Producenci wędlin protestowali przed Sejmem

Przed gmachem Sejmu odbył protest producentów tradycyjnych wędlin.  Manifestacja miała charakter happeningu. Producenci chcą w ten sposób wyrazić swój sprzeciw wobec przyjętych przez PE niekorzystnych dla nich przepisów.

Wspomniane przepisy dotyczą  zawartości substancji smolistych m.in. w wędlinach wędzonych. Zdaniem protestujących polski rząd nie robi nic w kwestii ich złagodzenia.

Tymczasem wdrożenie w życie unijnych restrykcji w konsekwencji może doprowadzić do ruiny setek polskich małych przedsiębiorstw. Aldona Łoś, ekspert ds. rolnictwa wskazuje, że  rząd polski powinien opierać się na swoich profesjonalnych badaniach, nie na zagranicznych domniemaniach.

– Wstrzykuje się różnego rodzaju środki zbliżone do smaku wędlin i mięs produkowanych na dymie – one są chyba bardziej szkodliwe.   Myślę, że nie ma badań nt. szkodliwości wędzonego mięsa. Rząd powinien się opierać na prawdziwych badaniach naukowych. Są przecież instytuty badawcze. Jeśli chodzi o produkcję, jest to np. Instytut Zootechniki, który ma doświadczonych naukowców i szereg badań. Są też instytuty żywieniowe – zauważa Aldona Łoś.

Zdaniem Komisji Europejskiej wędzenie stanowi zagrożenie dla konsumentów, bo w jego wyniku w żywności pojawiają się zanieczyszczenia, w tym substancje rakotwórcze. W efekcie UE ustaliła nowe, restrykcyjne normy, które będą dotyczyły wszystkich producentów wędlin, także tych drobnych, wędzących w sposób tradycyjny.

 

RIRM/TV Trwam News

drukuj