fot. PAP

Zażalenie rozpatrzy Poznań

Zażalenie na umorzenie śledztwa w sprawie niedopełnienia obowiązków przez polskich prokuratorów wojskowych po katastrofie smoleńskiej rozpatrzy Wojskowy Sąd Okręgowy w Poznaniu – zdecydował wczoraj Sąd Najwyższy.

Orzekali sędziowie Izby Wojskowej: przewodniczący składu Marian Buliński, Edward Matwijów i Marek Pietruszyński. Posiedzenie odbyło się w trybie niejawnym, bez udziału stron.

Jak tłumaczy Krzysztof Michałowski z biura prasowego SN, to procedura standardowa w przypadku sprawy karnej.

Sędziowie rozpatrywali wniosek płk. Rafała Korkusa, zastępcy prezesa Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie, który powołał się na wymóg zachowania bezstronności. Sprawa dotyczy w większości prokuratorów Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, którzy są zarazem znajomymi sędziów Wojskowego Sądu Okręgowego.

Argumentację tę podzielił Sąd Najwyższy, decydując, że zażalenie rozpatrzy sąd w Poznaniu. „Małe liczebnie składy osobowe obu organów i częste kontakty zawodowe osób pełniących służbę w tych organach w odbiorze społecznym mogłyby wywoływać przekonanie o możliwości braku obiektywizmu orzekających w tej sprawie sędziów. Zgodzić się należy z wnioskującym Sądem, że wyjątkowość przedmiotowej sprawy i wynikające stąd znaczne zainteresowanie opinii publicznej wymaga takich działań, które zlikwidują możliwość powstania, nawet błędnego, przekonania o braku obiektywizmu w orzekaniu. Z tych powodów należało, kierując się art. 37 kpk, przekazać sprawę do rozpoznania Wojskowemu Sądowi Okręgowemu w Poznaniu” – uzasadnia Sąd Najwyższy.

Jałowe śledztwo

Śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków przez polskich prokuratorów w Smoleńsku w 2010 r. umorzono 31 października 2013 r. z braku znamion czynu zabronionego. Dochodzenie trwało od listopada 2012 r. i dotyczyło zaniechania wniosku o udział i nieuczestniczenia w sekcjach zwłok ofiar bezpośrednio po katastrofie na terenie Federacji Rosyjskiej oraz po przetransportowaniu ciał do Polski. Zawiadomienie o niedopełnieniu obowiązków przez śledczych we wrześniu 2012 r. złożył mec. Piotr Pszczółkowski. Warszawska prokuratura wojskowa, również ze względu na wymóg obiektywności, przekazała sprawę do prokuratury w Poznaniu. Po umorzeniu śledztwa adwokat zażalił decyzję śledczych, skarga trafiła najpierw do poznańskiej prokuratury, a potem do sądu w Warszawie. Pszczółkowski jest rozczarowany decyzją Sądu Najwyższego.

– Mam tylko nadzieję, że kolejna wędrówka akt teraz z Sądu Najwyższego do Wojskowego Sądu Okręgowego, a stamtąd do sądu w Poznaniu nie spowoduje, że ta sprawa nie będzie rozpatrywana w trybie innym niż niezwłoczny jako zagrożona przedawnieniem – komentuje adwokat. Przestępstwo niedopełnienia obowiązków przedawnia się w ciągu 5 lat, więc decyzja o ewentualnym postawieniu zarzutów musiałaby zapaść do kwietnia 2015 roku.

Adwokat polemizuje też z argumentacją sądu. – Sąd Wojskowy w Warszawie to sąd wyższego rzędu, który na co dzień orzeka w sprawie żołnierzy wyższych stopniem, orzeka wobec ludzi, którzy w wojsku są znani, mają pewne pozycje. I nie mam takiego wrażenia, by skierowanie tej sprawy do Poznania dawało jakieś nadzwyczajne gwarancje obiektywizmu, niektórzy prokuratorzy delegowani do Moskwy i Smoleńska wywodzą się właśnie ze środowiska poznańskiego – mówi prawnik.

Z Poznaniem jest związany były szef NPW gen. Krzysztof Parulski, który przewodził grupie śledczych pracujących na terenie Rosji. W sprawie przesłuchano jeszcze trzech innych śledczych.

W dniach 10-11 kwietnia 2010 r. do Rosji polecieli: szef NPW oraz płk Waldemar Praszczyk, płk Zbigniew Rzepa, płk Ireneusz Szeląg, ppłk Anatol Sawa, ppłk Tomasz Mackiewicz, ppłk Janusz Wójcik, po trzech dniach dołączył do nich prok. Marek Pasionek. Ze środowiskiem poznańskim związany jest też płk Waldemar Praszczyk.

– Sąd Najwyższy podnosi kwestię zachowania dobra wymiaru sprawiedliwości. Ale interes wymiaru sprawiedliwości wyraża się nie tylko formalnym zachowaniem obiektywizmu, ale także troską o to, by dane postępowanie mogło w przyszłości przynieść jakieś inne efekty niż jego umorzenie, czy to z braku znamion czynu zabronionego, czy też z powodu przedawnienia. Myślę, że tego aspektu Sąd Najwyższy niestety pod uwagę nie wziął – konkluduje mec. Pszczółkowski.

Zaniepokojone decyzją SN są też rodziny smoleńskie.

– Rzeczywistość wymiaru sprawiedliwości, jeśli chodzi o kolejne umarzane wątki śledztwa smoleńskiego, uczy nas, że jeśli chodzi o tzw. obiektywizm sądów, to wypada on różnie. Sprawa zaniedbań czy zaniechań polskich organów ścigania była podnoszona niejednokrotnie. Mieliśmy tego skutki w postaci choćby zamiany ciał ofiar. Niestety, pozostaje nam tylko mieć nadzieję, że mimo wszystko sąd poznański wypowie się rzetelnie i obiektywnie – mówi dr Dariusz Fedorowicz, brat Aleksandra Fedorowicza, tłumacza w Kancelarii Prezydenta RP, który zginął pod Smoleńskiem.

Anna Ambroziak

drukuj