fot. PAP/Marcin Obara

Rocznica likwidacji więzienia Pawiak

Na kilka dni przed wybuchem Powstania Warszawskiego Niemcy rozpoczęli likwidację więzienia Pawiak. Mury więzienia wysadzili już w trakcie walk powstańczych. We wtorek uczczono pamięć ofiar pomordowanych przez Niemców na Pawiaku.

Pawiak – największe i najokrutniejsze więzienia na terenie Generalnego Gubernatorstwa. Miejsce kaźni tysięcy Polaków.

– Od 23 października 1939 do 31 lipca 1944 przez jego mury przeszło około sto tys. więźniów, w tym 37 tys. zginęło, a blisko 60 tys. wywieziono do obozów koncentracyjnych – mówi Joanna Kirczyńska, kierownik Muzeum Więzienia Pawiak.

75 lat temu – na tydzień przed wybuchem Powstania Warszawskiego Niemcy rozpoczęli likwidację więzienia. Zdecydowaną większość przetrzymywanych tam osób wywieziono wagonami do obozu Gross-Rosen.

W wagonach panował tłok, brak wody, wiele osób z wycieńczenia zmarło – wyjaśnia Joanna Kirczyńska.

– Te transporty wyruszyły na zachód dopiero wtedy, gdy wybuchło Powstanie Warszawskie – dodaje kierownik Muzeum Więzienia Pawiak.

W więzieniu pozostało około dwustu osób. Ponad połowa to Żydzi. Niemcy przenieśli ich do obozu przy Gęsiej. 5 sierpnia obóz wyzwolili powstańcy z batalionu „Zośka”.

We wtorek dokumenty tego oddziału trafiły do Archiwum Akt Nowych – mówi wicedyrektor instytucji Mariusz Olczak.

– To są podstawowe dokumenty do opisów życiorysów zarówno Białousa, jak i Borysa i podstawowe dokumenty do opisu historii Batalionu „Zośka” i „Parasol” – zaznacza Mariusz Olczak.

Dokumenty przekazał syn kpt. Ryszarda Białousa, dowódcy batalionu „Zośka”, mieszkający w Argentynie, Jerzy Białous.

– Ten przyjazd dla całej mojej rodziny to jest wielki honor. To jest bardzo wzruszające i emocjonalne – mówi Jerzy Białous, syn kpt. Ryszarda Białousa, dowódcy batalionu „Zośka”.

Razem z dokumentami batalionu „Zośka” do Archiwum Akt Nowych przekazano także dokumenty innego legendarnego oddziału powstańczego – batalionu „Parasol”. Przekazał je syn dowódcy „Parasola” majora Adama Borysa, profesor Hubert Borys.

– Tam są wspomnienia żołnierzy. One były zbierane jeszcze w 1946 roku. Zainicjował to mój ojciec, który jako dowódca uważał, że to jego obowiązek – dodaje prof. Hubert Borys, syn mjr. Adama Borysa, dowódcy batalionu „Parasol”.

Po upadku Powstania Warszawskiego dowódcy obu legendarnych oddziałów trafili do niemieckiej niewoli, ale potem ich losy potoczyły się zupełnie inaczej. Major Borys pozostał w Polsce.

– Jak tylko pojawił się w Warszawie od razu – jakby na niego czekano – wsadzono go na Rakowiecką. Był tam przez 2,5 miesiąca, ledwo to przeżył – wskazuje prof. Hubert Borys.

Kapitan Ryszard Białous musiał emigrować. Potajemnie wywiózł z Polski żonę i syna. Osiadł w Argentynie. Zmarł w 1992 r. W czerwcu jego prochy wróciły do Ojczyzny.

– Nie wyobrażaliśmy sobie, że to będzie kiedyś możliwie. Zdążyło się to dokonać, że on wrócił do Polski. To było jego marzenie – mówi Jerzy Białous.

W środę w katedrze polowej Wojska Polskiego o godz. 10.00 odbędzie się pogrzeb kapitana Ryszarda Białousa. Jego prochy spoczną na Wojskowych Powązkach obok mogił jego podkomendnych z Batalionu „Zośka”.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj