fot. TVP Info

Prof. K. Zaradkiewicz: Bunt sędziów osłabia zaufanie obywateli do wymiaru sprawiedliwości

„Przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości, w tym Krajowa Rada Sądownictwa, boją się, że obecnie rządzący zmienią dotychczasowy stan rzeczy służący interesom określonych grup, osobom wpływowym czy politykom. Tak zresztą była postrzegana rola Trybunału Konstytucyjnego – jako instytucji, która miała być barierą dla tych zmian” – mówi w rozmowie z portalem Radia Maryja prof. Kamil Zaradkiewicz.

Sz. Kozupa: Czy odetchnął pan z ulgą po odejściu prof. Andrzeja Rzeplińskiego z Trybunału Konstytucyjnego?

prof. K. Zaradkiewicz: Tak, nie ukrywam, że był to dla mnie bardzo trudny okres. Najtrudniejszy w całym życiu zawodowym, ale także i osobistym. Szykany, które spotkały mnie w Trybunale Konstytucyjnym, odbiły się także na moim życiu osobistym, częściowo też i na zdrowiu. Niewątpliwie zamyka się bardzo ciężki czas dla samego Trybunału Konstytucyjnego. Myślę, że niedobry także dla dobra wspólnego, dla Polski, bo TK to bardzo ważna instytucja, a działania prezesa Rzeplińskiego doprowadziły ją do stanu opłakanego.

Sz. Kozupa: Prezes Rzepliński stał się niewątpliwie twarzą sporu o Trybunał Konstytucyjny, ale czy był w nim – jak przekonują KOD-owcy i opozycja – obrońcą demokracji? Czy wręcz przeciwnie, uwikłał TK w niepotrzebny konflikt polityczny?

prof. K. Zaradkiewicz: Oczywiście, prezes Rzepliński nie tylko sam uczestniczył aktywnie w dyskusjach i sporach politycznych, czego sędziemu robić nie wolno, ale uwikłał także w nie cały Trybunał. Dlatego ta instytucja ucierpiała, ucierpiał jej wizerunek. Teraz sytuacja powinna wracać do normy, bo – niezależnie od dyskusji w świecie polityki – TK będzie mógł normalnie funkcjonować. Inną rzeczą jest to, że nie wyobrażam sobie, żeby rzekoma „obrona demokracji” była realizowana za pomocą instrumentów bezprawnych; niezależnie od tego, że działania przeciwników zmian z obroną demokracji wiele wspólnego nie mają.

Sz. Kozupa: Czy możemy powiedzieć, że zachowania, działania prof. Rzeplińskiego osłabiły zaufanie Polaków do instytucji wymiaru sprawiedliwości w Polsce?

prof. K. Zaradkiewicz: Sam prezes Rzepliński, jego zachowania, działania wpłynęły na osłabienie zaufania do sądów. W większym stopniu ten zarzut można jednak postawić nie sędziom Trybunału Konstytucyjnego, z których tylko nieliczni uczestniczyli w sporze politycznym, co reprezentantom Krajowej Rady Sądownictwa, niektórym stowarzyszeniom sędziowskim czy zgromadzeniom ogólnym sędziów w Polsce, które podejmowały uchwały dotyczące konfliktu konstytucyjnego, wikłając tym samym także sądy w spór o charakterze politycznym. Obok prezesa Rzeplińskiego także niektórzy prezesi sądów odegrali czynną rolę w tym konflikcie, naruszając zasadę apolityczności i bezstronności. Bez wątpienia wpłynęło to na wizerunek instytucji władzy sądowniczej i osłabiło znacznie zaufanie obywateli do sądów, które jest niewielkie.

Sz. Kozupa: Skąd zatem ten bunt, o którym mówimy; bunt z jednej strony przeciwko Prawu i Sprawiedliwości, z drugiej – przeciwko zapowiadanej reformie wymiaru sprawiedliwości?

prof. K. Zaradkiewicz: To jest bunt przeciwko zmianom systemowym, które dotyczą rozwiązań prawnych i instytucjonalnych wprowadzonych i funkcjonujących w Polsce przez ostatnie 27 lat, a z którymi coraz więcej obywateli się nie zgadza i które bardzo często są po prostu niesprawiedliwe. Tak naprawdę wiele z nich służy tylko i wyłącznie interesom określonych grup, osób wpływowych czy polityków. Jest to lęk przed tym, że sprawujący obecnie władzę dotrzymując obietnic wyborczych zmienią ten stan rzeczy. Tak zresztą była postrzegana rola Trybunału Konstytucyjnego – jako instytucji, która miała być barierą dla tych zmian. Sami zainteresowani tego nie ukrywali.

