fot. PAP/EPA

Przewodniczący RE przedstawił propozycję dot. odbudowy unijnej gospodarki po pandemii 

Przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel utrzymał wysokość funduszu odbudowy po koronawirusie i nieznacznie zmniejszył budżet unijny.

Propozycję przedstawił po kilku tygodniach negocjacji z państwami członkowskimi. Na odbudowę gospodarki Wspólnoty po pandemii ma niezmiennie trafić 750 mld euro, a budżet na lata 2021-27 ma być zmniejszony z

1,1 bln do 1,074 bln euro.

Zmienić ma się też klucz podziału środków. 70 proc. z nich ma zostać rozdzielonych w latach 2020-22 na bazie danych dotyczących bezrobocia i PKB z lat 2015-2019. 30 proc. miałoby się opierać o kryzysowe dane z obecnego i przyszłego roku. Środki byłyby przydzielane w 2023 r. Cała koperta na odbudowę miałaby być wypłacona do końca 2026 r.

Europoseł PiS Zbigniew Kuźmiuk uważa, że ta propozycja nie zaszkodzi Polsce.

– Jeżeli chodzi o zasadnicze proporcje, to one w stosunku do przedłożenia Komisji nie ulegają zmianie. Polska w dalszym ciągu miałaby być trzecim beneficjentem funduszu odbudowy i także poważnym beneficjentem funduszu spójności oraz Wspólnej Polityki Rolnej. Najprawdopodobniej nastąpi zbliżenie stanowisk 17 i 18 lipca, ale nie sądzę, żeby te obydwie propozycje zostały już wtedy zaakceptowane. Być może będzie potrzebne jeszcze dodatkowe posiedzenie w lipcu. W każdym bądź razie czasu jest niewiele, bo o ile jeszcze jeżeli chodzi o budżet na następne 7 lat, to powiedzmy, że mamy parę miesięcy, o tyle ten fundusz odbudowy tak naprawdę powinien być uruchomiony najlepiej zaraz, najlepiej tej jesieni – zaznacza Zbigniew Kuźmiuk.  

Przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel podtrzymał również w projekcie budżetu UE mechanizm powiązania środków unijnych z praworządnością.

Ostateczny poziom unijnych wydatków zostanie ustalony przez szefów państw i rządów. Unijni liderzy w przyszły piątek mają przyjechać po raz pierwszy od miesięcy na szczyt do Brukseli, aby spróbować wypracować kompromis.

RIRM

drukuj