fot. youtube.com

Red. W. Gadowski: R. Trzaskowski w Pałacu Prezydenckim to nieustająca akcja dywersyjna wobec państwa polskiego

 Nie możemy pozwolić, by polskie państwo (jakie ono jest, ale jest nasze) wpadło w dryf, wpadło w moment, w którym już nie tylko Senat, ale i prezydent będzie rozbijał działalność rządu. Trzaskowski w Pałacu Prezydenckim to nieustająca akcja dywersyjna wobec państwa polskiego, która zakończy się przyspieszonymi wyborami i zainstalowaniem namiestnika niemieckiego w Warszawie  – wskazał red. Witold Gadowski w swoim „Komentarzu Tygodnia”, opublikowanym na serwisie YouTube.   

Dziennikarz zaznaczył, że choć Rafał Trzaskowski to kandydat, który pięknie mówi „rzeczy przyjemne dla ucha”, to jego wygrana w wyborach będzie mieć bardzo „nieprzyjemne konsekwencje egzystencjalne”.

– Ja nie chcę, żeby w szkołach dzieci były demoralizowane. Ja nie chcę, żeby liberalnie patrzono na zażywanie narkotyków, a zwłaszcza kokainy. Ja nie chcę, żeby pijani albo naćpani kierowcy miejskich autobusów narażali życie pasażerów. Ja nie chcę, żeby nieumiejętność zarządzania miastem była przenoszona na nieumiejętność zarządzania całym państwem. Wiedzą Państwo, do czego zmierzam i nie zamierzam tego ukrywać – nie chcę Rafała Trzaskowskiego. Musimy go zatrzymać za wszelką cenę – oznajmił Witold Gadowski.

Publicysta zwrócił uwagę, że o wyniku wyborów zadecydować mogą ludzie, którzy nie uczestniczyli w pierwszej turze, gdyż nie odpowiadał im żaden z kandydatów.

– Te kilkaset tysięcy ludzi, którzy „ze względów estetycznych” nie poszli do pierwszej tury, teraz może przeważyć. Teraz ten drugi kandydat (Andrzej Duda – przyp. red.) musi zrozumieć, że bez nas, bez tych ludzi, których zmysł estetyczny, poczucie smaku – jak mawiał Zbigniew Herbert – zostało naruszone, nie zwycięży. Jeżeli zwycięży, to musi wiedzieć, że zwyciężył dzięki nam – powiedział.

Nawiązując do „Krótkiej opowieści o Antychryście” Włodzimierza Sołowjowa, redaktor wskazał zalety tytułowego fałszywego zbawcy, które przyciągają ludzi do jego osoby. Stanowi to aluzję do kampanii prowadzonej przez Rafała Trzaskowskiego, który kreuje się na nowoczesny autorytet.

– Antychryst w książce Sołowjowa jest najlepszym teologiem, jest najlepszym humanistą, jest najlepszym wyrazicielem odwiecznych wartości. Tylko sam w sobie nie jest wartością. Jeżeli ktoś nie jest zakorzeniony w wartości, to nigdy nie prowadzi ku prawdzie – podkreślił Witold Gadowski.

Autor „Komentarza tygodnia” przedstawił też konsekwencje, jakie może mieć dla Polski wygrana Rafała Trzaskowskiego.

– Nie możemy pozwolić, by polskie państwo (jakie ono jest, ale jest nasze) wpadło w dryf, wpadło w moment, w którym już nie tylko Senat, ale i prezydent będzie rozbijał działalność rządu. Trzaskowski w Pałacu Prezydenckim to nieustająca akcja dywersyjna wobec państwa polskiego, która zakończy się przyspieszonymi wyborami i zainstalowaniem namiestnika niemieckiego w Warszawie – zwrócił uwagę publicysta.

Dziennikarz odniósł się też do opublikowanej niedawno zuchwałej odezwy do prezydenta Andrzeja Dudy opublikowanej na łamach niemieckiego dziennika „Die Welt”.

– Jakim prawem jakiś redaktorzyna z „Die Welt” mówi „Panie Duda – Herr Duda! My musimy porozmawiać!”? (…) On nie obraża pana Andrzeja Dudy (do którego mam stosunek ambiwalentny), on obraża majestat Najjaśniejszej Rzeczypospolitej – stwierdził.

Redaktor obiecał także swoim widzom, że jeżeli Andrzej Duda wygra wybory prezydenckie, to sam pójdzie do niego z wszystkimi pytaniami i zastrzeżeniami wyborców, którzy zdecydowali się głosować na obecnego prezydenta, jako na „mniejsze zło”.

– Obiecuję Państwu, że w Państwa imieniu, poprosiwszy o pytania, które mi przyślecie, pójdę bezczelnie do Pałacu Prezydenckiego i zażądam widzenia z prezydentem. Pójdę w Waszym imieniu, w imieniu tych tysięcy głosów, które przeważą o zwycięstwie. I prezydent musi nas wysłuchać. Co więcej, całe to spotkanie będzie nagrane. Zadam mu w Waszym imieniu pytania o 447, o aneks WSI, o nową Konstytucję, o wolność obywatelską w kontekście COVID-19 i przymusu szczepień. Wiem, że o tym mówił, ale ja o to wszystko zapytam. Zapytam jeszcze o wiele innych rzeczy, o które będziecie chcieli, żebym zapytał. Pójdę tam w Waszym imieniu, nie po to, żebym się pchał na salony, bo unikam ich jak mogę – zapewnił publicysta.

– Pójdę wyłącznie w Waszym imieniu, tylko proszę Was – idźcie na wybory. To bardzo ważne – zaapelował.

radiomaryja.pl

drukuj