fot. flickr.com

Rosja wysyła wojska do Syrii

Deputowani Rady Federacji Rosyjskiej jednogłośnie zgodzili się dziś na wysłanie rosyjskich wojsk do Syrii. Szef administracji Kremla Siergiej Iwanow zaznaczał, że z prośbą o interwencję, zwrócił się do Moskwy prezydent Syrii Baszar al-Asad.

Wniosek o przyzwolenie na działania zbrojne złożył prezydent Wladimir Putin, a rozpatrywano go przy drzwiach zamkniętych.

W ramach mandatu udzielonego przez Radę użycie sił zbrojnych będzie dotyczyło jedynie sił powietrznych. Rosja nie zamierza prowadzić operacji lądowych.

Profesor Romuald Szeremietiew, były wiceminister obrony narodowej, twierdzi, że jedynie decyzja o użyciu sił lądowych mogłaby zakończyć konflikt w Syrii.

– Skoro Rosja postanowiła użyć tylko lotnictwa, to oznacza jedno: tego typu działania są podtrzymywaniem konfliktu, a nie próbą jego zakończenia. Moim zdaniem Rosja podejmując tego typu decyzje ma jakby dwa, bardzo korzystne efekty. Jeden z nich jest taki, że znowu odblokowuje sobie kontakt z państwami Zachodnimi. Destabilizuje Europę Zachodnią, która będzie słaba i nie będzie mogła reagować, jeżeli idzie o Wschód, umożliwiając sobie wykonanie następnych kroków, umacniając swoją pozycję, poszerzając strefę wpływów m.in. na Ukrainie, ale – jak sądzę – nie tylko – zaznacza prof. Romuald Szeremietiew.

Wladimir Putin o podobną zgodę na rozpoczęcie działań wojennych zwrócił się do Rady Federacji w zeszłym roku. Deputowani dali wówczas prezydentowi mandat do dokonania agresji na Ukrainę.

RIRM

drukuj