fot. pixabay.com

Rząd przewiduje, że ceny prądu w Polsce będą systematycznie rosnąć aż do około 2030 roku

Silna pozycja węgla w polskiej energetyce wpływa na rosnące ceny prądu. Trend ma utrzymywać się w najbliższych latach. Minister Piotr Naimski prognozuje, że ceny zaczną spadać po 2030 roku, kiedy Polska zacznie korzystać z nowych źródeł energii.

Polityka klimatyczna Unii Europejskiej narzuca Polsce opłatę za koszty emisji dwutlenku węgla. W praktyce to dodatkowy podatek. Za każdą tonę wydzielonego CO2 trzeba zapłacić. Ma to wpływ na ceny prądu zwłaszcza w Polsce, w której cały czas większość produkowanej energii pochodzi z węgla.

– W tym roku w stosunku do roku poprzedniego prąd niestety dla naszych odbiorców musiał zdrożeć o około 10 proc. To jest około 8 złotych miesięcznie – mówił pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski na antenie RMF FM.

Minister przypomniał, że Polska jeszcze długo ma korzystać z energii produkowanej z węgla, a to oznacza kolejne podwyżki cen.

– Mniej więcej do 2030 roku, czyli w tej dekadzie, powoli będziemy starali się, żeby to było jak najmniej uciążliwe. Będą ulgi dla tych najmniej zarabiających w Polsce, ale ceny energii będą rosły. Mamy nadzieję, że będą spadały od mniej więcej 2030 roku – oznajmił Piotr Naimski w rozmowie z RMF FM.

Wpływ na obniżenie cen prądu mają mieć nowe inwestycje w energetykę, jakie planuje podjąć rząd. Tańszą energię mają dawać nowe elektrownie. Polska ma rozwijać program budowy elektrowni jądrowych we współpracy z USA. Na Morzu Bałtyckim mają powstawać farmy wiatrowe, w których już w roku 2030 zainstalowanych będzie blisko 6 gigawatów mocy. To więcej niż są w stanie zapewnić wspólnie elektrownie Bełchatów i Turów. Według deklaracji ministra Piotra Naimskiego w Polsce nie będzie problemu z dostępem do prądu.

TV Trwam News

drukuj