fot. Marek Borawski/Nasz Dziennik

Przesłanie Jezusa Zmartwychwstałego

Homilia wygłoszona na stadionie „Górnika” w Wałbrzychu, w 11. rocznicę odejścia św. Jana Pawła do wieczności, podczas Diecezjalnego Dnia Młodzieży w obecności symboli Światowych Dni Młodzieży: Krzyża oraz Ikony Matki Bożej.

Wstęp

Czcigodni bracia kapłani: duchowieństwo diecezjalne i zakonne; bracia diakoni i klerycy,
Szanowna Pani Minister Edukacji  wraz z osobami towarzyszącymi,
Szanowni parlamentarzyści., szanowny panie wojewodo,
Szanowny Panie Prezydencie miasta Wałbrzycha,
Drodzy przedstawiciele samorządów: szczebla wojewódzkiego, powiatowego i gminnego,
Drogie siostry zakonne i osoby życia konsekrowanego, Bractwo Krzyża Świętego,
Drodzy: górnicy, służby mundurowe, poczty sztandarowe,
Przedstawiciele organizacji kombatanckich i niepodległościowych,
Kochana młodzieży, drodzy Wałbrzyszanie i goście,
Drodzy radiosłuchacze Radia Maryja i telewidzowie Telewizji Trwam.

Dobiega powoli końca oktawa uroczystości Zmartwychwstania Pańskiego. Przez cały Tydzień Wielkanocny w liturgii świętej śpiewamy słowa: „Oto dzień, który Pan uczynił, radujmy się w nim i weselmy”. Tymi słowami, zaczerpniętymi z psalmu 118, codziennie jesteśmy wzywani do radości, wszak Jezus ukrzyżowany i pogrzebany – zmartwychwstał i żyje wśród nas, i że  my także kiedyś, z daru Bożego miłosierdzia, zmartwychwstaniemy.

Dzisiaj, w Sobotę Wielkanocną i zarazem w pierwszą niedzielę miesiąca, w wigilię Niedzieli Bożego Miłosierdzia, czytamy na liturgii fragment Ewangelii św. Marka, w którym są wymienione główne chrystofanie, czyli ukazywania się Chrystusa zmartwychwstałego. Ewangelista Marek ogranicza się do wymienienia trzech z pięciu chrystofanii, które miały miejsce w dniu zmartwychwstania Chrystusa. Są to: zjawienie się Chrystusa wczesnym rankiem Marii Magdalenie przy pustym grobie, ukazanie się Zmartwychwstałego w ciągu dnia uczniom idącym do Emaus oraz spotkanie Jezusa zmartwychwstałego wieczorem z jedenastoma uczniami w Jerozolimie, prawdopodobnie w Wieczerniku.

Biorąc pod uwagę to przesłanie słowa Bożego, a także to, że jest to celebracja w 11. rocznicę odejścia do wieczności św. Jana Pawła II, a także to, że są tu obecni młodzi na Diecezjalnym Dniu Młodzieży oraz symbole Światowych Dni Młodzieży: Krzyż i Ikona Matki Bożej, w obecnej homilii rozważymy kilka wezwań, jakie kieruje do nas zmartwychwstały Chrystus.

