanie, że 23,9 mld euro dotacji bezzwrotnych z KPO jest bezpłatną darowizną UE, to hiperkłamstwo

Informowanie, że 23,9 mld euro tzw. dotacji bezzwrotnych w ramach KPO to jest bezpłatna darowizna Unii Europejskiej, jest hiperkłamstwem XXI wieku mówili politycy Solidarnej Polski. Wyrazili zadowolenie z zapowiedzi premiera ws. weta wobec pomysłu Komisji Europejskiej dot. zwiększenia polskiej składki na rzecz spłaty części dotacyjnej Krajowego Planu Odbudowy.

Komisja Europejska na początku czerwca zaakceptowała polski KPO, który wynosi ok. 35,4 mld euro (czyli ok. 158 mld zł). Decyzja ta była krokiem w kierunku wypłaty przez UE 23,9 mld euro dotacji i 11,5 mld euro pożyczek w ramach Funduszu Odbudowy, jednak pieniądze nie zostały wypłacone. KE chce spełnienia przez Polskę „kamieni milowych” dot. m.in. sądownictwa. 13 grudnia posłowie PiS złożyli w Sejmie projekt nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym, który, według autorów, ma wypełnić kluczowy „kamień milowy” dla odblokowania przez Komisję Europejską środków z KPO. Założenia projektu były negocjowane podczas rozmów ministra ds. UE Szymona Szynkowskiego vel Sęka w Brukseli.

Politycy Solidarnej Polski – minister w KPRM Michał Wójcik oraz wiceszef resortu rolnictwa Janusz Kowalski podczas konferencji prasowej w Sejmie poruszyli temat kosztów KPO. Wójcik wyraził zadowolenie z toczącej się dyskusji.

„My, jako Solidarna Polska, zabiegaliśmy o to od bardzo wielu miesięcy” – mówił.

Ocenił ponadto, że obecnie w przestrzeni medialnej przekazuje się nieprawdziwe informacje dotyczące jednego z „kamieni milowych”, które mają odblokować KPO, czyli reformy sądownictwa.

„Przekazuje się fałszywą narrację, jakoby KE kontestowała reformę Zbigniewa Ziobro i z tego powodu miały być problemy. To nie są ustawy Zbigniewa Ziobro; jego ustawa została zablokowana kilka lat temu. Ministerstwo Sprawiedliwości nie przygotowało ustawy dotyczącej zmian w SN” – wskazał Michał Wójcik.

Polityk powiedział też, że w przestrzeni medialnej przekazuje się fałszywą informację dotyczącą KPO.

„Część dotacyjna KPO, czyli ok. 107 mld zł, to jest kredyt, a nie żadne darmowe pieniądze (…). To jest manipulacja” – mówił.

Zdaniem Solidarnej Polski informowanie, że 23,9 mld euro tzw. dotacji bezzwrotnych w ramach KPO to jest bezpłatna darowizna UE, jest hiperkłamstwem XXI wieku.

Michał Wójcik dodał, że w czasie niemieckiej prezydencji w UE „przygotowano całą konstrukcję, która dzisiaj powoduje daleko idące konsekwencje”.

„UE jest takim organizmem, który nie ma swoich pieniędzy” – wskazał.

Dodał, że środki z KPO zostaną pokryte z różnych źródeł.

„To jest kredyt, który ma cechy lichwy” – ocenił.

Michał Wójcik wskazywał też, że zgodnie z decyzją Rady Europejskiej z końca 2020 r. została podwyższona składka członkowska Polski w UE. Przywoływał też dane, że do 2058 r. zapłacimy 19,5 mld euro (ponad 90 mld zł) składki do UE. Dodał, że kolejnym źródłem są podatki, w tym od plastiku. Polityk SP powiedział, że według ekspertów z tego tytułu do 2058 r. zapłacimy nawet do 40 mld zł.

„Trzeci element, to 25 proc. od ETS, który wpływa do budżetu państwa” – kontynuował.

Janusz Kowalski nawiązał natomiast do ubiegłotygodniowego spotkania przedstawicieli Solidarnej Polski z premierem Mateuszem Morawieckim ws. projektu noweli ustawy o Sądzie Najwyższym i KPO.

„W czasie pięciogodzinnej, bardzo eksperckiej, bardzo merytorycznej dyskusji, większość naszych danych i obaw została niestety potwierdzona” – przyznał.

Podkreślał, że Solidarna Polska nie godzi się na to, by „kolejne miliardy złotych z polskiego budżetu szły na finansowanie de facto KPO dla innych państw członkowskich”.

„Gdyby dodać dzisiejsze polskie zobowiązanie spłaty części dotacyjnej KPO, razem z proponowanym przez KE nowym zwiększeniem składki członkowskiej, to za te 107-110 mld zł, tylko z tytułu podwyższonej składki członkowskiej, Polska do 2058 roku musiałaby zapłacić co najmniej 300 mld zł” – zaznaczył Janusz Kowalski.

„To twarde weto, które jest zapowiedziane jest gwarancją tego, że nie zwiększymy kosztów finansowania KPO. To nas cieszy i to jest pozytywny uzysk tego ważnego spotkania” – dodał.

Dwa dni po złożeniu projektu noweli o SN prezydent Andrzej Duda oświadczył, że nie współuczestniczył w jego przygotowaniu ani nie konsultowano go z nim. Zaznaczył, że nie zgodzi się na rozwiązania godzące w system konstytucyjny oraz nie pozwoli, aby do polskiego systemu prawnego został wprowadzony jakikolwiek akt prawny, który będzie podważał nominacje sędziowskie albo pozwalał komukolwiek je weryfikować. Zaapelował jednocześnie o spokojne i konstruktywne prace parlamentarne nad projektem.

Negatywnie o założeniach projektu wypowiedział się też minister sprawiedliwość Zbigniew Ziobro. poinformował, że resort sprawiedliwości i Solidarna Polska nie zaakceptują projektu o SN w przedłożonej przez PiS formie. Jego zdaniem, proponowane przepisy naruszają konstytucję w wielu miejscach i ingerują głęboko w polską suwerenność. Ziobro oświadczył wtedy, że Solidarna Polska oczekuje od premiera spotkania i rozmów o proponowanych przepisach.

Projektem Sejm miał zająć się jeszcze przed świętami, ale został on zdjęty z porządku obrad. Zapowiedziano jego konsultacje i prace nad projektem dwóch zespołów legislacyjnych: prezydenckiego oraz rządowego.

Spotkanie premiera Mateusza Morawieckiego z szefem MS Zbigniewem Ziobro i politykami Solidarnej Polski odbyło się 23 grudnia. Wiceminister sprawiedliwości Michał Woś poinformował 27 grudnia w Radiu Zet, że odbędą się kolejne spotkania polityków SP z premierem w sprawie proponowanych zmian.

Zgodnie z projektem, sprawy dyscyplinarne i immunitetowe sędziów będzie rozstrzygał NSA, a nie, jak obecnie, Izba Odpowiedzialność Zawodowej SN. Propozycja nowelizacji przewiduje też poszerzenie zakresu tzw. testu niezawisłości i bezstronności sędziego, który mogłaby inicjować nie tylko strona postępowania, ale także z urzędu sam sąd. Projekt uzupełnia także sposób badania bezstronności sędziego.

PAP

drukuj