fot. PAP/Piotr Nowak

Resort zdrowia szuka drogi dialogu z medykami

Nie doszło dziś do spotkania protestujących medyków z ministrem zdrowia. Uczestnicy strajku chcą rozmawiać wyłącznie z premierem Mateuszem Morawieckim. Resort szuka nowej formuły, dlatego na czwartek zapowiedział spotkanie zespołu trójstronnego. Udział w rozmowach mają wziąć także te związki zawodowe, które nie wyszły na ulice.

Protestujący medycy żądają m.in. wyższych nakładów na służbę zdrowia i wzrostu wynagrodzeń. Rząd wycenił te postulaty na ponad 100 mld złotych. Uznał je za zaporowe. Na ten temat z protestującymi medykami chciał dziś rozmawiać minister zdrowia Adam Niedzielski. 

– Chcieliśmy dzisiaj porozmawiać o realności tych postulatów, o tym, co one oznaczają dla funkcjonowania całego państwa. Niestety, moje zaproszenie nie spotkało się z zainteresowaniem – mówił Adam Niedzielski, minister zdrowia, podczas konferencji prasowej.

 

Medycy podtrzymują, że są gotowi do dialogu, ale nie chcą rozmawiać z ministrem zdrowia. Uznali, że nie jest on osobą decyzyjną.

„Nie – to nie medycy nie przyszli! Jesteśmy otwarci na rozmowy z premierem Mateuszem Morawieckim! A premier nie chce z nami rozmawiać” – oznajmiła Krajowa Izba Diagnostów Laboratoryjnych, która bierze udział w proteście.

Ze strony resortu zdrowia padła kolejna propozycja rozmów.

 – Ta formuła, którą dzisiaj zaproponowaliśmy, nie została przyjęta. Zaproponujemy inną formułę takiego spotkania w czwartek, szersze forum – mówił Piotr Bromber, wiceminister zdrowia, który ma zająć się dialogiem z medykami.

Na temat postulatów protestujących w czwartek ma rozmawiać zespół trójstronny. Są tam przedstawiciele także tych związków zawodowych, które nie uczestniczą w proteście: „Solidarności” i OPZZ.

– Chciałbym, żeby na forum w najbliższy czwartek przedyskutować, co dalej z minimalnymi wynagrodzeniami – powiedział Adam Niedzielski.

Zmiany w ustawie o minimalnym wynagrodzeniu są jednym z postulatów protestujących. Minister zdrowia podtrzymał, że rząd będzie dążył do wzrostu nakładów na ochronę zdrowia do 7 proc. PKB, co także ma przełożyć się na rosnącą pensję minimalną w systemie służby zdrowia.

TV Trwam News

drukuj