1. Wezwanie do głębokiej wiary religijnej

Drodzy bracia i siostry, przyglądając się – poprzez Ewangelię – wydarzeniom wielkanocnym, możemy być zdziwieni brakiem wiary w zmartwychwstanie Chrystusa u najbliższych uczniów. W dzisiejszej Ewangelii słyszymy, że gdy Maria Magdalena mówiła Apostołom o widzeniu Zmartwychwstałego: „Oni jednak słysząc, że żyje i że Ona Go widziała, nie chcieli wierzyć” (Mk 16, 11). Podobnie nie chciano wierzyć, tym, którzy Go spotkali w drodze do Emaus. Oto czytamy w Ewangelii, że ci dwaj „powrócili i oznajmili pozostałym. Lecz im też nie uwierzyli” (Mk 16, 13). Gdy zmartwychwstały Jezus przyszedł wieczorem do ciągle jeszcze wystraszonych i wątpiących uczniów „wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy  widzieli Go zmartwychwstałego” (Mk 16, 14). Podobnie potem Tomasz, gdy mu koledzy – apostołowie powiedzieli, że podczas jego nieobecności przyszedł do mnich zmartwychwstały Jezus – ten  nie uwierzył. Dopiero, gdy Mistrz ponownie przyszedł do nich, Tomasz zobaczywszy Go własnymi oczami i dotknąwszy Jego ran, wtedy dopiero uwierzył, a Jezus powiedział mu: „Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J 20, 29). Mówiąc o tych kłopotach z uwierzeniem w zmartwychwstanie, zauważmy jeszcze, że prawie wszyscy uczniowie mieli trudności z rozpoznaniem Chrystusa zmartwychwstałego. Takie trudności miała Maria Magdalena, uczniowie w drodze do Emaus, a także uczniowie, gdy Go ujrzeli na brzegu Jeziora Galilejskiego. Te wielkanocne wydarzenia rzucają światło na nasze doświadczenia z wiarą. Nam  też przytrafiają się podobne trudności w wierze. Dlaczego? A no dlatego, że to, w co wierzymy, nie jest dla nas oczywiste i empirycznie sprawdzalne.  Człowiek jest istotą empiryczną. Wszystko chciałby sprawdzić: zobaczyć, usłyszeć, dotknąć. W przypadku Pana Boga, który jest czystym Duchem – jest to jednak niemożliwe. To, w co wierzymy, jest niesprawdzalne, jest nie do udowodnienia. Wiara, doświadczanie Pana Boga, przebywanie w jedności z Chrystusem, nie jest udziałem wszystkich ludzi. Jest ono wolnym wyborem człowieka, ale wyborem niesionym, wspomaganym łaską Bożą, o którą trzeba się modlić. Ponadto winniśmy pamiętać, że wiary nie otrzymuje się raz na zawsze, tak jak  nie otrzymuje się na zawsze miłości, wolności. Te wartości trzeba nieustannie o nie prosić. Pan Jezus powiedział: „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał” (J 6, 44). Kiedy indziej mówił; „Beze Mnie nic uczynić nie możecie” (J 15, 5b), zaś Apostoł Paweł wyznał: „Nikt też nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: <Panem jest Jezus>” (1 Kor 12, 3b).  Winniśmy przeto jak najczęściej modlić się o dar wiary, o dar trwania przy Bogu. Mamy w dziejach zbawienia wielkich herosów wiary, poczynając od Abrahama, a kończąc choćby na św. Janie Pawła II. Ich wiara była darem Bożym i owocem wolnego wyboru. Powtarzajmy przeto często za Apostołami prośbę: „Panie, przymnóż nam wiary” (Łk 17, 5).

2. Wezwanie do posłuszeństwa Bogu

W dzisiejszym pierwszym czytaniu widzimy apostołów Piotra i Jana jak odważnie nauczają o Jezusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym. Umocnieni w dzień Pięćdziesiątnicy Duchem Świętym już nie mieli wątpliwości i lęku. Gdy za jasne, odważne nauczanie i świadczenie o Chrystusie, podjął Sanhedryn wobec nich szykany, gdy im zakazywano nauczania o Jezusie, a nawet ich uwięziono, oni trwali przy swoim, czyli przy zmartwychwstałym Jezusie. Podczas przesłuchania powiedzieli: „Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga? Bo my nie możemy nie mówić tego, co widzieliśmy i co słyszeliśmy” (Dz 4, 19). Podczas następnego przesłuchania mówili podobnie: „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” (Dz 5, 29).

