fot. nawokandzie.ms.gov.pl

Prokuratura Adama Bodnara za wszelką cenę chce wsadzić ks. Michała Olszewskiego, posła Marcina Romanowskiego i dwie urzędniczki resortu sprawiedliwości do więzienia

W sprawie ks. Michała Olszewskiego pojawiły się nowe zarzuty, a w sprawie posła Marcina Romanowskiego mamy do czynienia z próbą wpływania na skład orzekający. Prokuratura po jej siłowym przejęciu robi dziś wszystko, by uniknąć wizerunkowej porażki. Głównym mottem stała się dla niej skuteczność, bo swoją skuteczność i sprawczość chce udowodnić rząd Donalda Tuska.

Sąd apelacyjny skrócił areszt dla ks. Michała Olszewskiego do 31 sierpnia.

To sobota, dlatego – jak wskazał mec. Krzysztof Wąsowski, obrońca ks. Michała Olszewskiego – kapłan powinien wyjść na wolność wcześniej.

– Termin wyjścia ks. Michała to będzie piątek 30 sierpnia do godz. 16.00, prawdopodobnie między godz. 15.00 a 16.00 – powiedział mec. Krzysztof Wąsowski.

Na opuszczenie aresztu czekają także dwie urzędniczki, które pracowały w resorcie sprawiedliwości. Po upokorzeniach, jakie spotkały jedną z nich, jej ojciec, Andrzej Skrzetuski, wskazał w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”, iż obawia się, do czego jeszcze zdolni są prokuratorzy.

„Nie udała się na razie sprawa ministra dr. Marcina Romanowskiego, to będą próbowali przycisnąć pozostałe osoby, które są w tej chwili jeszcze w ich zasięgu” – podkreślił Andrzej Skrzetuski.

Obu kobietom, a także ks. Michałowi Olszewskiemu, prokuratorzy postawili nowe zarzuty, które towarzyszą kolejnej próbie przedłużenia aresztu.

Obrońca kapłana, dr Michał Skwarzyński, wyjaśnił, że prokuratorzy próbują uniknąć wizerunkowej porażki, a ta będzie nieunikniona, jeśli 30 sierpnia zatrzymane osoby opuszczą areszt.

– Proszę sobie wyobrazić, jaki to wydźwięk będzie miało. Oni teraz na siłę będą szukali składów, na siłę będą próbowali coś robić, na siłę będą dodawali zarzuty – zaakcentował dr Michał Skwarzyński.

Tej samej sprawy dotyczą działania prokuratorów podejmowane wobec byłego wiceministra Marcina Romanowskiego. Po zatrzymaniu polityka sąd wytknął śledczym, że posłowi przysługuje międzynarodowy immunitet. Zażalenie na odmowę tymczasowego aresztowania zostanie rozpatrzone we wrześniu. Prokuratura próbowała wpływać na skład orzekający, a pomóc postanowił jej jeden z sędziów, Krzysztof Chmielewski, który podjął decyzję o wyłączeniu sędziego bez żadnego wniosku.

– Po pierwsze, nie miał wniosku, czyli nie miał w tym zakresie kompetencji, zrobił to z urzędu. Po drugie, wniosek o wyłączenie był już przedmiotem analizy innego sądu, czyli istniało prawomocne orzeczenie na ten temat – wyjaśniła sędzia Kamila Borszowska-Moszowska ze Stowarzyszenia Prawnicy dla Polski.

Poseł Roman Giertych zażądał sprawy dyscyplinarnej wobec tego samego sędziego, którego zaatakował sędzia Krzysztof Chmielewski.

„Taka postawa sędziego urąga powadze wymiaru sprawiedliwości i stanowi m.in. delikt dyscyplinarny” – napisał Roman Giertych na X.

Plan się nie powiódł. Zaatakowany sędzia będzie orzekał w sprawie zażalenia na odmowę aresztu, ale wszystko to, co wydarzyło się w tej sprawie, wskazuje już na siłowe działania, by postawić na swoim.

– Politycy w togach sędziowskich i prokuratorskich podejmują już działania szalone – powiedział Marcin Romanowski, poseł Suwerennej Polski.

. Wśród śledczych liczbę swoich ludzi wprost podał prokurator Dariusz Korneluk, który silną pozycję dzisiaj zawdzięcza ministrowi sprawiedliwości.

„Myślę, że 400 to jest maks” – wskazał Dariusz Korneluk.

400 z kilku tysięcy. To próba budowania wyraźnego podziału wśród prokuratorów i kierowanie oskarżeń w stronę większości z nich. Ci prokuratorzy, których wymienił Dariusz Korneluk, podjęli polityczne śledztwo wobec sędziów-członków Krajowej Rady Sądownictwa. To ci prokuratorzy odpowiadają za to, co dzieje się wokół ks. Michała Olszewskiego.

– Uważali, że jak zamkną kogoś w areszcie, to oni zaczną sypać i będą opowiadali bajki, które chce usłyszeć prokurator – podkreślił dr Michał Skwarzyński.

Ci prokuratorzy teraz żądają aresztu dla posła Marcina Romanowskiego, a ponadto decydowali o jego zatrzymaniu, wtargnęli do siedziby Krajowej Rady Sądownictwa. Twarzą tych działań staje się Prokurator Generalny i minister sprawiedliwości.

– (Adam Bodnar – przyp. red.) robi to tak, aby było to skuteczne. To, co w tej chwili się dzieje w Ministerstwie Sprawiedliwości, widać najlepiej – chyba tak kolokwialnie można określić – że jest robione na chybcika, robione tak, aby natychmiast wykonać polecenie partyjne – stwierdził prof. Piotr Niwiński, politolog.

Sytuacja, w której sędzia Krzysztof Chmielewski, próbował podważyć pozycję innego sędziego, wskazuje, że w rządzie jest przyzwolenie, by jedni sędziowie nie uznawali innych. To – jak zaalarmowało Stowarzyszenie Prawnicy dla Polski – odbije się na obywatelach.

– Okazuje się, że rozpoznawanie spraw w Sądzie Najwyższym, skarg kasacyjnych, przesunęło się o półtora roku. Mamy w tej chwili również paraliż Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie – podsumowała sędzia Kamila Borszowska–Moszowska.

Paraliż dla obywatela wiąże się z odwlekaniem rozstrzygnięcia, na jakie czeka.

TV Trwam News

drukuj