fot. cm.kul.pl

Prof. A. Jabłoński o konsultacjach rządów Polski i Niemiec: Mamy szereg różnych gwarancji, obietnic, które ciągle ulegają modyfikacjom, natomiast jest zawsze obawa, czy za tymi gwarancjami i umowami pójdą realne czyny

Mamy szereg różnych gwarancji, obietnic, które ciągle ulegają modyfikacjom, natomiast jest zawsze obawa, czy za tymi gwarancjami i za tymi umowami pójdą realne czyny, bo jest też druga strona medalu, że mogą to być działania zamiast konkretnych przedsięwzięć, które będą chroniły naszą wschodnią granicę, że będziemy mieli do czynienia z takimi czy innymi obietnicami i czy to się zrealizuje w najbliższym czasie i to we współpracy z mocarstwem europejskim  – powiedział Prof. Arkadiusz Jabłoński, socjolog, w programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam, odnosząc się do polsko-niemieckiego spotkania, jakie odbyło się w poniedziałek w Warszawie.

W Warszawie odbyły się polsko-niemieckie konsultacje międzyrządowe. Kanclerz Niemiec, Olaf Scholz, mówił o zadośćuczynieniu dla ofiar II wojny światowej. Premier Donald Tusk informował o współpracy na rzecz bezpieczeństwa i podkreślał znaczenie niemieckiego przywództwa w tym zakresie [czytaj więcej].

– Mamy szereg różnych gwarancji, obietnic, które ciągle ulegają modyfikacjom, natomiast jest zawsze obawa, czy za tymi gwarancjami i za tymi umowami pójdą realne czyny, bo jest też druga strona medalu, że mogą to być działania zamiast konkretnych przedsięwzięć, które będą chroniły naszą wschodnią granicę, że będziemy mieli do czynienia z takimi czy innymi obietnicami i czy to się zrealizuje w najbliższym czasie i to we współpracy z mocarstwem europejskim  – wyjaśnił prof. Arkadiusz Jabłoński.

Po szczycie Rady Europejskiej premier Donald Tusk informował, że jest unijne finasowanie tzw. Tarczy Wschód i traczy przeciwlotniczej. Później zdementował to sam Olaf Scholz.

To jest niepokojące, że słyszymy różne stanowiska w tej samej sprawie i zawsze możemy zapytać, które z nich jest tym stanowiskiem ostatecznym i które będzie faktycznie tym punktem, do którego będziemy się odnosić w działaniach. Słyszałem jakieś niepokojące stwierdzenia, iż wzmacnianie naszej wschodniej granicy ma m.in. wiązać się z tym, że będziemy dbać o zasoby przyrody znajdujące się tam i stanowiące naturalną barierę przed atakiem i na to możemy liczyć (…). Jednak jednoznacznych deklaracji, że będziemy finansowali, nie padły. Zresztą nawet, gdy one były formułowane wprost, że stworzymy jakiś europejski system tarczy antyrakietowej, to było więcej pytań – jak, kiedy, kto to będzie finansował? Dodatkowo była obawa, że to może być kosztem tych przedsięwzięć, które już wcześniej poczyniono, aby w tym zakresie chronić polską granicę – zaznaczył socjolog.  

Jeden z elementów unijnego rozporządzenia o ochronie zasobów przyrodniczych mówi o tym, żeby zrekonstruować mokradła wzdłuż polskiej granicy. Gość TV Trwam został zapytany czy ochrona granicy może być pretekstem do realizacji unijnej polityki klimatycznej.

To jest poważne zagrożenie, że teraz pod hasłem potrzeby wzmacniania bezpieczeństwa naszej wschodniej granicy muszą być poczynione działania, które są ze szkodą dla mieszkających tam ludzi. W normalnych warunkach byłoby to trudne do przeprowadzenia, bo powodowałoby to protesty. Natomiast teraz, nawet gdy wywołałoby to jakieś protesty, to one znajdą proste usprawiedliwienie w potrzebie chronienia naszej granicy – podkreślił.

– Możemy robić to, co nam się podoba, ale w ramach tego, co najwięksi ustalają jako graniczne punkty odniesienia, które wiernie stara się wypełniać obecna władza w Polsce i to może być przedstawiane jako słuchanie naszych postulatów, bo one nigdy nie wykraczają ponad to, czego oczekują nasi partnerzy z Zachodu – dodał.

Olaf Scholz na spotkaniu z Donaldem Tuskiem zapowiedział, że jego rząd postara się zrealizować wsparcie na rzecz osób ocalałych z okupacji.

Patrzę na to z punktu widzenia polskiej polityki, bo to, że Niemcy bardzo chętnie deklarują różnego rodzaju działania, które mają być jakimś swoistym zadośćuczynieniem za zło II wojny światowej, to słyszymy przynajmniej od 30 lat już wolnej Polski. To, co za tym realnie stoi, jest dalekie od tych deklaracji, minimalizuje się jakikolwiek udział Niemiec w rekompensatach, w pomocy ludziom pokrzywdzonym w czasie wojny czy w jakiejś formie zadośćuczynienia Polsce – ocenił.

radiomaryja.pl

drukuj