fot. sxc.hu

Prokuratura: natychmiastowe wydanie ojcu czterolatki może spowodować negatywne skutki dla psychiki dziecka

Natychmiastowe wydanie 4-letniego dziewczynki osobie, której ono praktycznie nie zna, wywiezienie jej do obcego kraju, do rodziny, z którą nie będzie się w stanie porozumieć, może spowodować negatywne skutki dla psychiki dziecka – wskazała katowicka prokuratura.

W taki sposób – jak ustaliła w czwartek PAP – śledczy uzasadniają swój złożony przed kilkoma dniami w Sądzie Rejonowym Katowice-Zachód wniosek, w którym domagają się uchylenia prawomocnego postanowienia w sprawie odebrania mieszkającej w Polsce babci i wydania mieszkającemu w Belgii ojcu 4-letniej dziewczynki.

Rodzice 4-latki poznali się w Belgii. Matka pracowała tam jako lekarz okulista, podobnie jak jej partner. Para rozstała się, kiedy dziewczynka miała rok; kobieta zabrała dziecko i wyjechała do Polski. W listopadzie 2019 r. sąd belgijski przyznał wyłączną opiekę rodzicielską ojcu. Dzień później przebywająca w Polsce matka dziewczynki nagle zmarła. Opiekę nad dzieckiem przejęła babcia dziecka.

Jak w poniedziałek poinformował prezes Sądu Rejonowego Katowice-Zachód, w poprzednich dniach to tego sądu wpłynął kolejny wniosek katowickiej prokuratury, oraz wniosek pełnomocnika ojca.

Jak dowiedziała się w czwartek PAP, w swoim wniosku prokuratura domaga się uchylenia prawomocnego postanowienia, na mocy którego zlecono kuratorowi sądowemu przymusowe odebranie dziewczynki. Równocześnie prokurator wniósł, na czas trwania postępowania, o ustalenie miejsca pobytu dziecka w miejscu pobytu babki i zawieszenia postępowania zmierzającego do przymusowego odebrania małoletniej.

Prokuratura motywuje swój wniosek dobrem dziecka. Śledczy przekonują, że natychmiastowe wydanie dziewczynki osobie, której dziecko praktycznie nie zna, wywiezienie do obcego kraju, do rodziny, której nie zna, i z którą nie będzie się w stanie porozumieć z powodu innego języka, może spowodować negatywne skutki dla psychiki dziewczynki.

Termin posiedzenia sądowego nie jest na razie znany.

Pełnomocnik ojca dziecka, który także złożył w katowickim sądzie wniosek, powołuje się na art. 107 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Zgodnie z nim, jeżeli władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom żyjącym w rozłączeniu, sąd opiekuńczy może ze względu na dobro dziecka określić sposób jej wykonywania i utrzymywania kontaktów z dzieckiem. Sąd pozostawia władzę rodzicielską obojgu rodzicom, jeżeli przedstawili zgodne z dobrem dziecka pisemne porozumienie o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywaniu kontaktów z dzieckiem.

W przypadku braku porozumienia sąd, uwzględniając prawo dziecka do wychowania przez oboje rodziców, rozstrzyga o sposobie wspólnego wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywaniu kontaktów z dzieckiem. Sąd może powierzyć wykonywanie władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców, ograniczając władzę rodzicielską drugiego do określonych obowiązków i uprawnień w stosunku do osoby dziecka, jeżeli dobro dziecka za tym przemawia.

Sąd Rejonowy Katowice-Zachód w poprzednim tygodniu oddalił już wnioski prokuratury i Rzecznika Praw Dziecka, który domagał się natychmiastowego wstrzymania wykonania orzeczenia, które – jego zdaniem – jest sprzeczne z dobrem dziecka i spowoduje trwały uszczerbek na zdrowiu psychicznym małej dziewczynki.

Prezes sądu kilkakrotnie przekonywał, że dziecko zostało bezprawnie uprowadzone przez matkę z Belgii do Polski i w takiej sytuacji musi być zachowana jurysdykcja państwa członkowskiego, w którym osoba małoletnia miała miejsce „zwykłego pobytu”. Jak przypomniał, prawomocnym wyrokiem z 21 listopada 2017 r. sąd w Brukseli, po wniosku ojca, nakazał matce natychmiastowe przewiezienie dziewczynki z powrotem do Belgii i powierzenie jej ojcu.

W styczniu 2018 r. katowicki sąd nakazał matce wydanie córki. Postanowienie to uprawomocniło się w połowie czerwca tego samego roku – apelację matki i prokuratora oddalił Sąd Okręgowy w Katowicach. Późniejszy wniosek babci dziecka, o ustanowienie jej dla dziewczynki rodziną zastępczą, został odrzucony przez katowicki sąd w listopadzie 2019 r. z uwagi na brak jurysdykcji krajowej, tamto postanowienie nie jest prawomocne.

Jak oświadczyła przed tygodniem Ambasada Belgii, przekazując stanowisko władz tego kraju, dziewczynka powinna wrócić do ojca do Belgii. Władze belgijskie oświadczyły, że „wyrażają głęboki niepokój w związku z tym, iż wyroki belgijskich i polskich sądów w sprawie uprowadzenia za granicę 4-letniego dziecka narodowości belgijsko-polskiej nie są wykonywane należycie”.

Jednocześnie strona belgijska zaapelowała do władz polskich o „pomoc w jak najszybszym powrocie dziecka do ojca w Belgii, zgodnie z wszelkimi stosowanymi zasadami międzynarodowej współpracy oraz w zgodzie ze wspomnianymi wyrokami sądów w Belgii oraz w Polsce”. Zdaniem strony belgijskiej sprawa jest tym bardziej nagląca, że – po śmierci polskiej matki – ojciec pozostaje jedynym żyjącym rodzicem dziecka.

W poprzednim tygodniu dziewczynkę próbowano odebrać jej polskiej rodzinie dwa razy. Dziecko miało być odebrane na podstawie postanowienia radomskiego sądu, który wydał je w drodze pomocy prawnej, udzielonej sądowi w Katowicach. Za pierwszym razem kurator sądowy odstąpił od tej czynności, bo dziewczynka zaniosła się płaczem i kurczowo trzymała się babci, nie chcąc iść z obcymi jej ludźmi. Za drugim przedstawiciel sądu zrezygnował ponownie, gdyż – jak stwierdził – ojca nie było w miejscu, w którym miało nastąpić odebranie dziecka.

W pomoc polskiej rodzinie dziewczynki zaangażowało się Ministerstwo Sprawiedliwości zastrzegając, że o tym, czy dziecko zostanie wydane, decydują sądy. Strona polska zaproponowała mediacje, by ojciec, który nie mówi po polsku, mógł spotykać się z córką i przyzwyczaić do siebie dziecko. Wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik zaapelował do obu stron, by – dla dobra dziecka – doszły do porozumienia.

PAP

drukuj