Rząd o systemie emerytalnym

Otwarte Fundusze Emerytalne nie będą zlikwidowane, ale obecny system emerytalny nie zostanie zachowany – powiedział wicepremier Janusz Piechociński.

Najprawdopodobniej dziś po posiedzeniu, rząd przedstawi wyniki przeglądu systemu emerytalnego, przygotowanego przez resorty pracy i finansów. Z nieoficjalnych informacji wynika, że będziemy mieli możliwość wyboru czy pozostawić pieniądze w OFE, czy przenieść je do ZUS-u. Kwestią do dyskusji pozostaje jeszcze to, ile będziemy mogli przenieść środków do państwowego zakładu.

Prof. Krzysztof Rybiński, ekonomista, stwierdził że operacja przesunięcia środków finansowych – częściowo przymusowo dla osób przed emeryturą –spowoduje, że sztucznie jednorazowo obniży się dług publiczny i o tę samą kwotę powiększy się ukryty dług publiczny w ZUS.

Były prezes Narodowego Banku Polskiego podkreśla, że już dziś państwowa instytucja jest piramidą finansową, bankrutem. Z oficjalnych prognoz wynika, że w ciągu kilku kolejnych lat, co roku jej deficyt będzie przekraczał 100 mld zł.

– Ponieważ większość ludzi nie jest wyedukowanych finansowo, nie zrozumie faktu bardzo ważnego dla ich przyszłości, podda się propagandzie rządowej i dokona wyboru. Za parę lat, kiedy na emerytury przejdzie pokolenie powojennego wyżu demograficznego, okaże się, że nie ma pieniędzy w polskim państwie na wypłaty emerytur; emerytury są radykalnie obniżone i któryś przyszły rząd, czy parlament tę decyzję na pewno przeprowadzi, bo po prostu nie będzie pieniędzy w państwie. Wówczas ci, którzy dali się nabrać na propagandę rządową będą płakać gorzkimi łzami – powiedział prof. Krzysztof Rybiński.

Dlatego musimy mieć świadomość, że decyzja o demontażu drugiego filara już zapadła – dodaje ekspert. Polacy muszą w końcu zrozumieć – jak mówi profesor – że emerytura z ZUS-u będzie głodowa, a sprawa trafi do Trybunału Konstytucyjnego.

– Polacy muszą podjąć decyzje bardzo poważne dla ich przyszłości, czyli zwiększyć stopę oszczędzania. Musimy zacząć oszczędzać znacznie więcej, bardziej systematycznie. Nie muszą to być wielkie kwoty, wystarczy regularnie co miesiąc odkładać 200 czy 300 zł i to nie na konto w banku, bo jak się odkłada do banku to za rok, dwa, trzy, reklamy w telewizji, których coraz więcej narasta przekonają, że warto kupić plazmę większą od sąsiada, czy wymienić samochód na nowszy i będzie po oszczędnościach. Musimy systematycznie lokować co miesiąc środki w odpowiednie instrumenty finansowe; są dostępne różne fundusze inwestycyjne, są polisy ubezpieczeniowe z funduszem kapitałowym – wyjaśnił prof. Krzysztof Rybiński.

RIRM

drukuj