fot. tv trwam

Prof. M. Budajczak: Edukacja domowa to popularna i naukowa nazwa rozwiązania edukacyjnego, która polega na tym, że dziecko nie uczęszcza do szkoły, a uczy się w sposób, w jaki organizują mu naukę rodzice

Edukacja domowa to popularna i naukowa nazwa rozwiązania edukacyjnego w zakresie organizacji kształcenia, która oficjalnie nazywana jest trojako w naszym kraju, czyli jest to: spełnianie obowiązku szkolnego poza szkołą, spełnianie obowiązku nauki poza szkołą i spełnianie rocznego przygotowania przedszkolnego (zerówki) poza przedszkolem lub szkołą. Istota edukacji domowej polega na tym, że dziecko nie uczęszcza do szkoły, a uczy się w sposób, w jaki organizuje mu naukę jego rodzina, a szczególnie rodzice. Najczęściej rodzice sami są edukatorami własnych dzieci – powiedział w rozmowie z TV Trwam prof. Marek Budajczak z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.

W czasie pandemii koronawirusa edukacja domowa (nauka zdalna) stała się bardzo popularna. [czytaj więcej]

– Edukacja domowa to popularna i naukowa nazwa rozwiązania edukacyjnego w zakresie organizacji kształcenia, która oficjalnie nazywana jest trojako w naszym kraju, czyli jest to: spełnianie obowiązku szkolnego poza szkołą, spełnianie obowiązku nauki poza szkołą i spełnianie rocznego przygotowania przedszkolnego (zerówki) poza przedszkolem lub szkołą. Istota edukacji domowej polega na tym, że dziecko nie uczęszcza do szkoły, a uczy się w sposób, w jaki organizuje mu naukę jego rodzina, a szczególnie rodzice. Najczęściej rodzice sami są edukatorami własnych dzieci – powiedział prof. Marek Budajczak z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Przy edukacji w domu ważna jest obecność i pomoc rodziców podczas nauki. Często zdarza się, że rodzice tak organizują czas wolny i pracę, by pomagać swoim pociechom w nauce.

– Bardzo różne są układy i sytuacje rodzinne. Najczęstszy model jest taki, że jedno z rodziców pracuje, utrzymując rodzinę, a drugie zajmuje się edukacją. Klasyczny rozkład statystyczny jest taki, że w 80 proc. przypadków mamy są nauczycielami domowymi, podczas kiedy ojcowie „polują” na rzecz rodziny. Brakuje pełnej wiedzy nt. dynamiki  zmian ilościowych, ale z całą pewnością możemy powiedzieć, że zmiany postępują – zaznaczył prof. Marek Budajczak.

Należy pamiętać, że nie prowadzi się badań porównujących naukę dzieci w szkole i edukację w domu. Jednak podczas egzaminów zarówno jedni, jak i drudzy radzą sobie bardzo dobrze.

– Edukacja domowa jest efektywnym sposobem kształcenia dzieci. (…) Ograniczenia przede wszystkim tkwią w przepisach prawnych, które są niekonsekwentne, splątane i prowokują drugą stronę barykady tj. dyrektorów i nauczycieli do rozwiązań, które są szkodliwe dla samych edukatorów domowych. Jednak wszystko zaczyna się u źródła, czyli od przepisów prawnych – powiedział wykładowca Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.      

Niedawno Senat przyjął nowelizację prawa oświatowego i zmieniły się pewne rzeczy, jeśli chodzi o edukację domową. Bartłomiej Wróblewski, poseł Prawa i Sprawiedliwości i kandydat na Rzecznika Praw Obywatelskich, podkreślił, że bardzo cieszy się, iż Senat zaakceptował projekt i został on podpisany także przez prezydenta RP Andrzeja Dudę.

– Zostały uregulowane trzy kwestie. Po pierwsze, likwidacja rejonizacji; po drugie, likwidacja wymogu i zgody opinii poradni psychologiczno-pedagogicznej (to powoduje, że barier biurokratycznych dotyczących edukacji domowej jest mniej); po trzecie, Ministerstwo Edukacji i Nauki zobowiązało się podnieść o 30 proc. nakłady na każdego ucznia uczącego się w edukacji. Cieszę się, że projekt (złożony prawie 3 lata temu) uzyskał wreszcie akceptację. To konkretyzacja zapisanego w art. 47 Konstytucji RP prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami – powiedział Bartłomiej Wróblewski.  

– To były postulaty środowiska dzieci, które uczą się w edukacji domowej. Znakomita większość tego środowiska to osoby o mocnych chrześcijańskich przekonaniach, chociaż są także inne dzieci. Wielu rodziców z różnych przyczyn, woli, żeby dzieci uczyły się w domu, żeby nauczanie miało wyraźny ideowy kształt i tym rodzicom trzeba na to pozwolić, bo państwo nie może ich w żaden sposób dyskryminować czy gorzej traktować. (…) Jest wyraźne zwiększenie zainteresowania edukacją domową. Kiedy pisaliśmy projekt, było kilkanaście tysięcy dzieci, a dzisiaj jest ok. 20 tys., więc wzrost jest bardzo duży – dodał poseł PiS. 

TV Trwam/radiomaryja.pl

drukuj