fot. PAP/EPA

Red. M. Budzisz: Sytuacja w południowym Libanie jest bardzo groźna. Może eskalować do poziomu trwałej okupacji części Libanu przez Izrael

Izrael argumentuje, iż jest ciągle atakowany ostrzałem rakietowym z terenu Libanu i w związku z tym jego działania mają charakter obrony. Na to się nakłada niezdolność rządu w Libanie do zaprowadzenia porządku na własnym terytorium. Sytuacja w południowym Libanie jest bardzo groźna. Może eskalować nawet do poziomu trwałej okupacji części Libanu przez Izrael, bo takie głosy w Izraelu słychać – mówił red. Marek Budzisz, ekspert ds. wschodnich i analityk ośrodka myśli strategicznej Strategy and Future, podczas czwartkowych  „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.

Stany Zjednoczone i Iran podjęły decyzję o dwutygodniowym rozejmie. Decyzję tę poparł premier Izraela, Benjamin Netanjahu, ale stwierdził, że zawieszenie broni nie obejmuje Libanu, stąd kontynuuje atak na ten kraj. Do tej pory w wyniku ataków Izraela na Liban zginęło już ponad 1,5 tys. osób, w tym 200 tylko w środę. Oficjalną przyczyną ataku jest zlikwidowanie terrorystycznej organizacji Hezbollah.

– Izrael argumentuje, iż jest ciągle atakowany ostrzałem rakietowym z terenu Libanu i w związku z tym jego działania mają charakter obrony. Na to się nakłada niezdolność rządu w Libanie do zaprowadzenia porządku na własnym terytorium. Jeszcze dodatkowym elementem jest fakt, że instalacje wojskowe Hezbollahu są wymieszane z celami o charakterze cywilnym (…). Grozi nam w pewnym sensie powtórka z tego, co obserwowaliśmy w Strefie Gazy. Warto pamiętać, że ten konflikt do tej pory mimo szumnie ogłaszanych porozumień nie został rozwiązany tak, jak pierwotnie planowano. Hamas w Strefie Gazy nie rozbroił się, te deklaracje okazały się trudnymi w realizacji, więc w tym sensie sytuacja w południowym Libanie jest też sytuacją bardzo wybuchową i groźną, mogącą eskalować nawet do poziomu trwałej okupacji części Libanu przez Izrael, bo takie głosy w Izraelu też słychać – podkreślił red. Marek Budzisz.

W dalszej części rozmowy gość Radia Maryja odniósł się do pojawiających się deklaracji prezydenta Donalda Trumpa o opuszczeniu NATO przez Stany Zjednoczone. Ekspert ds. wschodnich ocenił, że mamy już do czynienia z kryzysem w Pakcie Północnoatlantyckim.

– Następstwem tego kryzysu będzie – i wydaje mi się, że to już jest – tendencja, którą da się zauważyć, a więc słabnąca zdolność Paktu Północnoatlantyckiego do odstraszania. Odstraszanie jest pewnym mechanizmem w sporej części opartym o grę psychologiczną, czyli jeżeli nasz rywal strategiczny, dajmy na to Rosja, jest przekonany o tym, że zaatakowane państwo dostanie wsparcie ze strony potężniejszego sojusznika, jakim są Stany Zjednoczone, to może powstrzymać się przed agresywnymi działaniami. Jeśli to przekonanie o pomocy jest coraz słabsze – a wskazuje na to deklaracja Donalda Trumpa o tchórzliwych sojusznikach, którzy nie pomagają Stanom Zjednoczonym, a w związku z tym nie powinni oczekiwać pomocy nawet w sytuacji agresji zbrojnego przeciwnika (…) – to będzie rzutowało na nasze bezpieczeństwo – wskazał red. Marek Budzisz.

Cała rozmowa z red. Markiem Budziszem dostępna jest [tutaj].

 

radiomaryja.pl

drukuj