Premier Francji podejmie ostatnią próbę utworzenia rządu
Ciąg dalszy kryzysu politycznego we Francji. Premier Sébastien Lecornu, który jeszcze w poniedziałek miał odejść, na prośbę prezydenta podejmie ostatnią próbę utworzenia rządu.
Francja od miesięcy nie ma stabilnego rządu. Zdecydowały o tym wyniki wyborów. W grudniu ubiegłego roku, po odejściu Michela Barniera, premierem został Francois Bayrou – we wrześniu Zgromadzenie Narodowe również jego zmusiło do odejścia. Prezydent Emmanuel Macron na następcę Bayrou wskazał Sébastiena Lecornu. W niedzielę ogłosił on niepełny skład nowego rządu. Nominacje spotkały się z krytyką tych ugrupowań, które miały wesprzeć premiera w Zgromadzeniu Narodowym. Część partii opozycyjnych wygrażała premierowi wnioskiem o wotum nieufności. W reakcji na narastający spór premier zrezygnował.
– Skład rządu nie był jednolity i rozbudził pewne partyjne nastroje, czasami całkiem uzasadnione, związane ze zbliżającymi się wyborami prezydenckimi – mówił Sébastien Lecornu.
Polityk przetrwał na stanowisku dokładnie 27 dni, co czyniłoby go najkrócej urzędującym premierem od 1958 roku. Czyniłoby, bo do gry ponownie wszedł prezydent Francji, Emmanuel Macron. Oczekiwał, że przed odejściem Sébastien Lecornu podejmie rozmowy ostatniej szansy, dostał na to 48 godzin, o swojej decyzji poinformował na platformie X.
„Przyjąłem prośbę Prezydenta Republiki o przeprowadzenie ostatecznych rozmów z siłami politycznymi w celu stabilizacji kraju” – podkreślił Sébastien Lecornu.
Według medialnych przekazów dymisja premiera miała związek z brakiem kompromisu przy podziale stanowisk ministerialnych – niezadowoleni mieli być Republikanie, który czuli się zmarginalizowani nominacjami dla partii Odrodzenie związanej z prezydentem Emmanuelem Macronem. Lewica chce wykorzystać kryzys polityczny do przejęcia władzy i żąda, by to jej prezydent powierzył misję stworzenia rządu.
– Zrobimy wszystko, aby zapobiec dojściu skrajnej prawicy do władzy. Stanowi to zagrożenie dla Francji i jej robotników – zaakcentował Pierre Jouvet, rzecznik Partii Socjalistycznej we Francji.
Żadna z trzech głównych sił politycznych we Francji nie ma większości pozwalającej samodzielnie utworzyć rząd. Do rozpisania nowych wyborów parlamentarnych wezwała Marine Le Pen ze Zjednoczenia Narodowego.
– Wzywam do rozwiązania Zgromadzenia Narodowego, ponieważ jesteśmy u kresu drogi i nie ma rozwiązania, nie będzie go też jutro – oznajmiła Marine Le Pen.
Dr Andrzej Skiba z Uniwersytetu Gdańskiego tłumaczył, że nawet przy rozpisaniu nowych wyborów, Zjednoczenie Narodowe, które prowadzi w sondażach, musi liczyć się z porażką.
– Problemem w parlamencie – podsumował dr Andrzej Skiba.
W środę wieczorem Sébastien Lecornu ma poinformować prezydenta, czy jest możliwy kompromis przy tworzeniu rządu.
TV Trwam News