Drodzy bracia i siostry, to, co działo się w Jerozolimie w okresie po-wielkanocnym a potem w ciągu trzech pierwszych wieków chrześcijaństwa, powracało raz po raz na zegarze historii Kościoła. Agresja przeciwko Panu Bogu i Kościołowi nasiliła się w czasach nowożytnych, poczynając od rewolucji francuskiej pod koniec XVIII wieku (1789). Ugruntowywała się w materialistycznych i nihilistycznych filozofiach XIX wieku a potem w totalitaryzmach wieku XX, a dzisiaj odżyła w liberalizmie i neomarksizmie, który stał się niestety ideową podstawą Unii Europejskiej. Dyrygenci i decydenci dzisiejszej Unii Europejskiej uważają, że Bóg nie jest potrzebny do stworzenia jednego państwa na naszym kontynencie. Europa zachodnia wyraźnie odwróciła się od chrześcijaństwa, chyba jeszcze bardziej po upadku komunizmu w Europie środkowo-wschodniej. Widać gołym okiem,  że przywódcy unijni przyjęli ideologię humanizmu ateistycznego i materialistycznego, którą coraz bardziej, wbrew postanowieniom traktatu lizbońskiego, usiłują narzucić unijnym krajom. Ta nowa ideologia jest  czymś na kształt pseudo religii opartej w dużej mierze na mitach. Jakie są to mity? Wymieńmy niektóre: mit   równości małżeństwa tradycyjnego z parami homoseksualnymi, mit wiary we wszechmoc nauki. Mówi się, że nauka zbawi nas i świat, że nie potrzebny jest jakiś Bóg. Człowiek jest w stanie zbawić samego siebie. Następny mit – to negacja duszy ludzkiej i sumienia, a więc propagowanie fałszywego wizerunku człowieka, co ma fatalne konsekwencje we wszystkich dziedzinach kultury oraz życia społeczno-politycznego. W związku z tym nagłaśnia się przekonanie, że poczucie grzechu i winy jest neurozą, chorobą psychiczną, z której trzeba się leczyć. Funkcjonuje w związku z tym mit o bezgrzeszności człowieka. Ponadto w krajach unijnych mocno promuje się prawo do aborcji, do zapłodnienia in vitro, do seksualizacji dzieci i młodzieży, co jest niezgodne z Dekalogiem. Wielu ludzi na Zachodzie straciło wiarę w wyniku nagłaśniania i szerzenia tej antychrześcijańskiej ideologii. Na mapie dzisiejszej Europy pozostała jeszcze Polska jako kraj, który w dużym stopniu pozostał jeszcze przy wartościach chrześcijańskich i narodowych. Doświadczamy, że są usiłowania pozbawić nas tej postawy, tego duchowego skarbu. Do niedawna nasz parlament i ekipy rządowe ulegały naciskom decydentów unijnych i pod ich dyktando uchwalali ustawy niezgodne z prawem naturalnym i Dekalogiem, deklarując się przy tym, że są katolikami. Niewiele zrobiono, aby przeciwstawić się tym wszystkim, którzy Polskę chcieli i chcą zdechrystianizować. Dzisiaj ich zwolennicy szukają u nich poparcia w obronie w Polsce rzekomo zagrożonej demokracji. A wydaje się, że to właśnie na Zachodzie kuleje dziś demokracja, gdyż jest tam agresja na bezbronne ludzkie życie, pogarda dla  prawdy, dla zdrowego rozsądku i innych wartości chrześcijańskich. W takiej sytuacji trzeba przypominać ważne słowa św. Jana Pawła II, że demokracja bez wartości przeradza się wcześniej czy później w jawny czy też zakamuflowany totalitaryzm.  „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi – odpowiedział Piotr, a także Apostołowie” (Dz 5, 29). Przypomnijmy, że na polskiej ziemi  mocnym głosem powtarzali te słowa wielcy synowie Kościoła i naszego Narodu: kard. Stefan Wyszyński w obronie Kościoła i Narodu przed komunizmem; kard. Karol Wojtyła również przeciwko komunizmowi i ateizacji, a potem jako papież – przeciwko liberalizmowi, opacznie rozumianej wolności, tolerancji mi demokracji.

3. Wezwanie do otwarcia się na miłosierdzie Boże i do okazywania miłosierdzia bliźnim

Jesteśmy w Jubileuszowym Roku Miłosierdzia. Hasłem XXXI Światowych Dni Młodzieży, które odbędą się w Krakowie, są słowa: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5, 7). To miłosierdzie, o którym mówił Chrystus i o którym jest tak głośno w dzisiejszym Kościele,  widnieje przede wszystkim w Krzyżu Chrystusa. Krzyż jest wielkim znakiem Bożego miłosierdzia, jest wyrazem nieogarnionej miłości Boga do człowieka. Nie przypadkowo wręczył św. Jan Paweł II  22 kwietnia 1984 r. w bazylice św. Piotra młodzieży Krzyż kończącego się wtedy Roku Świętego, właśnie ten, który dzisiaj jest wśród nas. Przy wręczaniu św. Jan Paweł II wypowiedział znamienne słowa: „Umiłowani młodzi u kresu Roku Świętego powierzam wam znak tego Roku Jubileuszowego Krzyż Chrystusa. Ponieście Go na cały świat jako znak miłości, którą Pan Jezus umiłował ludzkość i głoście wszystkim, że tylko w Chrystusie umarłym i zmartwychwstałym jest ratunek i odkupienie”. Ten  Krzyż przez 32 lata przewędrował  już wszystkie kontynenty i wiele krajów świata. Był wszędzie tam, gdzie odbywały się dotychczasowe Światowe Dni Młodzieży. Jest to Krzyż bardzo omodlony. Ostatnio, przez  dwa tygodnie był omadlany i adorowany przez duchowieństwo, siostry zakonne i wiernych świeckich naszej diecezji. Krzyż przypomina nam, że Jezus oddał z miłości ku nam swoje życie, na odpuszczenie naszych grzechów. On sprawiedliwy umarł za nas niesprawiedliwych – z miłości ku nam. To właśnie przy pierwszym wieczornym spotkaniu z uczniami, w dzień swego zmartwychwstania, powiedział  Jezus do swoich uczniów: „Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam… Weźmijcie Ducha Świętego!. Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20, 21-23). Z tych słów wynika, że miłosierdzie Boga przychodzi do nas przez Kościół, przez ludzi, których powołuje sam Chrystus. Trzeba mieć wiele pokory, żeby to przyjąć i poddać się działaniu Boga.

