Rozliczamy się z każdej złotówki

Z o. dr. Tadeuszem Rydzykiem CSsR, dyrektorem Radia Maryja, rozmawia Krzysztof Losz

Platforma Obywatelska prowadzi kolejną kampanię przeciwko Ojcu Dyrektorowi. Teraz oskarżenia dotyczą rzekomego spłacania przez PiS długów politycznych, powstała nawet specjalna strona internetowa, która ma pokazywać, ile pieniędzy rząd wypłacił o. Tadeuszowi Rydzykowi „za pomoc podczas kampanii wyborczej”.

– To są oszczerstwa. Politycy, którzy tyle krzyczą o poszanowaniu prawa, sami tego prawa nie szanują. Tutaj występuje znane zjawisko, gdy krzywdziciel działa przeciwko krzywdzonemu, gdy złodziej krzyczy „łapaj złodzieja”. To jest odwracanie sprawy, manipulacja.

Politycy PO twierdzą, że „prezentem” rządu było wypłacenie Fundacji Lux Veritatis przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej ponad 26 mln zł.

– Znowu posuwają się do kłamstw. To nie jest żadna dotacja, tylko realizowanie przez NFOŚiGW ugody sądowej za zerwanie umowy na dofinansowanie toruńskiej geotermii. Myśmy skierowali do sądu sprawę o odszkodowanie jeszcze w 2009 roku. Proces trwał bardzo długo i dopiero w lutym tego roku została zawarta ugoda. Ale przecież rozmowy z Funduszem na temat ugody rozpoczęły się jeszcze wtedy, gdy u władzy była koalicja PO – PSL. Sąd zatwierdził ugodę i warto przeczytać uzasadnienie tego orzeczenia, które jest na stronie Radia Maryja. Wynika z niego, że gdybyśmy nie poszli na ugodę, tylko podtrzymali nasz pozew, to zasądzono by nam odszkodowanie w wysokości prawie 40 mln zł, czyli o kilkanaście milionów więcej niż zapisano w ugodzie. Myśmy bowiem dobrowolnie zrezygnowali z większości odsetek. Nie ma tu mowy o żadnym „prezencie” dla Fundacji.

Jednak stwierdzenia, że „pieniądze dano ojcu Rydzykowi”, są nośne medialnie.

– Pieniądze z ugody nie trafiły na moje konto, tylko na konto Fundacji Lux Veritatis. Ale Fundacja też nie jest moją własnością. Fundację można założyć za zgodą ministra spraw wewnętrznych, ale ona nigdy nie jest własnością kogokolwiek. To nie jest spółka, która do kogoś należy, która zarabia pieniądze dla właścicieli. Fundacja musi realizować cele statutowe i Fundacja Lux Veritatis takie cele właśnie realizuje. My zresztą pieniądze uzyskane w wyniku ugody już wydaliśmy, przeznaczając je na spłatę kredytu, który musieliśmy zaciągnąć na sfinansowanie prac przy odwiertach geotermalnych, na naprawę tego, co było źle zrobione przez wykonawcę.

Dzisiaj już mało osób pamięta okoliczności zerwania przez Fundusz umowy na geotermię toruńską. Czy mógłby Ojciec przypomnieć, dlaczego ten projekt został uruchomiony?

– Myśmy wystąpili o dotację na odwierty badawcze na prośbę wybitnych polskich profesorów, na czele ze śp. prof. Janem Sokołowskim, który przez 52 lata badał polskie złoża geotermalne. I to on przekonywał, abyśmy zrobili też takie badania w Toruniu, bo tu jest też gorąca woda. Nam bardzo zależało na tym, aby Polacy wiedzieli, jakie bogactwa naturalne ma Polska, bo to do tej pory nie było pokazywane. Inwestycje geotermalne były zgodne z priorytetami rządu, Ministerstwa Środowiska. I w tym celu w NFOŚiGW utworzono specjalny fundusz. To nie było tak, że ktoś komuś dawał pieniądze za nic, trzeba było wykazać zasadność i celowość badań. Ponadto o pieniądze z tego Funduszu mogą się starać różne podmioty, różni ludzie – i tak też się dzieje, na tym właśnie polega demokracja.

Rząd PO – PSL odmawiał jednak Fundacji Lux Veritatis prawa do otrzymania tej dotacji.

– Myśmy przecież dostali decyzję o dotacji na podstawie jasnych i czytelnych kryteriów, ale jak tylko do władzy doszła koalicja PO – PSL, to wiceminister środowiska Stanisław Gawłowski już w grudniu 2007 r., dwa tygodnie po powstaniu rządu, wydał polecenie, aby znaleźć cokolwiek, by wypowiedzieć umowę i odebrać dotację Fundacji Lux Veritatis.

Towarzyszyła temu kampania medialna mająca zdyskredytować Ojca Dyrektora, Fundację i geotermię toruńską.