Sz. Kozupa: Jeżeli chodzi o kwestię wyboru pani sędzi Julii Przyłębskiej na nową prezes Trybunału Konstytucyjnego, pojawiło się sporo zarzutów o legalność tego wyboru. Niektórzy sędziowie deklarują, że nie będą respektować wyroków TK pod jej kierownictwem. Jak pan ocenia całą tę sytuację? Czy podnoszone wątpliwości są w jakimś stopniu uzasadnione?

prof. K. Zaradkiewicz: Wybór pani prezes Przyłębskiej odbył się w zgodzie z Konstytucją RP i w zgodzie z obowiązującymi ustawami. Ten wybór zapobiegł paraliżowi Trybunału. Dlatego pan prezydent – jak tylko Zgromadzenie Ogólne sędziów Trybunału Konstytucyjnego, w zgodzie z wymaganiami Konstytucji i ustawy, wybrało kandydatów na prezesa – powołał panią prezes. W moim przekonaniu ci, którzy próbują podważać legalność tego wyboru, dążą do zablokowania pracy TK. Chodzi o to, aby wmówić opinii publicznej, że Trybunał nie działa. To jest obraz nieprawdziwy. Co więcej, jeśli czynią to sędziowie, to jest to bardzo niebezpieczne. Ewentualne podważanie wyroków TK – poprzez odmienne rozstrzygnięcia sądów –oznaczałoby chaos prawny w państwie. To byłaby trucizna dla funkcjonowania nie tylko wymiaru sprawiedliwości, ale także innych instytucji państwa ze szkodą dla wszystkich obywateli.

Sz. Kozupa: Jak oceniać zachowanie pozostałych sędziów Trybunału Konstytucyjnego; tych, którzy zostali wybrani jeszcze z rekomendacji koalicji PO-PSL? Nie chcieli kontynuować pewnej drogi wytyczonej przez prezesa Rzeplińskiego?

prof. K. Zaradkiewicz: Nie wiemy jak ci sędziowie będą się zachowywali. Na razie nic nie wskazuje na to, żeby kwestionowali skuteczność powołania pani prezes Przyłębskiej, co potwierdza ostatnia wypowiedź wiceprezesa Biernata. Myślę zresztą, że sędziom TK nie wolno wypowiadać się i kwestionować trafności czy prawidłowości wyboru organów samego Trybunału. Nie mają do tego kompetencji.

Sz. Kozupa: Roman Hauser, Andrzej Jakubecki, Krzysztof Ślebzak –Komisja Europejska cały czas upomina się o to, żeby zostali włączeni w skład orzekający TK. Już wiemy, że za prezesury Julii Przyłębskiej włączeni nie zostaną. Czy wybór Sejmu VII kadencji, kiedy u władzy była koalicja PO-PSL, był dla prezydenta wiążący, czy wręcz przeciwnie?

prof. K. Zaradkiwicz: Sejm VII kadencji nie dokonał skutecznego wyboru tych osób na stanowiska sędziów. Niezależnie bowiem od rozstrzygnięcia Trybunału Konstytucyjnego z grudnia ubiegłego roku, trzeba pamiętać o tym, że w trakcie procedowania nad wyborem tych panów do TK Sejm złamał regulamin Sejmu i – jak wskazuje część prawników – obowiązującą wówczas ustawę o Trybunale. To spowodowało, że ci panowie nie zostali po prostu wybrani na sędziów TK. Pan prezydent musiał odmówić odebrania od nich ślubowania. Wskazuje się również, że nie mógł odebrać ślubowania choćby z tego powodu, że powstały poważne wątpliwości w tym zakresie. Tak istotny akt dla funkcjonowania całego państwa jak powołanie sędziego TK, takich wątpliwości prawnych budzić nie może.

Sz. Kozupa: Jakie najważniejsze i najpilniejsze wyzwania stoją przed nową prezes Trybunału Konstytucyjnego panią Julią Przyłebską?

prof. K. Zaradkiewicz: Najpoważniejszym zadaniem jest odbudowa wizerunku Trybunału Konstytucyjnego, a także – jeżeli miałbym wskazać pilne na 2017 rok zadania – to przede wszystkim nadrobienie zaległości orzeczniczych przez TK; zaległości, które narosły przede wszystkim przez ostatni rok. Poza tym istotne będzie wyzwanie polegające na dostosowaniu działalności samego TK do nowych regulacji prawnych oraz budowanie zaplecza w postaci Biura Służby Prawnej TK i Kancelarii TK, ponieważ dotychczasowe Biuro Trybunału w 2017 roku ulegnie likwidacji.

Sz. Kozupa: Dziękuję za rozmowę.

RIRM

drukuj