fot. PAP/EPA

Słowacja: parlament uchwalił 13. emeryturę

Rada Narodowa (parlament) uchwaliła we wtorek, na cztery dni przed wyborami parlamentarnymi, wprowadzenie 13. emerytury. Większość posłów opozycji uznała, że ustawa jest formą przedwyborczej korupcji. Ten akt prawny musi podpisać prezydent Zuzana Czaputova.

W 5-milionowej Słowacji 13. emeryturę ma dostawać 1,4 mln osób. Państwo ma to kosztować w tym roku ponad 442 mln euro. W przyszłym roku o ponad 30 mln euro więcej. W roku 2023 budżet musi przewidzieć na 13. emeryturę 553,3 mln euro.

Wprowadzenie 13. emerytury promowała główna partia koalicji rządzącej Kierunek–Socjaldemokracja (Smer–SD), której popularność tuż przed wyborami parlamentarnymi (29 lutego) spada. Nie jest pewna zwycięstwa w wyborach po raz pierwszy od 2006 r. 13. emeryturę Smer-SD obiecywała już przed 10 laty. Ma zastąpić świąteczny, bożonarodzeniowy dodatek, którego nie otrzymywali wszyscy emeryci i którego wysokość była zależna od wypłacanych świadczeń.

Partie opozycyjne, które w większości negatywnie przyjęły rządową propozycję i nie głosowały za jej przyjęciem, zapowiedziały, że po wyborach nie będą dążyły do jej uchylenia. Te deklaracje kontrastują z zachowaniem niektórych posłów opozycji, którzy w poniedziałek i wtorek blokowali dostęp do mównicy parlamentarnej, aby nie dopuścić do rozpoczęcia sesji.

Prezydent Czaputova przyjętą we wtorek ustawę może podpisać lub odrzucić; dotąd nie zdradziła, jak zamierza postąpić. Zdaniem części ekspertów od prawa konstytucyjnego, jej decyzja będzie wiążąca, ponieważ nowo wybrany parlamenty nie może odnosić się do ewentualnego weta ustawy, przyjętej przez poprzedników.

Rząd Petera Pellegriniego chce także, aby parlament jeszcze przed rozpoczęciem ciszy wyborczej, o północy w czwartek, przegłosował projekt ustawy, zwiększającej dwukrotnie dodatek na dzieci. Według wyliczeń ma to kosztować budżet około 300 mln euro.

Częścią tak zwanego pakietu socjalnego jest także rządowa propozycja zlikwidowania od przyszłego roku opłat za korzystanie z autostrad. Przewodniczący Rady Narodowej Andrej Danko zapowiedział we wtorek wieczorem, że zaproponuje premierowi wycofanie projektu ustawy.

PAP

drukuj