PAP/Paweł Supernak

Rozmowy z protestującymi medykami

W Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog” odbyło się spotkanie protestujących medyków z przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia. Nie oznacza to jednak końca protestu. Medycy – jak mówią – wciąż nie otrzymali odpowiedzi na najważniejsze pytania. Na czwartek na godzinę 11.00 zaplanowano kolejne rozmowy.  

To było długo oczekiwanie spotkanie. O godzinie 14.00 w Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog” rozpoczęły się rozmowy przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia z protestujący pracownikami służby zdrowia.

– Dominuje chęć dialogu z naszej strony, chcemy porozumienia, chcemy, żeby publiczna opieka zdrowotna wreszcie działała w naszym kraju godnie dla pacjentów, dla 38 milionów Polek i Polaków, by nie czekali w kolejkach. Chcemy, by lekarze nie byli przepracowani, by pielęgniarki nie żyły przeciętnie 20 lat krócej niż żyje przeciętna Polka, by ratownicy, diagności laboratoryjni mogli wracać do swoich rodzin po ośmiu godzinach pracy, dyżurować dwa, trzy razy w miesiącu, a nie po kilkanaście dyżurów w miesiącu mówił Artur Drobniak, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Minister Adam Niedzielski, który w poniedziałek ponowił zaproszenie dla komitetu protestującego, we wtorek na rozmowach nie stawił się. W tym czasie przebywał w Sanoku, gdzie uczestniczył w Zgromadzeniu Plenarnym Konferencji Rektorów Publicznych Szkół Zawodowych.

„Jest osoba upoważniona do prowadzenia rozmów, to minister Piotr Bromber” – wskazał min. Adam Niedzielski.

Przed rozmowami wiceminister zdrowia podkreślał, że na spotkaniu z protestującymi medykami będą analizowane wszystkie ich postulaty, a tych protestujący medycy sformułowali osiem. Wśród nich te najważniejsze dotyczące zwiększenia zarobków do poziomu średniej unijnej i poprawy warunków pracy.

– Głównym postulatem jest zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia do poziomu, który już dawno kraje europejskie osiągnęły w 2018 roku – oceniła Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

Opozycja liczy na pozytywne zakończenie rozmów.

– Oczekuję, że rząd poważnie potraktuje protest medyków i spełni ich postulaty – zaznaczył Borys Budka, szef klubu KO.

Liczymy na to, że będzie pozytywne zwieńczenie tych rozmów, a rząd po prostu spełni postulaty tych, którym należy się godne wynagrodzenie i godne warunki pracy – mówił Miłosz Motyka, rzecznik PSL.

Pytanie tylko, czy ta ręka wyciągnięta z ministerstwa zostanie przyjęta?

– I czy zaczną się rozmowy i również jak koledzy widzą dalszą możliwość rozmawiania o wszystkich, bo problem nie dotyczy jednej czy drugiej grupy zawodowej, nie tych silnych, ale dotyczy całej załogi, która jest zatrudniona w szpitalu – zauważyła Maria Ochman, przewodnicząca Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność”.

We wtorek Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji budżetu na 2021 roku.  Zaplanowano w nim zwiększenie wydatków na ochronę zdrowia w wysokości 1 miliarda złotych.

– Na zwiększenie budżetu NFZ, wiele wycen będzie ulegało zmianie, ale także

na wynagrodzenia, również na uczelnie, które zajmują się kształceniem naszych przyszłych medyków, jakże potrzebnych, żeby nadrobić te wielkie deficyty z poprzednich 30 lat – podkreślił premier Mateusz Morawiecki.

Rząd zapewnia, że w ciągu najbliższych sześciu lat zwiększone zostaną wydatki na zdrowie. W 2023 roku mają wynieść 6 proc. PKB, a w 2027 roku – 7 proc. PKB.

Według Mariusza Sieraczkiewicza, specjalisty ds. mediów, rozmowy są potrzebne choć to protest polityczny.

– Według mnie w bardzo wielu przypadkach mamy do czynienia z działaniami politycznymi, które wpisują się w całą kreację „antyPiS” na zasadzie budowania wizerunku, że to rząd PiS jest odpowiedzialny za to wszystko zło, które się dzieje w przestrzeni służby zdrowia – dodał.  

Wtorkowe rozmowy protestujących medyków z przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia nie zakończyły protestu. Medycy wrócili do Białego Miasteczka. w czwartek kolejne spotkanie.

TV Trwam News

drukuj