fot. PAP

Preambuła „Sztafety Wolności” bez Boga

Sztafeta Wolności – statuetka symbolizująca wartości, w imię których walczyli i ginęli powstańcy warszawscy. Choć ceremonia ich wręczenia odbyła się ponad tydzień temu, nie milkną jej echa. Powód? W treści preambuły Sztafety Wolności ani słowem nie wspomniano o Bogu mimo, że wiara w powstańczej Warszawie to rozdział, którego nie sposób pominąć.

To był słoneczny dzień – wspomina 1 sierpnia 1944 roku Jan Goldman, uczestnik  Powstania Warszawskiego. Kierując się w stronę walk, pan Jan wstąpił do szewca, by nabić gwoździe w zelówki.

 – Kiedy szewc wbił mi już te gwoździe, podziękowałem i chciałem płacić, wtedy wyszła żona tego szewca, zrobiła mi krzyżyk na czole i powiedziała: nic pan nie płaci. Szczęść Boże! – wspomina Jan Goldman, uczestnik Powstania Warszawskiego.

Błogosławieństwa powstańcom udzielali przede wszystkim kapelani pełniący służbę duszpasterską w walczącej Warszawie. To oni przyjmowali przysięgi do walki powstańczej od zmobilizowanych żołnierzy, święcili sztandary oddziałów czy celebrowali nabożeństwa za Ojczyznę. Po wojnie to właśnie kapelani Armii Krajowej pisali o niezwykłej dorosłości tych ludzi – mówi historyk IPN prof. Jan Żaryn.

– Tych ludzi poznawali przy spowiedzi przy ostatnim namaszczeniu i widzieli że w ciągu tygodnia (czasem dnia) stawali się ludźmi dorosłymi – powiedział prof. Jan Żaryn, historyk IPN.

To nie było łatwe, dlatego wielu z nich szukało wtedy pociechy i nadziei w modlitwie.

– Była niesłychana religijność, bo po prostu było zagrożenie życia, czy ktoś był w akcji czy siedział w piwnicy to równie był zagrożony i religia bardzo jednoczyła – wspomina Janusz Kieszczyński ps. „Kajtek”.

Janusz Kieszczyński miał zaledwie 13 lat kiedy wybuchło powstanie. Wiara i Bóg obecne były na każdym kroku. Tłumy zbierają się nie tylko w ocalałych od bombardowań kościołach czy przy podwórkowych kapliczkach, do dziś obecnych w niektórych miejscach Warszawy.

Pod koniec lipca prezydent Bronisław Komorowski w Parku Wolności przy Muzeum Powstania Warszawskiego wręczył ordery i odznaczenia państwowe uczestnikom Powstania Powstańcy przekazali wówczas młodym ludziom, organizacjom i stowarzyszeniom symboliczne statuetki „Sztafety Wolności”. W preambule odczytanej przed ich wręczeniem wymieniono wartości, w imię których walczyli Powstańcy.

Niestety w dziesięciu przytoczonych wartościach zabrakło Boga i wiary. Dlaczego? Dla dr Marcina Palucha to niezrozumiałe.

– Rota przysięgi AK w pierwszych słowach brzmi: w obliczu Boga Wszechmogącego – powiedział dr Marcin Paluch, historyk KUL.

Co więcej na każdym sztandarze widniały trzy najważniejsze wartości: Bóg, honor, ojczyzna.

– Myślę, że bez Boga Armia Krajowa by nie przetrwała 63 dni Powstania Warszawskiego. To wiara w zwycięstwo, w Boga, Matkę Boską pokazywała, że będziemy trwać i przyjdzie pomoc z której bądź strony – powiedział dr Marcin Paluch, historyk KUL.

Zamiast Boga pojawiła się za to tolerancja. Autorzy tego tekstu zastosowali się do pewnej ideologizacji – wskazuje Jan Maria Jackowski, senator PiS.

– Ponieważ takie słowa, dziś często używane są w nowomowie – jak tolerancja, które jest rozumiane w sposób opaczny jako akceptowanie rzeczy złych i niemoralnych – powiedział Jan Maria Jackowski, senator PiS.

Niestety w historii obchodów 70 rocznicy powstania warszawskiego pozostanie preambuła bez ani jednego słowa o Bogu. Co ze strony jej autorów wobec samej historii jest nieuczciwe. Religia i wiara w Boga w czasie powstańczych walk stanowiła źródło moralnej siły, dzięki której wielu potrafiło przeciwstawić się wrogowi.

 

 TV Trwam News

drukuj