fot. sxc.hu

Rząd spieszy się z przyjęciem ustawy o in vitro

Rządowa ustawa o in vitro zostanie prawdopodobnie uchwalona jeszcze przed wakacjami. Niewykluczone, że posłowie koalicji w ekspresowym tempie przyjmą ją już w tym tygodniu. Wczoraj projektem zajmowała się sejmowa Komisja Zdrowia. Jutro projekt trafi pod obrady Sejmu.

Wczoraj Komisja Zdrowia rozpatrywała projekt ustawy o in vitro. To była ostatnia szansa, by wykreślić z niej niebezpieczne dla życia ludzkiego przepisy. Swoje poprawki zgłosiło Prawo i Sprawiedliwość. Pierwsza dotyczyła zmiany tytułu rządowego projektu ustawy o „leczeniu niepłodności” na „o ochronie genomu ludzkiego i embrionu ludzkiego”.

– Po pierwsze ma to na celu poszanowanie godności człowieka, ochronę godności życia i integralności genetycznej. Po drugie, rządowa ustawa o leczeniu niepłodności i jej tytuł jest złudny i nieprawdziwy – podkreślił poseł Czesław Hoc.

Istotnym elementem jest także zdefiniowanie życia ludzkiego. Strona rządowa twierdzi, że pojęcie organizmu jest trudne do ubrania w normy i definicje.

– Ustawa ta konsekwentnie ucieka od rozstrzygania sporów ideologicznych i nie śmie rozsądzać, kiedy rozpoczyna się ludzkie życie – powiedział Igor Radziewicz-Winnicki, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia.

Kolejnym otwartym pytaniem jest los zamrożonych istnień ludzkich. Trzy lata temu ich ilość szacowano na 60 tysięcy. Obecnie kiedy działa rządowy program in vitro może być ich znacznie więcej.

– Nie zgadzam się, żeby z komisji wypłynął taki przekaz, że in vitro jest obarczone wysokim wskaźnikiem wad czy wręcz koniecznością śmierci wielu zarodków, żeby jedno dziecko mogło się urodzić – mówił Grzegorz Sztolcman z PO.

Jednak z naukowego (genetycznego) punktu widzenia właśnie takie są fakty.

– Częstość występowania mutacji przy sztucznym zapłodnieniu jest dużo większa niż przy naturalnym. Nie wiemy, jakie zagrożenie niesie za sobą sztuczne zapłodnienie dla populacji, bo mutacje mogą być ukryte. Wydawać by się mogło, że urodziło się zdrowe dziecko. Dojdzie do wieku dojrzałego, ale będzie miało o wiele więcej defektów niż dziecko poczęte naturalnie – podkreśliła Joanna Bober biotechnolog.

Niepokoi również tempo, w jakim ustawa jest procedowana. Już jutro rządowy projekt trafi pod obrady Sejmu.

– To jest kolejny dowód na to, że ten rząd próbuje zmienić w społeczeństwie normy etyczne. To jest bardzo smutne, że 4 miesiące przed wyborami, po 8 latach rządów PO-PSL, mamy do czynienia z taką ustawą – powiedział Jakub Bałtroszewicz z Fundacji „Jeden z nas”.

Niewykluczone, że ustawa zostanie przegłosowana jeszcze w tym tygodniu. Plan koalicji rządzącej jest taki, żeby ustawę o in vitro podpisał jeszcze urzędujący prezydent Bronisław Komorowski.

TV Trwam News/RIRM

drukuj