Prof. A. Jabłoński: Wzbudza się tak daleko posunięte poczucie niepewności co do gwarancji bezpieczeństwa, aby zamiast strachu, który jest zawsze konkretny, wywołać nieokreślony silny lęk
Wzbudza się tak daleko posunięte poczucie niepewności co do gwarancji bezpieczeństwa, aby zamiast strachu, który jest zawsze konkretny, wywołać nieokreślony silny lęk. Wtedy nie tylko boimy się niekontrolowanych epidemii, migracji, tajemnych spisków, ale dzięki świadomej polityce chaosu odczuwamy lęk tam, gdzie mieliśmy poczucie panowania nad rzeczywistością. Pojawia się nieznany lęk przed utratą dóbr gwarantujących normalne życie – mówił prof. Arkadiusz Jabłoński, socjolog, w felietonie „Myśląc Ojczyzna” na antenie TV Trwam.
Polityka i zarządzanie strachem są nierozerwalnie związane. Współczesne realia pokazują, że kreowanie poczucia zagrożenia stało się narzędziem zarówno w budowaniu władzy, jak i w zarządzaniu społeczeństwami. Teoria Tomasza Hobbesa, filozofa XVII wieku, o którym w felietonie mówił prof. Arkadiusz Jabłoński – wciąż znajduje swoje odzwierciedlenie w praktykach politycznych, szczególnie w dobie globalnych wyzwań i niepewności. Felieton przedstawiony przez autora rzuca światło na mechanizmy zarządzania strachem, które kształtują rzeczywistość społeczną oraz polityczną.
– Tomasz Hobbes, XVII-wieczny prekursor nowoczesnego liberalizmu, uznał, że człowiek jest ze swojej natury egoistą, mechanizmem napędzanym namiętnościami panowania nad innymi oraz strachem. Prowadzi to do wojny wszystkich ze wszystkimi, a jedynym wyjściem z takiego stanu jest oddanie części swoich praw władzy suwerena. Takie ujęcie genezy społeczeństwa politycznego jest zaprzeczeniem klasycznego widzenia natury człowieka i wynikającej z niej potrzeby życia we wspólnocie politycznej. Tomasz Hobbes dał jednak podstawy pod mechanizm uprawiania polityki jako zarządzania strachem – wskazał prof. Arkadiusz Jabłoński.
Jak dodał, zarządzanie strachem przedstawia się często jako styl oddziaływania politycznego stosowany przez środowiska prawicowe, które mają przekonywać, że są jedyną ostoją porządku przed zagrożeniami płynącymi ze strony różnych wrogów państwa. Warto jednak zauważyć, że takie działania nie zawsze są motywowane chęcią manipulacji – często wynikają z realnych obaw i troski o przyszłość wspólnoty.
– Strona prawicowo-konserwatywna ostrzega przed postkomunistami, lewakami, wrogim obcym kapitałem, uchodźcami, układem gender, ideologią LGBT, islamistami, żydowskimi roszczeniami, czy wreszcie przed Sorosem. Natomiast strona lewicowo-liberalna chce nas bronić przed faszystami, nacjonalistami, brakiem równości płci, upadkiem demokracji, dyskryminacją osób nieheteronormatywnych, wyczerpaniem klimatu, poleksitem, czy w końcu Muskiem – wyjaśnił.
Dodał, że istnieje jednak o wiele bardziej niebezpieczna polityka zarządzania strachem. Wskazał, że współczesna polityka coraz częściej zmaga się z zarzutami o celowe kreowanie atmosfery niepewności i chaosu. Zamiast działań na rzecz stabilizacji i bezpieczeństwa obywateli, niektóre strategie rządzenia opierają się na podsycaniu lęków, które wykraczają poza tradycyjne obawy o konkretne zagrożenia.
– Chodzi o celowe wprowadzanie chaosu, poczucia braku oparcia w instytucjach państwa, poczucia globalnego zagrożenia tak, aby ludzi pozbawić resztek pewności co do możliwości kontroli pojawiających się realnych zagrożeń. Wzbudza się tak daleko posunięte poczucie niepewności co do gwarancji bezpieczeństwa, aby zamiast strachu, który jest zawsze konkretny, wywołać nieokreślony silny lęk. Wtedy nie tylko boimy się niekontrolowanych epidemii, migracji, tajemnych spisków, ale dzięki świadomej polityce chaosu odczuwamy lęk tam, gdzie mieliśmy poczucie panowania nad rzeczywistością. Pojawia się nieznany lęk przed utratą dóbr gwarantujących normalne życie; lęk przed zakazem korzystania z samochodu spalinowego, bo wymogi ekologiczne; lęk przed utratą możliwości utrzymania domu lub mieszkania, bo konieczność termomodernizacji; lęk przed utratą oszczędności, bo inflacja; lęk przed drogą żywnością, bo Zielony Ład; lęk przed utratą pracy, bo nowe technologie i sztuczna inteligencja. Lęki to efekt rezygnacji państwa z gwarancji zachowania status quo, czyli warunków bezpiecznego życia. Państwo ma bowiem przede wszystkim dawać ludziom poczucie ochrony nabytych praw, które były ich wyborami służącymi w staraniu osiągnięcia szczęścia – podkreślił felietonista.
radiomaryja.pl



