fot. PAP/DPA

Prezydent Ukrainy zaniepokojony faktem, że jego „prawdziwy przyjaciel i sojusznik, na którym można polegać, który w walce o obronę wolności i demokratycznych wartości stoi zdecydowanie po stronie narodu ukraińskiego” wznowił dialog z Federacją Rosyjską

Ukraina chce zakończenia wojny w przyszłym roku. Wołodymyr Zełenski liczy, że w rozmowach z Rosją będą mu towarzyszyli partnerzy, w tym Stany Zjednoczone. Z kolei dialog z Władimirem Putinem wznowił kanclerz Niemiec, Olaf Scholz, za co został skrytykowany także w Kijowie.

We wtorek minie dokładnie tysiąc dni od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Kreml planował opanować Ukrainę w trzy dni. Nie pozwolił na to opór i bohaterska walka żołnierzy. Mieszkańcy Ukrainy, choć nigdy nie zaakceptowali, to przywykli do wojennej codzienności.

– Staram się zapewnić mu normalne dzieciństwo, nie skupiam jego uwagi na syrenach alarmowych, ale kiedy dostaję powiadomienie o alarmie nalotu na mój telefon, mówi: „Mamo, boję się” – wskazał jedna z kobiet.

Ukraina jest gotowa do rozmów i zawarcia pokoju, ale sprawiedliwego. Prezydent Wołodymyr Zełenski w ubiegłym miesiącu przedstawiał zachodnim sojusznikom plan zwycięstwa.

– Przyszłość Ukrainy to niewątpliwie bycie częścią globalnego świata, bycie na równi ze wszystkimi wiodącymi krajami, bycie w Unii Europejskiej i NATO – oznajmił ukraiński przywódca.

Wtedy też Wołodymyr Zełenski zapowiadał, że rozpoczęcie realizacji tego planu oznacza zakończenie wojny w przyszłym roku. Teraz w rozmowie z Ukraińskim Radiem podtrzymał tę zapowiedź.

– Musimy zrobić wszystko, aby ta wojna zakończyła się w przyszłym roku przy pomocy środków dyplomatycznych – wskazał prezydent Ukrainy.

Amerykańskie Politico opisało, że w Kijowie panować ma – po wygranych przez Donalda Trumpa wyborach – cicha ulga. Według niektórych ukraińskich polityków tylko Donald Trump może zakończyć wojnę.

– Dzięki polityce zespołu, który teraz będzie kierował Białym Domem, wojna skończy się szybciej – mówił Wołodymyr Zełenski.

Fala krytyki spadła na kanclerza Niemiec, Olafa Scholza, który rozmawiał z Właidmirem Putinem. Niemiecki kanclerz miał wezwać W. Putina do wycofania wojsk z Ukrainy. Rosja z kolei przekazała Olafowi Scholzowi, że jest gotowa zasiąść przy stole negocjacyjnym.

– Nie możemy mówić tutaj o żadnej zbieżności opinii. Istnieją dość głębokie rozbieżności, ale sam fakt dialogu jest bardzo pozytywny – zwrócił uwagę Dmitrij Pieskow, rzecznik Kremla.

Z dialogu na linii Berlin-Moskwa nie jest za to zadowolony prezydent Wołodymyr Zełenski, którzy nie wierzy w rosyjską gotowość do rozmów.

– Telefon Olafa, moim zdaniem, otworzył puszkę Pandory. Teraz mogą być inne rozmowy. To jest dokładnie to, czego Putin od dawna chciał – jest dla niego niezwykle ważne, aby osłabić izolację Rosji i prowadzić zwykłe rozmowy – podsumował prezydent Ukrainy.

Rozmowę kanclerza Olafa Scholza z Wladimirem Putinem krytykuje też opozycyjna chadecja. Nazywa to zachowanie oznaką słabości, a nie siły.

TV Trwam News

drukuj