fot. pixabay.com

MRiRW: Kredyt zamiast odszkodowania w przypadku wybicia norek zakażonych koronawirusem. Sz. Wójcik: Gdy to usłyszałem, od razu przypomniał mi się B. Komorowski, który proponował branie kredytów ludziom z problemami finansowymi

Gdy pierwszy raz usłyszałem o tym, że hodowcy – zamiast odszkodowań – mogą wziąć sobie kredyt, to od razu stanął mi przed oczami, jak kilka lat temu były prezydent Bronisław Komorowski również proponował wzięcie kredytu studentom i innym osobom, które mają problemy finansowe. Przypomniały mi się tamte czasy, kiedy rządziła Platforma Obywatelska – powiedział w rozmowie z Redakcją Informacyjną Radia Maryja Szczepan Wójcik, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej. Odniósł się w ten sposób do odpowiedzi resortu rolnictwa na pismo Krajowej Rady Izb Rolniczych ws. wprowadzenia zmian do przepisów rozporządzeń ministra rolnictwa ustanawiających chorobę COVID-19 u norek jako chorobę zwalczaną z urzędu.

Krajowa Rada Izb Rolniczych wystosowała pismo do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Rada wnioskowała w nim, aby do rozporządzenia ministra rolnictwa z 15 grudnia 2020 roku w sprawie zwalczania SARS-CoV-2 u norek wprowadzić zmiany, które umożliwią hodowcom tych zwierząt możliwość ubiegania się o odszkodowania w związku z koniecznością wybicia norek zakażonych tym patogenem [więcej].

MRiRW w odpowiedzi na pismo KRIR zwróciło uwagę, że „w odniesieniu do odszkodowań za zwierzęta zabite lub poddane ubojowi z nakazu organów Inspekcji Weterynaryjnej zauważyć należy, że ich przyznawanie nie jest generalną zasadą”. Resort w tym kontekście wymieniał pszczoły, które dopiero w 2008 roku dodano katalogu zwierząt, za zabicie lub ubój których przysługuje odszkodowanie ze środków budżetu państwa – chociaż stosowne przepisy ustawy obowiązywały już od 1997 roku.

Ministerstwo rolnictwa poinformowało w dokumencie, że hodowcy dotknięci stratami wynikającymi z wybicia norek po wykryciu zakażenia SARS-CoV-2 mogą natomiast ubiegać się o kredyty obrotowe odnawialne lub nieodnawialne z dopłatami do ich oprocentowania [więcej].

– Gdy pierwszy raz usłyszałem o tym, że hodowcy – zamiast odszkodowań – mogą wziąć sobie kredyt, to od razu stanął mi przed oczami, jak kilka lat temu były prezydent Bronisław Komorowski również proponował wzięcie kredytu studentom i innym osobom, które mają problemy finansowe. Przypomniały mi się tamte czasy, kiedy rządziła Platforma Obywatelska. Niestety, w tym konkretnym przypadku myślę, że mamy troszeczkę powtórkę z historii, kiedy minister rolnictwa, osoba, która ma za zadanie pomagać rolnikom, wspierać rolników, dbać o gospodarkę rolną, proponuje im kredyty, żeby sobie wzięli a on sam te zwierzęta im wybije – stwierdził Szczepan Wójcik w odniesieniu do pisma MRiRW.

Rozmówca Radia Maryja przypomniał, że konieczność wybijania norek, u których wykryto koronawirusa, to efekt rozporządzenia wprowadzonego przez ministra Grzegorza Pudę.

– Według mnie jest to rozporządzenie niezgodne z prawem, bowiem nie ma żadnych badań  naukowych, żadnych dowodów na to, że norki chorujące na SARS-CoV-2 faktycznie są jakimś niebezpieczeństwem i źródłem jakichkolwiek mutacji tego wirusa. Nie ma absolutnie żadnych badań naukowych, oprócz doniesień medialnych, które by o tym mówiły. Na tej podstawie pan minister rolnictwa zarządził to, że jeśli na jakieś fermie znajdą się chore zwierzęta, natychmiast trzeba je będzie wybić – wskazał hodowca zwierząt futerkowych.

Minister rolnictwa nie zareagował na prośby hodowców, aby dodać norki do katalogu zwierząt, za których wybicie z powodu zakażenia koronawirusem przysługiwałoby odszkodowanie.

– Niestety, do dnia dzisiejszego – mamy już marzec – pan minister nie znalazł czasu, żeby spotkać się z przedstawicielami branży, nie znalazł czasu, żeby o ewentualnych odszkodowaniach rozmawiać, natomiast znajduje czas na to, żeby uparcie szukać tego koronawirusa na fermach i żeby te zwierzęta wybijać, pozostawiając rolników samych sobie. Jesteśmy absolutnie przekonani jako rolnicy, że to jest próba wprowadzenia „Piątki dla zwierząt” tylnymi drzwiami – zaznaczył prezes Instytutu Gospodarki Rolnej.

Odpowiedź MRiRW odbieramy skrajnie negatywnie, jako coś, co absolutnie nie powinno mieć miejsca – podkreślił Szczepan Wójcik.

– My liczyliśmy na to, że z panem ministrem rozmawiać można, że jednak razem dojdziemy do pewnego konsensusu, że razem będziemy dbali o rolnictwo, o rozwój polskiej gospodarki. Niestety, mamy takie nieodparte wrażenie, że pan minister ma cele odwrotne i raczej stawia na to, żeby rolników wywłaszczyć, żeby rolników zostawić samych sobie. Odpowiedź, jaką pan minister wysłał, dokładnie o tym świadczy – podsumował rozmówca Radia Maryja.

radiomaryja.pl

drukuj