R. Tekieli: Wybuch globalnej III wojny światowej wcale nie jest przesądzony, bo inicjatywę przejęły Stany Zjednoczone, a nie agresorzy
Dziś mamy wiosnę 1939 roku. Za nami rozbiór Czechosłowacji i Anschluss Austrii – w naszych czasach to rozbiór Gruzji i Anschluss wschodniej Ukrainy. Antyzachodnia oś zła: Rosja, Chiny, Iran, Korea Północna, Wenezuela – te wszystkie kraje kwestionują prymat USA i prą do konfrontacji lub przesilenia. Wybuch globalnej III wojny światowej wcale nie jest przesądzony, bo inicjatywę przejęły Stany Zjednoczone, a nie agresorzy, tak jak było przed II wojną światową. Dziś Wuj Sam próbuje zapobiec wojnie – mówił w swoim felietonie z cyklu Myśląc Ojczyzna red. Robert Tekieli, publicysta. Wskazał on również na toczącą się walkę duchową z „syndykatem zła”, czyli cywilizacją śmierci.
Nad Polską zawisło widmo wielu śmiertelnych zagrożeń, zarówno natury fizycznej, jak i metafizycznej. Zdaniem Roberta Tekielego, Polacy są w stanie obronić rodzinę, małżeństwo, Kościół oraz integralność państwa, ale pod jednym warunkiem.
– Gdy wszyscy usłyszymy płynące z Polski przenikliwe, pokorne wołanie pokutne, a za nim pójdzie wielki wysiłek organizowania się naszej wspólnoty. Polska będzie albo wielka – Bogiem, ekonomią i moralnością, albo jej nie będzie. Ukraińcy wiedzą co na froncie znaczy morale. Nasz Bóg jest Bogiem historii. Ma wpływ na losy świata, choć młyny Opatrzności mielą powoli. Gdyby ustała Boża ingerencja, całym światem po kilkunastu latach rządziłyby służby, sataniści, szefowie gigantów aborcyjnych, masoneria nurtu racjonalistycznego i mafie. Słowem: syndykat woli mocy. Horda ludzi, którzy w interesach nie wahają się zabić, przekonanych o swojej wszechmocy. Na szczęście pycha nie jest w stanie pojąć, dlaczego Dawid nie zabił wydanego przypadkiem w jego ręce króla Saula – podkreślał felietonista.
Publicysta zwrócił uwagę, że walczyć z tym syndykatem zła postanowił Donald Trump.
– Niecałe trzy miesiące temu Donald Trump podniósł sztandar wojny z cywilizacją śmierci. Uratowany dzięki cudownej interwencji z zamachu jest przekonany, że ma misję do spełnienia i ją realizuje. Biały Dom pozbawił właśnie funduszy 16 centrów aborcyjnych Planned Parenthood w dziewięciu stanach. Zablokował 20 milionów dolarów z 700 milionów, które co roku do zabijania nienarodzonych dokładają amerykańscy podatnicy. Amerykański gigant aborcyjny dalej dostaje 680 milionów na propagowanie najbardziej dochodowej działalności z tych wszystkich, które w naszą cywilizację wszczepił marksizm kulturowy. Mam nadzieję, że Trump na tym nie poprzestanie. Marksizm kulturowy wyrwał wcześniej chrześcijańskiej cywilizacji serce, niszcząc ręka w rękę z filozoficznym postmodernizmem zdolność do rozpoznania dobra i zła w sercach ludzi Zachodu. Syndykat zła stoi po stronie śmierci, jest starszy niż cywilizacje, niż linie tradycji ezoterycznej, okultystycznej czy masoneria albo marksizm – mówił Robert Tekieli.
Felietonista stwierdził, że ludzie obecnego prezydenta USA nie zawahają się wejść w to starcie. Jednocześnie wskazał on, że obecna sytuacja geopolityczna przypomina tę sprzed II wojny światowej.
– Dziś mamy właśnie wiosnę 1939 roku. Za nami rozbiór Czechosłowacji i Anschluss Austrii, czyli wcielenie jej do III Rzeszy – w naszych czasach to rozbiór Gruzji i Anschluss wschodniej Ukrainy. Antyzachodnia oś zła: Rosja, Chiny, Iran, Korea Północna, Wenezuela – te wszystkie kraje kwestionują prymat USA i prą do konfrontacji lub przesilenia. Wybuch globalnej III wojny światowej wcale nie jest przesądzony, bo inicjatywę przejęły Stany Zjednoczone, a nie agresorzy, tak jak było przed II wojną światową. Dziś Wuj Sam próbuje zapobiec wojnie. Chce pokonać Chiny gospodarczo, wymusić odstąpienie od pomysłów militarnej walki o prymat światowy. Trump jest ostatnią osobą, której postępowania, moralności bym bronił, ale on brutalnymi wymuszeniami na lewicowych bandytach, rażąc prądem sojuszników, dyscyplinując Iran, pokazuje i wkrótce jeszcze mocniej pokaże, że szeryf jest w mieście. Mam nadzieję. Taki w każdym razie jest plan, jak ja go widzę. Dlaczego? Bowiem dziś Chiny nie mają szans w konfrontacji militarnej ze Stanami, ale za 20 lat tak być już nie musi – zauważył publicysta.
W tej sytuacji nie można też zaniedbać walki na froncie duchowym.
– Trzeba pozwolić Jezusowi przemieniać mego wewnętrznego człowieka, ale ja w każdej minucie dnia mam rozglądać się, by nie przegapić okazji do okazania bliźniemu bezinteresownej pomocy, a wtedy Bóg działa, Jezus mnie przemienia. W rozwoju duchowym chodzi na początku o to, by zmniejszała się przepaść pomiędzy tym, co myślę, a tym, co czynię – nieświadomie szczery, czyli święty. To stan, dar, niczym niezasłużony. Nie można go wypracować. Dlatego syndykat zła zmusza ludzi do kłamstw: o 256 płciach, o tym, że eutanazja to wyraz miłosierdzia, a aborcja to prawo, a nie morderstwo. My jednak wiemy, że zmartwychwstanie to fakt, a Chrystus to Zmartwychwstanie i Życie – zwrócił uwagę felietonista Radia Maryja.
Na koniec wskazał on, że zadaniem wszystkich winno być nie szukanie swojej woli, lecz woli Bożej, projekcji miłości zamiast projekcji siły, gdyż „ze śmiercią można walczyć tylko życiem”, a w konfrontacji dobra i zła jedynym sposobem na zwycięstwo jest walka modlitwą i postem o nawrócenie Zachodu, by nasza cywilizacja na powrót stała się chrześcijańska.
Całości felietonu Roberta Tekielego można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl




