fot. PAP/Marcin Obara

Prof. P. Grochmalski: Atak na Iran to konsekwencja realizowanego przezeń programu nuklearnego

Iran to państwo, które próbowało konsekwentnie wpisywać się w politykę chińską zmierzającą do tego, aby zbudować czworokąt autokratycznych przywódców, których celem było opanowanie Eurazji. Ambicje chińskie są jasne, zrozumiałe i ten układ chińsko-rosyjsko-irańsko-koreański (w wymiarze Korei Północnej) był wyjątkowo groźny i nadal jest groźny. Zwróćmy uwagę, że atak na Iran to konsekwencja realizowanego przezeń programu nuklearnego. Ujawniono ostatnio informacje, m.in. przez ministra wojny Stanów Zjednoczonych, Pete’a Hegsetha, o tym, że USA posiadają informacje, iż Iran próbuje realizować dalej projekt budowy swojego arsenału nuklearnego – mówił w sobotnim „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam prof. Piotr Grochmalski, ekspert ds. bezpieczeństwa.

W sobotę Izrael i Stany Zjednoczone zaatakowały Iran. W pierwszym dniu działań wojennych zginęli jedni z najwyższych przedstawicieli władz irańskich, w tym ajatollah Ali Chamenei. Prof. Piotr Grochmalski zaznaczył, że to skutek polityki, jaką Iran realizował od momentu rewolucji islamskiej, która obaliła szacha i wprowadziła reżim ajatollahów. Wtedy to „żelazny sojusznik Stanów Zjednoczonych w regionie stał się wrogiem”.

– Generalnie było to państwo, które próbowało konsekwentnie wpisywać się w politykę chińską zmierzającą do tego, aby zbudować czworokąt autokratycznych przywódców, których celem było opanowanie Eurazji. Ambicje chińskie są jasne, zrozumiałe i ten układ chińsko-rosyjsko-irańsko-koreański (w wymiarze Korei Północnej) był wyjątkowo groźny i nadal jest groźny. Zwróćmy uwagę, że przecież Rosja uzbrajała formację Kuds, uzbrajała armię irańską i w drugą stronę, od początku agresji Rosji na Ukrainę mieliśmy do czynienia z przekazywaniem w sumie dziesiątek tysięcy (mówi się w tej chwili już o setkach tysięcy) dronów przez Iran do Rosji – tych dronów, które odgrywają bardzo istotną rolę w toczącej się wojnie – wskazał ekspert.

Do ataku doszło pomimo tego, że w ostatnim czasie Waszyngton i Teheran prowadziły negocjacje w sprawie irańskiego programu nuklearnego. Obie strony wydawały się zadowolone z przebiegu rozmów, a Iran mówił nawet, że jest gotów pójść na pewne ustępstwa.

– Zwróćmy uwagę, że to jest konsekwencja realizowanego programu nuklearnego przez Iran. Jak przypomnimy sobie tę dwunastodniową wojnę, której głównym celem było zniszczenie programu nuklearnego, to Iran posiadał w granicach 400 kilogramów uranu wysoce wzbogaconego do poziomu 60 proc., a od tego do skoku w granicach 90 proc. jest naprawdę bardzo krótka droga. Czyli Iran był w przededniu możliwości zbudowania własnego arsenału nuklearnego. Bardzo przyspieszał swój projekt budowy międzykontynentalnych rakiet balistycznych, a systemy rakietowe, które posiada, mają nośność w granicach 2500-3000 kilometrów, a więc są w stanie razić praktycznie wszystkie państwa w szeroko pojętym regionie Bliskiego Wschodu, a nawet sięgać dalej. W związku z tym [nastąpiły – radiomaryja.pl] działania Iranu, przyspieszanie projektu nuklearnego, za jaki przecież w dużym stopniu odpowiadał Szamchani, który został zabity [w sobotnim ataku – radiomaryja.pl]. Szamchani był najbardziej twardogłowym zwolennikiem konfrontacji z Zachodem. Zresztą został ciężko ranny podczas wojny dwunastodniowej. Stracił wówczas praktycznie całą lewą nogę i stał się swoistym symbolem oporu wobec Zachodu. (…) Jak pamiętamy, Stany Zjednoczone cały czas domagały się swobodnego dostępu do irańskiego programu nuklearnego, aby obserwatorzy Międzynarodowej Agencji Atomowej mogli zanalizować, (…) czy Iran czyni jakieś kroki, czy nie. Ujawniono ostatnio informacje, m.in. przez ministra wojny Stanów Zjednoczonych, Hegsetha, o tym, że Stany posiadają informacje, iż Iran jednak próbuje realizować dalej projekt budowy swojego arsenału nuklearnego – mówił gość „Polskiego punktu widzenia”.

W Iranie znaczna część społeczeństwa nie jest zadowolona z islamskiego reżimu. Pokazały to wielkie protesty antyrządowe, krwawo stłumione przez władze. Zarówno masowe demonstracje, jak i brutalna odpowiedź irańskiego rządu stanowiły dla Amerykanów wygodny pretekst do przeprowadzenia działań wojskowych mających na celu zmianę władzy w Iranie na bardziej przychylną Zachodowi.

– Czy będzie to monarchia, czy republika, to kwestia wyboru samych Irańczyków. Natomiast nie ulega wątpliwości, że pozycja społeczna reżimu topnieje. (…) Poparcie społeczne dla obecnego reżimu rządzącego twardą ręką sięga kilkunastu procent. W związku z tym nie ulega wątpliwości, że naturalne czynniki stabilizujące reżim się wyczerpały i w tej chwili Iran zmierza ku społecznej katastrofie, ku katastrofie związanej z niedoborem wody. Przecież Teheran ma rażący niedobór wody. Nawet pojawiają się projekty, aby przenieść to miasto, bo grozi mu katastrofa braku (…) stałego dostępu do czystej wody. Generalnie nastąpiło nałożenie się na siebie wielu czynników (…). Pamiętamy bunt wywołany głównie sposobem, w jaki została potraktowana jedna z młodych Kurdyjek. Bunt na początku obejmował głównie społeczność kurdyjską. Dzisiaj przeciwko reżimowi są praktycznie wszystkie zasadnicze grupy etniczne – nie tylko sami Irańczycy, ale etnosy, które wchodzą w skład społeczeństwa irańskiego. Jest gigantyczne tąpnięcie, czy też problemy gospodarcze, społeczne. Państwo ma coraz mniejsze możliwości realizowania bardzo rozdętego budżetu militarnego. To jest państwo, które posiada prawie milionową armię – 900 tysięcy ludzi plus około 300 tysięcy [osób – radiomaryja.pl] w siłach lokalnych milicji, tego twardego elementu systemu irańskiego – wyjaśnił prof. Piotr Grochmalski.

Ekspert ocenił, że w obecnej sytuacji USA i Izrael mają szansę na złamanie układu Teheran-Moskwa-Pekin-Pjongjang.

– On jest niebezpieczny z punktu widzenia Zachodu, niebezpieczny z punktu widzenia Polski, Europy Zachodniej, a także oczywiście Stanów Zjednoczonych. To jest bardzo agresywny układ, mający cechy, bardzo niebezpieczne z punktu widzenia państw czy społeczeństw demokratycznych – tłumaczył gość „Polskiego punktu widzenia”.

Iran nie czekał z odwetem. Ostrzelane zostały amerykańskie bazy w krajach Zatoki Perskiej oraz Izrael. Doszło do ofiar wśród cywilów. Trwające działania wojenne sparaliżowały ruch lotniczy w regionie, wskutek czego wiele osób (w tym z Polski) utknęło na Bliskim Wschodzie.

radiomaryja.pl

drukuj