Prof. A. Jabłoński o zmianach w Prawie i Sprawiedliwości: Aby nie doprowadzić do wewnętrznych wojen, próbuje się strukturalnie dać szansę różnym frakcjom
Pan Jarosław Kaczyński w sposób naturalny starzeje się i myśli nawet o wycofaniu się z bieżącej polityki. Aby nie doprowadzić do wewnętrznych wojen frakcyjnych, próbuje się strukturalnie dać szansę różnym frakcjom, aby miały swoje reprezentacje w zarządzie Prawa i Sprawiedliwości – mówił w czwartkowym „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam, prof. Arkadiusz Jabłoński, socjolog z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
W Prawie i Sprawiedliwości przygotowywane są zmiany dotyczące kierownictwa tej formacji politycznej. Powstać ma Zarząd Partii na czele z Mariuszem Błaszczakiem. Zasiadać w nim mają młodsi politycy. Powstanie również Rada Naczelna, której szefem będzie Jarosław Kaczyński, a wokół niego skupieni będą najstarsi, najbardziej doświadczeni działacze. Zmiany najprawdopodobniej zaczną być wprowadzane w życie na przełomie września i października.
– Wydaje mi się, że jest to próba dalszej decentralizacji tej partii. Jest bowiem tak, że silną, charyzmatyczną postacią w tej partii jest niewątpliwie prezes Jarosław Kaczyński. Opieranie rządu tej partii na jego osobie jest coraz trudniejsze, choćby ze względu na fakt, że pan Jarosław Kaczyński w sposób naturalny starzeje się i myśli nawet o wycofaniu się z bieżącej polityki. Aby nie doprowadzić do wewnętrznych wojen frakcyjnych (a w każdej partii frakcje tworzą się w sposób naturalny), próbuje się strukturalnie dać szansę różnym frakcjom, aby miały swoje reprezentacje w zarządzie partii – tak, żeby interesy poszczególnych grup, frakcji, mogły być lepiej zaspakajane – mówił prof. Arkadiusz Jabłoński.
Socjolog zaznaczył też, że obsadzenie władz partyjnych politykami o niższym stażu parlamentarnym będzie stanowiło dla nich okazję do nabrania doświadczenia niezbędnego, by kierować tak dużym i ambitnym stronnictwem.
Nad młodszymi politykami czuwać będzie – jak zostało wspomniane wcześniej – Mariusz Błaszczak. Zauważyć można wzmocnienie pozycji byłego ministra obrony narodowej w partii.
– Wydaje mi się, że w ramach funkcjonowania rządu, gdzie był prominentnym ministrem, w ramach Klubu Parlamentarnego, udowodnił, że posiada umiejętność łączenia różnego rodzaju rozbieżnych interesów bardziej niż wypełniania własnych ambicji politycznych. (…) Pan Mariusz Błaszczak (…) to człowiek, który nie ujawnia swoich ambicji politycznych. Oczywiście – jak każdy polityk – je ma, ale ma się wrażenie (i wydaje mi się, że to dostrzega w nim również prezes Kaczyński), że ma zdolność do koncyliacyjnego działania. To było widać choćby po tym, jak przejmował Ministerstwo Obrony Narodowej po polityku budzącym emocje, jakim jest pan Macierewicz. (…) Zrobił to z wielkim fasonem, nie było to jakieś przejęcie w stylu „ja teraz wygrywam”, ale raczej pokazanie, że przejmuje resort, którym będzie kierował w duchu, jaki nie zaprzecza osiągnięciom poprzednika. Wydaje mi się, że ta cecha jest bardzo ważna, gdy idzie o jego pozycję w partii – ocenił ekspert.
Zaskakiwać może fakt, że w nowych władzach partyjnych nie znajdzie się miejsce dla Mateusza Morawieckiego. Prof. Arkadiusz Jabłoński podkreślił, że wynika to z tego, że funkcjonowanie w rządzie jest czym innym niż pozycja partyjna. Ta w przypadku byłego premiera jest nieporównywalnie niższa niż Mariusza Błaszczaka, będącego przez długi czas prawą ręką prezesa PiS.
– Pod drugie, wydaje mi się, że pan Mateusz Morawiecki ciągle jest poważnym kandydatem na prezydenta, więc może być szykowany do zupełnie innej roli niż funkcjonowanie w ramach partii. Nie skreślałbym tej kandydatury (…). Po trzecie, pan Morawiecki ma pewne obciążenia wynikające z faktu bycia premierem. One nie muszą być faktyczne, ale niestety rzucają pewien cień na tę postać jako byłego premiera – zwrócił uwagę gość „Polskiego punktu widzenia”.
Zmiany w partii Jarosława Kaczyńskiego są elementem przygotowań do wyborów prezydenckich, które odbędą się wiosną przyszłego roku. Nie znamy jeszcze kandydatów najbardziej wpływowych partii (Prawo i Sprawiedliwość, Koalicja Obywatelska). Premier Donald Tusk zapewnił, że nie zamierza startować w wyborach. W przypadku obietnic tego polityka jednak nie można być niczego pewnym.
– On nie brzmiał tak jednoznacznie. Oczywiście w pewnym momencie powiedział, że nie będzie startował, ale w bardziej ostrożnej formule mówił, że „osobiście nie zamierza” – to po pierwsze. Po drugie, postawił taką tezę, że warto byłoby poszukać wspólnego kandydata dla całej koalicji rządowej. Nie wyobrażam sobie, aby Donald Tusk (…), mógł wskazać kogoś innego, kto pogodziłby te wszystkie frakcje polityczne, jakie w tej chwili wchodzą w skład koalicji. Nie wyobrażam sobie, żeby pan Rafał Trzaskowski albo pan Radosław Sikorski, czy też – z innej strony – Szymon Hołownia, mógł pogodzić te interesy. To mógłby zrobić – niestety czy stety – tylko Donald Tusk – mówił socjolog.
Bez poznania nazwisk kandydatów trudno jest przewidywać, kto ma większe szanse na zwycięstwo w starciu o Pałac Prezydencki. Jednak zdaniem prof. Arkadiusza Jabłońskiego trudniejszym przeciwnikiem dla kandydata PiS byłby Donald Tusk niż chociażby Rafał Trzaskowski.
radiomaryja.pl



