fot. PAP/Tomasz Gzell

SN: rozkaz wydany żołnierzom w Nangar Khel został źle wykonany

Żołnierze z Nangar Khel dopuścili się niesubordynacji. Rozkaz dowódcy był jasny i w żaden sposób nie dotyczył ani miejsca ani okoliczności, w jakich broń została użyta – uznał Sąd Najwyższy utrzymując wyrok za złe wykonanie rozkazu.

„Wszystkim przypisano popełnienie przestępstwa przeciwko zasadom dyscypliny wojskowej – działali wspólnie. Plut. rezerwy Tomaszowi Borysiewiczowi dodatkowo przypisano nieumyślne obchodzenie się z bronią wojskową ze skutkiem w postaci śmierci Afgańczyków” – mówił w uzasadnieniu środowego wyroku sędzia SN Jerzy Steckiewicz.

Jak podkreślił, żołnierze działali wspólnie, więc żadnemu z nich nie przypisano wywołania szkody u cywili.

Według sądu, skazani na kary w zawieszeniu ppor. Łukasz Bywalec, chor. rez. Andrzej Osiecki, plut. rez. Borysiewicz oraz szer. rez. Damian Ligocki (jemu sąd warunkowo umorzył postępowanie – PAP) „dopuścili się aktu niesubordynacji, wbrew poleceniu mjr. Olgierda C. (dowódcy zgrupowania, wcześniej prawomocnie uniewinnionego – PAP) i wbrew ogólnym zasadom użycia broni obowiązującym wszystkich polskich żołnierzy w Afganistanie”.

„Sąd przyjął, że oskarżeni po wyjeździe z bazy w rejon zdarzenia postępowali samowolnie, wbrew zasadom postępowania i użycia broni. Rozkaz użycia moździerza wykonano w sytuacji, w której nie było bezpośredniego zagrożenia. Ppor. Bywalec mógłby tak uczynić jedynie w sytuacji zagrożenia patrolu – a tak w tej sprawie nie było. Mimo braku zagrożenia chor. Osiecki wydał Borysiewiczowi polecenie otwarcia ognia z moździerza, a najstarszy stopniem – ppor. Bywalec – widząc i wiedząc, że podwładni postępują bezprawnie, nie uchylił ani nie zmienił tego rozkazu. W tej sytuacji doszło więc do zmiany hierarchii dowodzenia” – mówił sędzia Steckiewicz.

PAP/RIRM

drukuj