Ruch Obrony Granic walczy z przerzutem nielegalnych migrantów
Coraz więcej nielegalnych migrantów próbuje przedostać się do Polski przez granicę z Niemcami. W programie „Po stronie prawdy” Telewizja Trwam pokazała kulisy działań wolontariuszy Ruchu Obrony Granic oraz skalę problemu nielegalnych przerzutów.
https://www.youtube.com/watch?v=vp4qHlS3B38
Nielegalna migracja, strach mieszkańców i determinacja obywateli. Zachodnia granica kraju staje się punktem zapalnym debaty o bezpieczeństwie. W środę w Gubinku, w specjalnym programie interwencyjnym, dziennikarz TV Trwam, Adam Ślusarski, rozmawiał z przedstawicielami Ruchu Obrony Granic.
– My w kwietniu założyliśmy Ruch Obrony Granic, ale te przerzuty już trwały. Na początku mieliśmy, powiedzmy, takich piechurów, czyli samotnych piechurów, którzy potrafili sobie nawet tu w Gubinku właśnie iść – mówił Dariusz Boguszewski, kapitan żeglugi wielkiej, członek Ruch Obrony Granic.
Z relacji mieszkańców i wolontariuszy wynika, że migranci trafiają do Polski głównie przez nieformalne transfery.
– Podjeżdża bus niemiecki, tutaj cztery dni temu, pełny emigrantów, podjeżdża Straż Graniczna jakoś w tym samym czasie i w to samo miejsce, no to jak nie może być jakiejś umowy. Całość trwa minutę, przesiadają się i jadą do Zielonej Góry. To wszystko młodzi mężczyźni, oni przyjeżdżają bez kobiet – wskazał Dariusz Boguszewski.
Mieszkańcy obawiają się scenariuszy z zachodnich miast, gdzie już obserwuje się gwałtowny wzrost przestępczości, a tożsamość sprawców celowo bywa przemilczana, rzekomo w obawie przed oskarżeniami o mowę nienawiści.
– Od wielu lat jest bardzo wiele imigrantów na Zachodzie, we Francji, w Anglii. Te kraje straciły kontrolę tak naprawdę nad tą sytuacją. Tam już po prostu ta ludność imigrancka już przekroczyła 50 proc. społeczeństwa, więc oni przejmują władzę tak naprawdę w tych krajach. U nas tego nie ma, jesteśmy naprawdę ostatnim bastionem – podkreślił pan Maciej z Ruch Obrony Granic.
Nielegalni migranci nie mają także dokumentów i szczepień.
– Nie mają szczepień, nie mają badań, jest wiele sytuacji, że na przykład ma złamaną nogę lub świerzb, różnego rodzaju pasożyty – oznajmił członek Ruchu Obrony Granic.
Dyżury w miejscowościach przygranicznych trwają całą dobę.
– My czuwamy w nocy i w dzień. Prosimy o wsparcie, jak będzie nas dużo, to te dyżury będą krótsze, po prostu będzie więcej czasu na wypoczynek – akcentował pan Roman z Ruchu Obrony Granic.
Wolontariusze działają legalnie, ale coraz częściej spotykają się agresją słowną a nawet próbami zastraszania.
– Sugerują, że my udajemy Straż Graniczną, że fałszujemy pewne nasze działania. To jest nieprawda. My po prostu jesteśmy ubrani w kamizelki, oglądamy, patrzymy się na ręce tej bandyckiej władzy, patrzymy jak łamie kręgosłupy funkcjonariuszom, patrzymy jak ściąga do Polski zagrożenie, publikujemy to. To jest właśnie łamanie prawa i na to się nie zgadzamy – zaznaczył Robert Bąkiewicz, lider Ruchu Obrony Granic.
Członkowie Ruchu Obrony Granic wskazują na bierność polskiego rządu. Mimo, że od wielu miesięcy mieszkańcy zachodnich miejscowości alarmowali, iż migranci są przerzucani przez niemieckie służby, to dopiero w ostatnich dniach premier Donald Tusk podjął decyzję o przywróceniu czasowej kontroli na granicy z Niemcami. Kontrole wejdą w życie od poniedziałku siódmego lipca.
TV Trwam News



