Sadownicy oburzeni słowami ministra Sawickiego
Sadownicy są oburzeni słowami ministra rolnictwa Marka Sawickiego, który nazwał ich „frajerami”.
Tomasz Solis, wiceprezes Związku Sadowników RP podkreślił, że to właśnie błędy, opieszałość i brak elementarnej wiedzy pracowników ministra spowodowały tragiczną sytuację rolników.
Dodał, że sam szef resortu rolnictwa chociaż podejmował działania, to okazały się one nieskuteczne.
Zaznaczył także, że łatwo jest nazywać ludzi frajerami, kiedy samemu ma się dobrą posadę ministerialną. Sadownicy mają kredyty, które pomimo klęski muszą spłacić.
– Z prac pana ministra nie wynikło nic, czyli po prostu był mało skuteczny. Teraz można nazywać nas frajerami, można powiedzieć, że mogliśmy wycofać to. Natomiast prawda jest taka, ze we wnioskach, które były na początku nie trzeba było określać sposobu wycofania, trzeba było uzupełnić do tego wniosku sposób wycofania. Jeżeli ktoś zdeklarował się, że będzie wycofywał jako owoce deserowe, czyli do banku żywności, to nie mógł już zmienić tej deklaracji. Tych rzeczy niedopełnionych, niewiadomych i kontrowersyjnych jest naprawdę dużo. Pan minister trochę się chyba zapędził. Myślę, że wiele stracił w naszych oczach. Zobaczymy, czy stanie na wysokości zadania i co będzie w stanie zrobić – powiedział Tomasz Solis.Sadownicy nadal nie wiedzą, czy i ile dostaną pieniędzy za wycofanie produkcji.
Wzywają ministra by ich nie atakował tylko jak najszybciej podjął działania, które pomogą zminimalizować straty. Jeśli znów nie będzie efektów, niewykluczone, że sadownicy udadzą się ponownie do Brukseli.
RIRM
