„Fakt eksplozji nie ulega wątpliwości”

Na pokładzie Tu 154M doszło do eksplozji – powiedział poseł Antoni Macierewicz, przewodniczący parlamentarnego zespołu ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej. Poseł odniósł się do opisanego w tygodniku „wSieci” raportu polskich archeologów, którzy byli w Smoleńsku w październiku 2010 roku.

Z materiału wynika, że 20 tys. części samolotu znajduje się w ziemi na głębokości maksymalnie 20 cm. Raport na ten temat znany jest prokuraturze. Szef parlamentarnego zespołu podkreśla, że jest to tylko jeden z wielu dowodów czy przesłanek.

Poza tysiącami zewidencjonowanych szczątków bardzo ważne jest wskazanie miejsc fragmentów samolotu, które były opalone lub wręcz zwęglone. Widać wyraźnie, że są one „rozrzucone na całej przestrzeni tej tragedii”.

– Pierwsze szczątki zostały znalezione jeszcze przed miejscem gdzie rosła brzoza. Ich rozrzut przekraczał półtora kilometra. To wszystko oznacza, że katastrofa zaczęła się w powietrzu. Potwierdzają to jednoznacznie dziesiątki tysięcy drobnych szczątków – powiedział poseł Antoni Macierewicz.

Także charakter dużych szczątków wskazuje na eksplozję dodaje poseł.  Potwierdza to odwrócony nogami i a także wywinięty na zewnątrz brzeg części kadłuba miedzy skrzydłami a ogonem samolotu.

– Moim zdaniem fakt eksplozji nie ulega wątpliwości. Do dyskusji jest co najwyżej natura, techniczna przyczyna i jej przebieg. Na tej sprawie uczciwi badacze winni się skupić, a nie zapierać nogami z oślim uporem powtarzając: nie, nie, nie (blokując w ten sposób uczciwe badania). Niechęć naukowców podległych rządowi bardzo utrudnia badania i zespół pana Laska zamiast pomagać w analizie jest istotnym hamulcowym – dodał poseł Antoni Macierewicz.

 

RIRM 

drukuj