fot. pixabay.com

Śluby w dobie koronawirusa

Przysięga przed Bogiem i huczne wesele – to tegoroczne plany wielu par narzeczeńskich. Dziś, w obliczu koronawirusa, stoją przed nie lada dylematem.

Kwiecień i  maj –  to dwa miesiące, w których niemal wszystkie pary rezygnują z zawarcia małżeństwa. Problemów jest wiele, a źródło jedno – koronawirus.

– Wesela i inne tego typu spotkania społeczne będą w kolejnych etapach umożliwiane. Na dzień dzisiejszy podchodzimy do tego w sposób bardzo ostrożny – podkreślał jeszcze w czwartek minister zdrowia Łukasz Szumowski.

Kiedy dokładnie możemy spodziewać się odmrożenia możliwości organizacji wesel – tego nie wiadomo. Branża weselna ma nadzieję, że w wakacje wszystko będzie przebiegać zgodnie z planem.

– W tej chwili zagrożone są na pewno śluby z miesięcy kwiecień, maj i czerwiec. Mamy nadzieję, że już w lipcu wesela będą odbywać się normalnie – mówi właścicielka restauracji i hotelu Marzena Łyczko.

Nadzieję na to, że koronawirus nie zakłóci ślubu ma także Pani Agata, która wraz z narzeczonym uroczystość zaplanowała na pierwszy dzień sierpnia.

– Na razie plany są takie, jakie były, czekamy do końca czerwca, jeżeli nic się nie zmieni, przesuniemy najwyżej wesele, a ślub zostanie – wskazuje przyszła panna młoda Agata Ramlau.

Przedsiębiorcy z branży ślubnej stawiają jednak sprawę jasno – bezpieczeństwo przede wszystkim.

– Nikt nie zdecyduje się w najbliższym okresie na wznawianie terminów nie wiedząc tego, że jest to bezpieczne dla osób biorących udział, jak również dla samych nowożeńców – podkreśla właściciel obiektów hotelowo-restauracyjnych Janusz Hirsch.

Dla przyszłych małżonków otwarte pozostają kościoły – mówi proboszcz parafii NMP Matki Pocieszenia we Wrocławiu o. Witold Baran.

– Oczywiście trzeba będzie uwzględnić ilość osób dopuszczaną w kościele, od niedawna jest to jedna osoba na 15 metrów kwadratowych w kościele – podkreśla o. Witold Baran.

I choć dziś żyjemy w nowym reżimie sanitarnym, trudno wyobrazić sobie parę młodą w maseczkach.

– Myślę, że intencja prawodawcy nie jest taka, aby nakazać noszenie maseczek tym, którzy przystępują do sakramentu małżeństwa, dlatego póki nie zostaną wprowadzone jakieś szczegółowe regulacje w tym zakresie, ja nie będę wymagał od młodych na swoim własnym ślubie nosili maseczki – podkreśla o. Witold Baran.

Ślub kościelny wymaga przygotowania. To tak zwane kursy przedmałżeńskie, dotąd organizowane w niewielkich grupach. Dziś w takiej formie nie są dopuszczalne. Naprzeciw oczekiwaniom wychodzą parafie, które prowadzą spotkania indywidualne. Przeniesione lub anulowane śluby to nie tylko ogromny problem dla pary młodej. To także poważne skutki ekonomiczne dla usługodawców.

– Sytuacja jest trudna. Staramy się realizować zamówienia na wynos, z dostarczaniem do klienta, ewentualnie odbiór własny, ale to wszystko jest tylko kroplą w morzu potrzeb – akcentuje właściciel restauracji i hotelu „Trzy Korony” Marzena Łyczko.

Niektórzy, tak jak Pani Kornelia, mają dodatkowe inne źródła utrzymania, ale nie wszyscy mają taki komfort.

– Osoby, które pracują poza branżą weselną, w szkołach, przedszkolach, uczymy wokalu, gry na instrumentach, jakoś jesteśmy sobie w stanie poradzić przez lekcje online, które prowadzimy cały czas, ale nie jest to to samo, są też osoby z branży, które żyją tylko z tego – podkreśla wokalistka zespołu weselnego Kornelia Kulczycka.

Część skutków ekonomicznych mają pokryć środki i ulgi w ramach tzw. tarczy antykryzysowej, jednak zarówno młodzi, jak i przedsiębiorcy z niecierpliwością wyczekują końca pandemii.

 

TV Trwam News

drukuj