fot. ipn.gov.pl

Śląskie: IPN rozpoczął poszukiwania ofiar UB w Bielsku-Białej

IPN rozpoczął prace wykopaliskowe przy dawnym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Bielsku. Spoczywać tam mogą m.in. żołnierze podziemia niepodległościowego z NSZ. Wykonano już dwa wykopy, na razie nic nie znaleziono. Prace potrwają do piątku.

Adam Kondracki z wieloosobowego stanowiska ds. Poszukiwań i Identyfikacji oddziału IPN w Katowicach powiedział, że miejsce, gdzie zaczęli prace, to „teren najlepiej dostępny – trawnik, a zarazem najbardziej +podejrzany+”.

„Pracujemy w tej chwili na ok. 2/3 tej części i jak na razie niczego nie znaleźliśmy” – powiedział.

Pracownicy IPN i wolontariusze wykonali dwa wykopy. Zlokalizowane są za garażem, w którym UB parkowało samochody, a także nieco dalej, za wybudowaną u schyłku lat 60. stacją transformatorową.

„Sprawdzamy teren do warstw nienaruszonych. Po nas nie będzie już czego sprawdzać. Taką warstwę osiągnęliśmy na terenie za stacją transformatorową. Wiemy zatem, że tam nie dokonano tajnych pochówków” – powiedział Kondracki.

Trwają prace między garażem a stacją. To – zgodnie z relacjami świadków – było najbardziej prawdopodobne miejsce, gdzie grzebano ofiary.

„Prace są trudne ze względu na plątaninę kabli energetycznych” – dodał Kondracki. Wolontariusze dotarli już do warstwy, w której powinny się już zacząć pojawiać zarysy obiektów archeologicznych, mogące być jamami grobowymi. Na razie jednak ich nie widać.

Kondracki przypomniał, że stacja transformatorowa została wybudowana w 1969 r.

„Być może wtedy ujawniono tu szczątki. A być może – to byłby najbardziej koszmarny scenariusz – są one +zatopione+ w fundamentach” – zastanawiał się.

Kondracki podkreślił, że jesienne prace nie kończą zainteresowania IPN terenem za dawnym gmachem PUBP, nawet jeśli obecnie nie zostaną odnalezione szczątki bohaterów.

„W przyszłości wiele będzie jednak zależało od zrozumienia ze strony właściciela terenu i najemców” – dodał.

Według relacji świadków za gmachem mogły zostać pogrzebane ofiary komunistycznego terroru, w tym żołnierze NSZ kpt. Henryka Flamego „Bartka”. Może tam spoczywać sierż. Edward Michalik „Kanar”. Wpadł on w zasadzkę urządzoną w lipcu 1946 r. w Zabrzegu. Gdy wszedł na posesję dostrzegł, że jest otoczony. W czasie zatrzymania próbował popełnić samobójstwo, lecz tylko się postrzelił. Jeden z ubowców dobił go kolbą karabinu. Spoczywać tam może także związany z oddziałem Flamego Karol Czorny, zamordowany w listopadzie 1945 r.

„Mamy także niezwykle ciekawą relację z 1957 r., która lokalizuje możliwe miejsce pochówku. Złożył ją człowiek, który w gmachu UB był – można powiedzieć – niewolnikiem. Żona posądziła go o współpracę z Niemcami. Został zatrzymany i bez sankcji prokuratorskiej siedział od jesieni 1945 r. przez rok. Początkowo torturowany, później służył ubekom jako mechanik i szofer. Widział wiele, bo z racji funkcji pozwolono mu chodzić po terenie. Wspominał, że pewnego dnia zauważył przy garażach świeżo skopaną ziemię. Ubowiec, którego znał, powiedział mu, że w nocy zakopano tam dwóch ludzi, których +wykończono+” – relacjonował Kondracki.

Świadek – na fali odwilży w 1956 r. – podzielił się wiedzą z milicją.

„Raport przyjęła bielska milicja i przekazała sprawę Służbie Bezpieczeństwa. Na tym się skończyło. Nie ma śladów dalszych czynności” – dodał.

Tożsamość dwóch osób, o której mówił świadek, jest nieznana.

„Okres jego pracy jako szofera i mechanika nakłada się na datę śmierci Edwarda Michalika. Występuje jednak drugi człowiek. Nie może to być Karol Czorny, gdyż wtedy, gdy on zginął, świadek był jeszcze więziony i bity; nie wychodził na zewnątrz” – dodał Kondracki.

Badania geofizyczne na tyłach dawnej siedziby „bezpieki”, przeprowadzone pod koniec ub.r., ukazały wiele anomalii w różnych miejscach i na różnych głębokościach.

„Część z nich można interpretować jako wkopy związane z uzbrojeniem terenu, ale niektóre są niewyjaśnione. Oczywiście, większość mogą stanowić twory związane z budowami czy rozbudowami, ale trzeba to sprawdzić archeologicznie” – wyjaśnił.

Oddział NSZ Henryka Flamego ps. Bartek działał w okolicach Bielska-Białej i na Żywiecczyźnie. Liczył kilkuset żołnierzy i podobną liczbę współpracowników. Stoczył wiele walk z UB i KBW. Najgłośniejszą akcją było zajęcie 3 maja 1946 r. Wisły w Beskidach. Duża część żołnierzy NSZ została zamordowana w 1946 r. przez siły bezpieczeństwa podczas akcji przerzutu na Zachód, która okazała się ubecką prowokacją. Henryk Flame został zastrzelony przez milicjanta w 1947 r.

PAP/RIRM

drukuj