fot. Monika Tomaszek

Ruszył proces ws. delegalizacji Stowarzyszenia „Marsz Niepodległości”

Na wniosek Rafała Trzaskowskiego w Sądzie Rejonowym w Warszawie ruszył dziś proces ws. delegalizacji Stowarzyszenia „Marsz Niepodległości”.

Na pierwszej rozprawie przesłuchani zostali przedstawiciele Stowarzyszenia, m.in. jego prezes Robert Bąkiewicz oraz wiceprezes Witold Tumanowicz.

Prezydent Warszawy zarzuca Stowarzyszeniu „Marsz Niepodległości” m.in. rasizm, ksenofobię i antysemityzm. Przedstawiciele Stowarzyszenia odpierają te oskarżenia.

Robert Bąkiewicz mówi, że argumenty, którymi posługuje się mecenas reprezentująca stołeczny ratusz, są ogólnikowe i nie mają pokrycia w rzeczywistości.

Bardzo ogólnikowe – posądzanie nas o rasizm, antysemityzm, ksenofobię i sprzyjanie ustrojom totalitarnym. Coś wyssane zupełnie z palca i czego nie można potwierdzić rzeczywiście w dowodach. Na tym się to opiera – na publicystyce, bajkopisaniu, żadnych konkretów nikt nie jest w stanie nam jak do tej pory przedstawić. To jest gra polityczna. Pan Rafał Trzaskowski chce uchodzić za tego, który idzie w awangardzie walki z tzw. faszyzmem, którym są polscy patrioci i katolicy.  Chce pokazywać, że on jest na samym czele, przodzie tej walki – podkreśla Robert Bąkiewicz.

Kolejną rozprawę w procesie dotyczącym delegalizacji Stowarzyszenia „Marsz Niepodległości”  zaplanowano przed warszawskim sądem na 31 stycznia.

Prezydent stolicy Rafał Trzaskowski próbuje zdelegalizować Marsz Niepodległości po tym, jak wielokrotnie usiłował go zablokować.

W tym roku interweniował w sądzie, który podzielił jego stanowisko. Włodarz Warszawy nie zdołał jednak powstrzymać pochodu.

Wydarzenie odbyło się dzięki nadaniu mu statusu uroczystości państwowej przez szefa Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych.

RIRM

drukuj