fot. twitter/Sejm

Sejm zajmie się wkrótce projektem liberalizującym prawo aborcyjne

W połowie tygodnia w Sejmie odbędzie się I czytanie projektu liberalizującego prawo aborcyjne autorstwa komitetu ,,Ratujmy Kobiety 2017”. Środowiska lewicowe i feministyczne proponują w nim m.in. prawo do legalnego przerywania ciąży do końca 12. tygodnia.

Projekt zakłada też wprowadzenie edukacji seksualnej do szkół, darmową i łatwo dostępną antykoncepcję czy przywrócenie tzw. antykoncepcji awaryjnej bez recepty. Ponadto dokument miałby regulować stosowanie klauzuli sumienia przez ginekologów.

Środowiska pro-life stanowczo protestują przeciw takim regulacjom. Dr inż. Antoni Zięba, prezes Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka i wiceprezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia, ma nadzieję, że posłowie odrzucą projekt w pierwszym czytaniu.

– Tutaj nie dopuszczam innego rozwiązani, jak odrzucenie w I czytaniu tego projektu środowisk lewicowych, feministycznych, w którym zapisano „aborcję na życzenie”. Przez lata komunizmu zarzucało się nam (jeszcze teraz niedouczeni nam zarzucają), że my, katolicy, próbujemy coś narzucić całemu społeczeństwu, w sensie zakazu aborcji. Nie. My stoimy na gruncie etyki ogólnoludzkiej, która mówi, że nie wolno zabijać niewinnych ludzi oraz na gruncie osiągnięć i stwierdzeń nowoczesnej nauki medycyny. A teraz zapytajmy drugą stronę, ja pytałem nie raz feministek: w imię jakich racji chcecie wprowadzić swobodę aborcji? – mówi dr inż. Antoni Zięba.

Obywatelski projekt dopuszczający zabijanie nienarodzonych dzieci do 12. tygodnia trafił do Sejmu w październiku ub.r. Według komitetu ,,Ratujmy Kobiety 2017” podpisało się pod nim 400 tys. osób.

Tymczasem na I czytanie w Sejmie czeka też m.in. obywatelski projekt ,,Zatrzymaj Aborcję” znoszący możliwość przerywania ciąży ze względu na wady płodu.

Środowiska pro-life podkreślają, że każdy dzień zwlekania w ustanowieniu prawa chroniącego życie oznacza w naszym kraju śmierć trojga nienarodzonych dzieci.

RIRM

drukuj