Chcemy także spojrzeć na Maryję, Matkę miłosierdzia, która przeżyła śmierć swego Syna pod krzyżem. Kopia ikony Salus Populi Romani, która jest z nami dziś na tym stadionie, w roku Wielkiego Jubileuszu 2000 była umieszczona przy ołtarzu papieskim podczas Światowych Dni Młodzieży w Rzymie.  W trzy lata później, w Niedzielę Palmową  2003 roku, w Roku Różańca, Ojciec św. przekazał tę kopię dla Światowych Dni Młodzieży, aby razem z Krzyżem Roku Świętego wędrowała przez kraje całego świata i przygotowywała kolejne Światowe Dni Młodzieży. Warto przypomnieć, że obraz Matki Bożej Śnieżnej z rzymskiej bazyliki Santa Maria Maggiore, zwanego także obrazem Matki Bożej Zwycięskiej, którego kopię tutaj czcimy, był związany z historią krucjat różańcowych i był noszony w  procesjach różańcowych, gdy nad Kościołem i Europą  czyhało jakieś wielkie niebezpieczeństwo. Tak było w latach zwycięskich bitew z Turkami: 1571- pod Lepanto, 1620 pod Chocimiem, 1683 – pod Wiedniem. Czyż dzisiaj nie powinniśmy wznowić krucjaty różańcowej, gdy nad Europą wisi niebezpieczeństwo pochłonięcia nas przez Islam i widmo upadku cywilizacji łacińskiej. Nie wystarczą wysiłki polityków, które – jak widzimy – są mało skuteczne. Tu jest potrzebna także a może przede wszystkim, nasza wzmożona modlitwa. Winniśmy do tego się przekonać w czasie, gdy zbliżamy się do stulecia objawień Matki Bożej w Fatimie, która obiecywała ocalenie świata  przez modlitwę różańcową, nawrócenie i pokutę.

4. Wezwanie do niesienia krzyża ku chwale

Zmartwychwstały Chrystus w drodze do Emaus objaśniał zdesperowanym uczniom Jezusa: „Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały” (Łk 24, 26). Do chwały ziemskiej i niebieskiej idzie się drogą krzyża. „Per aspera ad astra” – głosi łacińskie powiedzenie – przez ciernie do gwiazd, przez poświęcenie, przez wysiłek, przez samozaparcie do osiągnięcia dobra.. Św. Jan Paweł II, którego 11. rocznicę odejścia do wieczności dziś obchodzimy, powtarzał wielokrotnie do młodych: „Musicie od siebie wymagać, nawet wtedy, gdyby inni nie wymagali od was”. Na naszym Wybrzeżu mówił młodzieży, że każdy z nas ma jakieś „Westerplatte”, którego winien bronić i strzec. Są to nieprzemijające wartości, wskazane przez samego Boga. Za stawianie takich wymagań młodzież ceniła wielkiego Papieża, ceniła  za  pokazywanie drogi do tego, aby więcej „być”, aniżeli więcej „mieć”.

Mówiąc o krzyżowej drodze do osiągania prawdziwych wartości, wspomnijmy także braci chrześcijan, którzy dziś giną za wiarę w Chrystusa, za Kościół, za nas – nasi bracia chrześcijanie, szczególnie na Bliskim Wschodzie. Ten sam Chrystus przedłuża w nich swoją mękę i swoją śmierć. Wierzymy Jezusowi, że ta śmierć nie pójdzie jednak na marne.

