Wysokie spadki na rynkach finansowych w Azji i Europie

Na rynkach finansowych w Azji i Europie notowane są wysokie spadki. Wyraźny trend zaznaczył się już w piątek. Część finansistów nazwała go nawet czarnym piątkiem.

Jest to według części ekonomistów związane z dewaluacją walut takich krajów jak Argentyny, Turcji, ale też Polski.

Jerzy Bielewicz, prezes Stowarzyszenia Przejrzysty Rynek, zauważył że argentyńskie peso w ciągu dwóch dni osłabiło się o 15 proc. To tak jakby nasza złotówka w stosunku do franka z 3 zł i 40 groszy wzrosła do 3 zł i 80 gr. – tłumaczył.

Ekonomista podkreślił, że ta presja na waluty krajów wschodzących jest pochodną planów ograniczenia dodruku pieniądza.

Przypomnijmy, że od wielu miesięcy (niemal codziennie) ceny akcji biją rekordy historyczne. Ceny obligacji natomiast są bardzo wysokie. Warto wiedzieć, że Włochy płacą w tej chwili  mało za swój dług (bardzo pokaźny). Różnica miedzy tym co płacą Włochy, a tym co płacą Niemcy jest praktycznie na tym samym poziomie co przed kryzysem. Wszyscy mówili, że zadłużone kraje płacą tanio za długi i stąd wziął się kryzys. Jesteśmy więc w tym samym punkcie. Natomiast ograniczenie dodruku pieniądza może przekuć tę bańkę i na rynku akcji i na ryku długu – zaznaczył Jerzy Bielewicz. 

Ekonomista podkreśla, że szefowa MFW już w piątek, w związku z kłopotami, odradzała ograniczenie dodruku pieniądza. Oczekuje on co przyniesie trzydniowe posiedzenie amerykańskiego FEDu. Jak mówi, przy tych poziomach długów na świecie i słabości gospodarki realnej nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji.

Ograniczenie dodruku pieniądza prowadzi do kłopotów jak również jego dalszy dodruk. Jedyną drogą jak dodaje powinna być naprawa systemu finansowego co nie nastąpiło.

Ostatnie spotkanie w Davos odbyło pod ideą, że oto wielcy tego świata wykreują nam nowy porządek. Wygląda na to, że postawa jednego z prezesów, który w swoim czasie powiedział, że on spełnia rolę Boga, zaraziła innych. Teraz oni chcą nam wykreować jakiś „wspaniały” porządek. Myślę, że znamieniem tego porządku jest to, że spadają zarobki normalnych ludzi, natomiast bezkarność i skala nadużyć w systemie bankowym rośnie – zaznaczył.  

RIRM

 

drukuj