fot. PAP/Artur Reszko

Spór wokół uchodźców

Ponad połowa imigrantów koczujących przy granicy polsko-białoruskiej wróciła w głąb Białorusi. Tamtejsze służby przywiozły jednak na granicę kolejnych. Opozycja żąda wpuszczenia ich do Polski lub przynajmniej dopuszczenia do nich polskich organizacji humanitarnych. To jednak byłoby niezgodne z prawem.

Przy granicy polsko-białoruskiej wciąż koczują nielegalni imigranci z Bliskiego Wschodu. Jak poinformowała Straż Graniczna, białoruskie służby chciały zabrać stamtąd całą grupę migrantów, ale część z nich odmówiła.

„Po stronie białoruskiej na wysokości miasta Usnarz Górny znajduje się obecnie grupa 24 osób. Nie ma wśród nich dzieci. Część osób została zabrana przez stronę białoruską, a kilka nowych dowiezionych. Strona białoruska kilkukrotnie dostarczała dziś grupie żywność, napoje i papierosy” – wyjaśniła Straż Graniczna.

Polska opozycja nawołuje do otwarcia granic i przyjęcia nielegalnych imigrantów z Bliskiego Wschodu.

– Powinniśmy przyjąć wniosek o azyl, w dalszej kolejności go rozpatrzyć w trybie przyspieszonym i na tej podstawie powinna zostać podejmowana dalsza decyzja – oceniła Paulina Hennig-Kloska, poseł Polska 2050.

– Prawo do azylu bądź starania się o status uchodźcy jest prawem konstytucyjnym w Polsce i mówi o tym wyraźnie art. 56. Konstytucji RP, a potwierdzają to umowy międzynarodowe, także zapisy z konwencji genewskiej – powiedział Dariusz Klimczak, poseł PSL.

Marcin Horała, wiceminister infrastruktury, wskazał jednak, że migranci z Bliskiego Wschodu znajdują się po stronie Białorusi. To oznacza, że nie są zagrożeni wojną. Są już bezpieczni, więc Polska ma prawo odmówić im statusu uchodźcy.

– Po naszej stronie jest ochrona polskich granic, jest również oczywiście stosowanie wszelkich konwencji i pomoc prawdziwym uchodźcom. Przypominam, że uchodźca to jest ktoś, kto ucieka z kraju, w którym jest objęty prześladowaniem. Kurdowie iraccy nie są obecnie prześladowani w Iraku, a tym bardziej nie są prześladowani na Białorusi – wskazał Marcin Horała, wiceminister infrastruktury.

Politycy opozycji sprzeczają się o to, jak rząd powinien zareagować na wydarzenia na wschodniej granicy.

„Polskie granice muszą być szczelne i dobrze chronione. Kto to kwestionuje, nie rozumie, czym jest państwo. Ochrona nie polega na antyhumanitarnej propagandzie, tylko sprawnym działaniu. Za czasów PiS polską granicę przekroczyło rekordowo dużo nielegalnych migrantów” – ocenił Donald Tusk p.o. przewodniczącego PO.

Donald Tusk z jednej strony apeluje, by chronić granice, ale z drugiej, by pomagać migrantom.

– Jeżeli przychodzą posłowie i chcą im podać śpiwór bądź kubek herbaty i słyszą od Straży Granicznej, że mają zakaz podania śpiworu ludziom, to znaczy, że to jest cyniczna gra polityczna – powiedział Bartosz Arłukowicz europoseł PO.

W rzeczywistości jednak nie jest to cyniczna gra polityczna, a prawo. Imigranci znajdują się na terenie Białorusi. Nie można więc nawiązać z nimi normalnego kontaktu, bo to oznaczałoby przekroczenie granicy polsko-białoruskiej w niedozwolonym miejscu.

– Jedyną nadzieją jest utrzymanie zdecydowanego stanowiska obrony polskich granic, żeby reżim Alaksandra Łukaszenki i również biznes handlu ludźmi, nielegalnej imigracji, z którym współpracuje – zobaczył, że wysyłanie przez Polskę tej migracji jest nieskuteczne – wyjaśnił wicemin. Marcin Horała.

Uleganie Alaksandrowi Łukaszence może doprowadzić do prawdziwego kryzysu migracyjnego, co przyznał w wywiadzie dla Wirtualnej Polski Marek Biernacki, były koordynator do spraw służb specjalnych w rządzie PO-PSL.

„Gdybyśmy – nawet po cichu – przepuścili tych ludzi, w mediach społecznościowych pojawiłaby się informacja, że Polska stanowi dobry kanał tranzytowy na Zachód. I wtedy mielibyśmy tysiące, jeżeli nie dziesiątki tysięcy takich przypadków” – wskazał Marek Biernacki.

Głos w sprawie sytuacji przy naszej wschodniej granicy zabrała także Rada Konferencji Episkopatu Polski ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek.

„Oczywiście rządy mają prawo do podjęcia działań przeciwko nielegalnej emigracji, przy poszanowaniu praw człowieka. Należy jednocześnie pamiętać o podstawowej różnicy, jaka zachodzi pomiędzy uchodźcami – którzy uciekają z kraju z przyczyn politycznych, religijnych, etnicznych lub innych form prześladowania czy wojen – a osobami, które po prostu szukają nielegalnego wejścia do kraju” –  zaznaczyła Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek.

Białoruś wykorzystuje imigrantów ekonomicznych do tego, by destabilizować sytuację w Unii Europejskiej. To odwet za unijne sankcje nałożone na reżim Alaksandra Łukaszenki. Tylko w tym miesiącu polską granicę próbowało nielegalnie przekroczyć ponad 2 tys. migrantów. Litewską granicę – dwa razy więcej.

TV Trwam News

drukuj