fot. arch. E. Błasik

Przedwyborczy bumerang? WPO: gen. Błasik mógł być w kokpicie

Wojskowa Prokuratura Okręgowa powołując się na ekspertyzę biegłych nie wyklucza, że w kokpicie lub jego sąsiedztwie przebywał śp. gen. Andrzej Błasik, dowódca sił powietrznych. Biegli stwierdzili, że nie była zachowana sterylność kokpitu Tu-154 M, który rozbił się pod Smoleńskiem.

Płk Ireneusz Szeląg, szef warszawskiej Wojskowej Prokuratury Okręgowej, powiedział, że nowa kopia nagrań rejestratora głosowego umożliwiła odczytanie w większym zakresie wypowiedzi.

– Zdaniem biegłych – w wydanej opinii znajduje się takie stwierdzenie – „przeprowadzone prace fonoskopów wskazały, że istnieją przesłanki wskazujące na możliwość przebywania w kabinie samolotu dowódcy sił powietrznych w ostatnim fragmencie końcowego zniżania się samolotu do lotniska”. Swój pogląd oparli m.in. na analizie częstotliwości głosu dowódcy sił powietrznych, zeznaniach jednego ze świadków, który znał pana generała i brał udział w odsłuchiwaniu nagrań MARS-BM, jak też z kontekstu sytuacyjnego – mówił płk Ireneusz Szeląg.

Poseł Stanisław Piotrowicz, wiceszef parlamentarnego zespołu ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej podkreśla, że w tej sytuacji opinia publiczna powinna poznać nazwiska wszystkich biegłych.

– Ogarnia przerażenie, że biegli z taką stanowczością formułują ostateczne opinie w sytuacji, kiedy nie zetknęli się i nie przeprowadzili badań najistotniejszych w tej sprawie dowodów. Myślę, że ten fakt, iż wydaje się kategoryczne opinie, w pełni korespondujące z ustaleniami rosyjskimi powielającymi nieprawdziwe tezy rosyjskie, pokazuje na czyich usługach ci biegli są. Trudno ich nazwać niezależnymi, bo każdy niezależny biegły, żeby wydać opinię, chciałby mieć do swobodnej dyspozycji to, co jest najistotniejsze w badaniu katastrofy – ocenił Stanisław Piotrowicz.

Szef warszawskiej WPO, powołując się na opinię biegłych, powiedział, że do katastrofy przyczyniły się przede wszystkim niewłaściwe działania załogi Tu-154M. Jak mówił, dowódca statku powietrznego sprowadził samolot poniżej warunków minimalnych.

Nie wydano również komendy odejścia na drugi krąg. Wojskowa Prokuratura Okręgowa podstawiła również zarzuty dwóm rosyjskim kontrolerom lotów, którzy sprowadzali rządowego Tupolewa. Śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej zostało przedłużone do 10 października 2015 r.

RIRM

drukuj