Przygotowania pod „scenariusz rumuński” w Polsce?
Czy rosyjskie wpływy będą dla władzy podstawą do podważenia wyniku wyborów prezydenckich? Takiego scenariusza nie wyklucza opozycja. Już na niecałe dwa miesiące przed pierwszą turą premier Donald Tusk mówi o wschodniej ingerencji w wybory.
„Cyberatak na system informatyczny Platformy. Zaczęła się obca ingerencja w wybory. Służby wskazują na wschodni ślad” – napisał na platformie X premier Donald Tusk.
Cyberatak na system informatyczny Platformy. Zaczęła się obca ingerencja w wybory. Służby wskazują na wschodni ślad.
— Donald Tusk (@donaldtusk) April 2, 2025
Informacje potwierdza ministerstwo cyfryzacji. Hakerzy włamali się na jedną skrzynkę mailową działacza Platformy Obywatelskiej. Cyberatak przeprowadziły grupy z Rosji i Białorusi – oznajmił wiceszef resortu cyfryzacji Dariusz Standerski z Lewicy.
– Na kilkadziesiąt skrzynek rozesłano wiadomość, która była bardzo podobna we wszystkich szczegółach do normalnych wiadomości wysyłanych z oficjalnych skrzynek – zaznaczył wiceminister cyfryzacji.
Obóz władzy przekonuje, że Kreml już wpływa na kampanię prezydencką.
– Nie mam wątpliwości, że Rosja będzie próbowała ingerować w nasze wybory. Zresztą robi to właściwie już – podkreślił wiceminister obrony, Cezary Tomczyk z Lewicy.
Opozycja nie wyklucza rosyjskiej ingerencji w wybory prezydenckie, ale – na co zwrócił uwagę poseł Zbigniew Kuźmiuk z Prawa i Sprawiedliwości – sprawa cyberataku na systemy informatyczne Platformy Obywatelskiej jest bezpodstawnie rozdmuchiwana.
– Jeżeli na podstawie – powiedzmy – ataku czy jakiegoś zamieszania wokół członka Platformy Obywatelskiej ogłasza się atak cybernetyczny na Polskę, to być może to jest do czegoś w przyszłości potrzebne – podkreślił parlamentarzysta.
Opozycja nie wyklucza, że władza przygotowuje się na ewentualne zwycięstwo kandydata prawicy. W takim przypadku rząd może nie uznać wyniku, ponieważ to Rosja mogła mieć wpływ na głosowanie. Poseł Marek Sawicki z PSL uważa, że będzie odwrotnie.
– Mogę zagwarantować, że z pewnością gdy wygra kandydat dzisiejszej większości parlamentarnej, to tego typu oskarżeń będziemy mogli się spodziewać ze strony PiS-u – stwierdził polityk.
Rzekome rosyjskie wpływy były podstawą dla rumuńskich sądów do wykluczenia z udziału w wyborach opozycyjnego kandydata Călina Georgescu.
Wcześniej z tego samego powodu została unieważniona pierwsza tura głosowania, którą Călin Georgescu wyraźnie wygrał. Po dziennikarskim śledztwie okazało się, że kampania opozycyjnego kandydata na TikToku, finansowana rzekomo przez Rosję, była opłacana przez konkurencję polityczną – Partię Narodowo-Liberalną, wchodzącą w skład Europejskiej Partii Ludowej. Takie decyzje sądów są ze szkodą dla demokracji – wskazał Tomasz Synowiec z Klubu Jagiellońskiego.
– Należy ocenić negatywnie i jako zagrożenie dla demokracji sytuację, w której sądy wchodzą w rolę wyborców, ograniczając im możliwość wyboru – podkreślił ekspert.
W Polsce ważność wyborów prezydenckich stwierdza Izba Kontroli i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego. Izba nie jest uznawana przez władzę. Jej status jest podważany, a orzeczenia lekceważone.
TV Trwam News




