fot. twitter.com

Rozbita grupa przestępcza handlująca kradzionymi silnikami do łodzi

Grupę przestępczą handlującą kradzionymi silnikami do łodzi i jachtów motorowych rozbili lubelscy policjanci we współpracy ze strażą graniczną. Zatrzymano siedem osób, pięć z nich zostało aresztowanych.

Według dotychczasowych ustaleń śledztwa silniki do łodzi i jachtów motorowych były kradzione przez sprawców w Holandii.

„Następnie w Polsce, po przerobieniu cech identyfikacyjnych, były przygotowywane przez paserów do sprzedaży” – poinformował Andrzej Fijołek z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

Policjanci, na terenie województwa lubelskiego (gm. Jabłonna, Lublin) i mazowieckiego (Płock, Warszawa), zatrzymali w tej sprawie siedem osób – dwie kobiety wieku 37 i 38 lat oraz pięciu mężczyzn w wieku od 42 do 54 lat.

„Policjantów wspierali funkcjonariusze z Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej” – zaznaczył Fijołek.

W miejscach, gdzie dokonano zatrzymań podejrzanych, policjanci znaleźli zgromadzone silniki różnych typów.

„Wstępna wartość zabezpieczonych 65 sztuk silników wynosi około 300 tys. zł” – zaznaczył Fijołek.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Lublinie. Według śledczych w grupie istniał określony podział ról – jedni zajmowali się kradzieżą silników, inni przerabianiem ich numerów indentyfikacyjnych, inni ich sprzedażą.

„Zatrzymane osoby usłyszały zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, a ponadto, w zależności od roli, jaką pełniły w grupie, przedstawiono im zarzuty m.in. kradzieży, podrabiania znaków indentyfikacyjnych, pomocy w ukrywaniu kradzionego sprzętu” – poinformowała rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie prok. Agnieszka Kępka.

Wobec pięciu podejrzanych osób sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu. Jedna osoba ma orzeczony dozór policji, zakaz opuszczania kraju i poręczenie majątkowe w kwocie 30 tys. zł. Wobec jednej z osób podejrzanych sąd nie zastosował żadnych środków zapobiegawczych.

Za przestępstwa zarzucane podejrzanym grozi do 10 lat więzienia.

PAP

drukuj