– Posunęli się nawet do jeszcze innych metod. W styczniu 2008 r. mieliśmy w zgromadzeniu redemptorystów wybory nowego prowincjała. I zaraz po wyborach do prowincjała przyjechali w niedzielę z Warszawy do Tuchowa prezes i wiceprezes NFOŚiGW i namawiali ojca prowincjała do zrezygnowania z tego projektu. Straszyli, co to będzie, jak będziemy te odwierty robić, że to będzie wielka szkoda dla zgromadzenia, bo będzie musiało płacić wiele milionów złotych za chybioną inwestycję. A jak zakon zrezygnuje z geotermii, to oni wszystko wyprostują, załatwią. Jakoś bardzo im zależało na tym, abyśmy nie prowadzili badań geotermalnych w Toruniu. Dlaczego nie chcieli pokazać, jakie bogactwa ma Polska? Nasza sytuacja była rzeczywiście trudna, bo odebrano nam dotację po tym, jak już podpisaliśmy umowę z firmą z Jasła na wykonanie odwiertów. I jak podpisaliśmy umowę, to musieliśmy zapłacić. Władze liczyły więc na to, że zapędzą nas w „ślepą uliczkę”, chciały, żebyśmy padli finansowo.

Media, lewica, liberałowie krytykują też MSZ za przyznanie dotacji na budowę jednej z kaplic w świątyni pw. Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu.

– To był otwarty konkurs na propagowanie polskości, pięknych postaw Polaków i myśmy byli tylko jednym z wielu podmiotów, które do niego stanęły i otrzymały dotację. Nam przyznano 200 tys. zł na Kaplicę Pamięci, która będzie poświęcona Polakom, którzy pomagali ratować Żydów podczas II wojny światowej. Od kilku lat prowadzimy badania, aby znaleźć nazwiska jak największej liczby takich ludzi, jednak tysiące nazwisk nam umknęło, bo ludzie, którzy wiedzieli o tych ofiarach, już nie żyją, a takich rodzin jak Ulmowie było więcej. Te sprawy powinny być zrobione wcześniej, ale m.in. PO tego nie robiła. Chciałbym też podkreślić, że dotacja z MSZ pokryje tylko niewielką część kosztów zbudowania kaplicy.

Wypominana jest też dotacja dla Fundacji na promocję czytelnictwa.

– To też był konkurs otwarty, startowało w nim wiele podmiotów. Wystąpiliśmy o 200 tys. zł, a dostaliśmy 140 tys. zł. Tymczasem np. „Tygodnikowi Powszechnemu” przyznano 810 tys. zł. My od dawna promujemy czytelnictwo, np. dzięki programom w Telewizji Trwam, i będziemy tę misję dalej realizować. I od razu nasuwa się pytanie: dlaczego jesteśmy obrzucani oszczerstwami, dlaczego rozpowszechniane są kłamstwa o rzekomym preferowaniu przez władze państwowe Fundacji Lux Veritatis? Czy to jest demokracja? Czy my jesteśmy pariasami?

Jaki jest, według Ojca, cel takich kampanii?

– Jest to celowe działanie, odwoływanie się do ludzkiej psychiki. Dlatego podnoszony jest fałszywy, oszczerczy argument, że dany urząd czy ministerstwo dają pieniądze księdzu. To jest przekaz podprogowy, mający ludziom wmówić, że ksiądz sobie załatwia nie wiadomo jakie pieniądze, że to jest jakiś krętacz. Żeby uderzyć w księdza, celowo podejmuje się kwestie finansowe. W tym względzie nie dzieje się nic nowego, przecież wcześniej też napisano wiele kłamstw o moim rzekomym majątku, wręcz o „imperium”.

Ci, którzy teraz formułują te bezpodstawne oskarżenia, sami nie rozliczyli się ze swoich machinacji. Choćby budowa autostrad: słyszę opinie ekspertów, że zniknęło 2,5 mld euro z pieniędzy, które były przeznaczone na ten cel. Nie rozliczono innych afer, jak zakup Pendolino, Amber Gold. Opozycja, która tyle mówi teraz o demokracji, gdy rządziła, to m.in. nie chciała rozmawiać z ludźmi na temat wieku emerytalnego, posyłania do szkół sześciolatków, ignorowała głosy ostrzegające przed prywatyzacją szpitali. Poprzednie władze nie chciały też rozmawiać z rolnikami i innymi grupami społecznymi.

Jak się bronić przed kłamstwami, pomówieniami, zwłaszcza w sferze finansowej?

– Działamy transparentnie, rozliczamy się z każdej złotówki. Ludzie widzą, na jakie szczytne cele wydajemy pieniądze, które od nich otrzymujemy, że z tych funduszy jest utrzymywane Radio Maryja, Telewizja Trwam, Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej, budowana jest świątynia – wotum wdzięczności w Toruniu i finansowane są inne ważne inicjatywy. Tymczasem są w Polsce ludzie, których boli wszystko, co jest katolickie, polskie. Kościoła chcą zaś użyć tylko do tego, aby się uwiarygodnić wobec ludzi wierzących. A jeżeli tak nas oczerniają, dyskredytują, to tym samym pokazują, czy rzeczywiście chodzi im o demokrację.

Dziękuję za rozmowę.

 

 

Źródło: Nasz Dziennik

drukuj