fot. pixabay.com

Rośnie bezrobocie w Unii Europejskiej. Najniższe zanotowano w Polsce i Czechach

W Unii Europejskiej rośnie bezrobocie. To pokłosie epidemii koronawirusa. Najmniejsze według danych Eurostatu jest w Czechach i w Polsce. To zasługa rządowych tarcz antykryzysowych – oceniają eksperci.

Kryzys gospodarczy wywołany koronawirusem drenuje wiele europejskich gospodarek. Bezrobocie rośnie w Hiszpanii, Grecji, Francji, Włoszech, a nawet w Niemczech. Według danych Eurostatu najniższe bezrobocie w UE jest obecnie Polsce i Czechach.

– To są bardzo dobre dane. Na tle Europy wyglądamy bardzo dobrze. W całej UE bezrobocie wynosi 6,7 proc. natomiast w strefie euro 7,4 proc. Polska ma prawie dwa razy niższy poziom bezrobocia niż w całej UE – wskazał Mariusz Kękuś, ekonomista.

Polskie władze nie kryją radości.

– Najnowsze dane Eurostatu mówiące o tym, że w naszych krajach jest najniższe bezrobocie w całej Unii Europejskiej, pokazują, że dajemy też radę gospodarczo. Stało się tak dzięki odpowiedniej i odpowiedzialnej reakcji naszych rządów – akcentował prezydent Andrzej Duda.

Od lutego do maja przybyło w Polsce 92 tysiące bezrobotnych. W czerwcu pracę straciło 18 tysięcy osób. Łącznie bez pracy pozostaje 1 mln 11 tysięcy osób. Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marlena Maląg nie ma wątpliwości: gdyby nie rządowe wsparcie sytuacja na rynku pracy byłaby dramatyczna.

– Ponad 5 mln miejsc pracy zostało ochronionych – oznajmiła szefowa resortu.

Polski rząd przeznaczył ogromne środki na ratowanie miejsc pracy.

– Szacuje się, że około 100 mld zł zostało przeznaczonych na ratowanie miejsc pracy w ramach tarczy antykryzysowej – przypomniał Mariusz Kękuś.

Priorytetem od samego początku była ochrona miejsc pracy. Stąd cały szereg instrumentów pomocowych przygotowanych w ramach tzw. tarcz antykryzysowych.

– Zwolnienie z ZUS, pożyczek umarzalnych, gwarancji kredytowych, umarzalnych subwencji nawet do 75 proc., jeżeli będzie to powiązane z ratowanie miejsc pracy. Gwarancje Banku Gospodarstwa Krajowego, Agencji Rozwoju Przemysłu, Polskiego Funduszu Rozwoju, wszelka pomoc, jaka popłynęła do firm dała właśnie takie efekty, że firmy nie zlikwidowały masowo miejsc pracy – podkreśliła poseł i ekonomista dr Gabriela Masłowska.

O tym, że ta pomoc działa pokazują twarde dane. Samo zwolnienie ze składek ZUS to kwota 17 mld zł. W ramach mikropożyczek na bieżące utrzymanie na konta polskich przedsiębiorców wpłynęło ponad 8 mld zł. A ci, którzy stracili pracę mogą liczyć na tzw. dodatek solidarnościowy.

– Z jednej strony chronimy miejsca pracy, ale jest nieuchronne, że przy spowolnieniu gospodarczym będą ludzie tracili pracę. Dodatek solidarnościowy przez czerwiec, lipiec sierpień – 1400 zł, a od września podniesienie zasiłku dla bezrobotnych do 1,2 tys. zł – powiedziała minister Marlena Maląg.

W czerwcu o dodatek solidarnościowy starało się 56 tys. osób. Środki są wypłacane na bieżąco. W ochronie miejsc pracy ma też pomóc tzw. tarcza dla samorządów.

– Teraz kołem zamachowym dla rozwoju gospodarki powinny być inwestycje, stąd też tarcza dla samorządów, czyli rządowy program inicjatyw lokalnych – dodała minister rodziny.

Na ten cel popłynie aż 6 mld zł. Od sierpnia samorządy będą mgły składać wnioski w tej sprawie. Rząd zapewnia, że pomoc w walce z kryzysem wywołanym pandemią koronawirusa będzie kontynuowana. Jej wielkość może przekroczyć nawet 10 proc. PKB.

TV Trwam News

drukuj