5. Powołani do ewangelizacji

Dzisiejsza Ewangelia zakończyła się słowa zmartwychwstałego Chrystusa: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16,15).  Jak to czynić? Sposób ewangelizacji tak pięknie ukazują nam ostatni papieże: św. Jan Paweł II, papież Benedykt XVI, a obecnie Ojciec św. Franciszek. Nasza ewangelizacja winna być przede wszystkim  radosna. Przypomina nam o tym tak często papież Franciszek. Nie wolno nam czuć się  przegranymi, mimo, że nas prześladują. Nie wolno nam od nikogo się uzależniać i nauczać pod czyjeś dyktando. Tak było w Jerozolimie. Sanhedryn czuł się kompetentny, by kierować Apostołami. Oni czuli się jednak autonomiczni, zależni tylko od prawdy i miłości, zależni od Jezusa, a nie od władzy cywilnej.

Droga młodzieży bądźmy odważni i pokorni w naszej misji ewangelizacyjnej. Ta pokora i odwaga ma płynąć z przeświadczenia, że to, co głosimy nie jest nasze, ale pochodzi od Boga. Nie zwalniajmy się z obowiązku upominania; nie kryjmy głowy w piasek, nie milczmy, gdy trzeba mówić i świadczyć. Chrystusa chce się dziś wypędzić ze świata, zwłaszcza z życia publicznego. Liberałowie i lewacy ogłaszają, że Jezus należy do historii i nie powinno się o Nim mówić publicznie i że nie  powinno się uwzględniać Jego nauki w sektorze życia publicznego: w kulturze, polityce, gospodarce, w prawodawstwie, edukacji itd… A św. Jan Paweł II wołał: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi”. W tym wołaniu nie chodziło jedynie o otwarcie drzwi naszych serc i umysłów, ale także o wejście Chrystusa z Jego wartościami i wskazaniami do systemów społeczno-politycznych, do nauki, kultury prawodawstwa, edukacji, jednym słowem do życia publicznego. A niestety, z tych sektorów Chrystus jest dzisiaj rugowany. Rodzi się tu pytanie, kto ma bronić dziś Jezusa. Właśnie my, Jego świadkowie. Nie powinna się powtarzać sytuacja z dziedzińca Piłata, kiedy nawet namiestnik rzymski chciał Jezusa uwolnić od śmierci, a lud krzyczał, żeby Go ukrzyżować. Chrystus liczy na każdego, na każdą z nas. Zło się panoszy, gdy jesteśmy obojętni na prawdę i miłość, gdy jesteśmy letni i bierni.

Kiedyś w Krakowie, gdy posługiwał kard. Karol Wojtyła, składano mu raport o rozmiarach aborcji w tamtym czasie. Liczby były przerażające. Padło pytanie, kto jest temu winien? Kardynał odpowiedział, że jesteśmy wszyscy winni: nie tylko ci, którzy bezpośrednio to robią i podejmują decyzję, ale my wszyscy, jeżeli  milczymy, jeżeli nie mówimy, nie protestujemy  i nie modlimy się.

Drodzy bracia i siostry, głośmy Ewangelię z postawie radości. Pamiętajmy, że Ewangelia jest najsilniejszą myślą, mimo, że jest zwalczana i niekiedy ośmieszana. Stoi za nią bowiem Ten, który powiedział:  „Odwagi! Jam zwyciężył świat” (J 16, 33).

Zakończenie

Jezusowi zmartwychwstałemu polećmy w tej Eucharystii nas samych i naszych najbliższych, tych, których kochamy i którym służymy. Módlmy się także o łaskę nawrócenia, o łaskę powrotu na drogę prawdy i miłości dla wrogów Kościoła, aby bardziej słuchali Boga aniżeli ludzi. Niech moc Ducha Świętego odnowi w nas łaskę powołania, niech nas uzdolni do składania lepszego świadectwa o Chrystusie zmartwychwstałym. Niech w tym zadaniu wesprze nas Jego i nasza Matka. Niech dziś, w pierwszą sobotę miesiąca, niech nas  łaskawie przygarnie  do swego matczynego serca, abyśmy pod płaszczem Jej opieki, w radości wypełniali nasze powołanie. Maryjo, ciesz się z Kościołem, ciesz się, bo Twój Syn ukrzyżowany i pogrzebany, zmartwychwstał. Ciesz się, bo my Cię naprawdę kochamy i chcemy nadal być Twoimi dziećmi! „Ciesz się Królowo Anielska, wesel się Pani Niebieska, wszyscy Ci dziś winszujemy, z weselem wyśpiewujemy” Alleluja!  Amen.

ks. bp Ignacy Dec, ordynariusz diecezji świdnickiej,
Wałbrzych, 2 kwietnia 2016 r.

drukuj