Prawo i Sprawiedliwość zbiera podpisy pod referendum ws. nielegalnej migracji
Trwa zbiórka podpisów pod referendum w sprawie nielegalnej migracji. Prawo i Sprawiedliwość podkreślało, że jest ono konieczne, bowiem ze strony rządzących napływają bowiem sprzeczne informacje dotyczące polityki migracyjnej.
Kryzys migracyjny w Unii Europejskiej nie słabnie. To efekt wieloletnich zaniedbań i forsowania przez Brukselę polityki otwartych drzwi, która jest koncepcją stworzoną przed laty przez ówczesną kanclerz Niemiec, Angele Merkel. Jej wielkim orędownikiem był Donald Tusk. Skutkiem tej polityki było wpuszczenie do Europy rzesz nielegalnych migrantów.
– Ci ludzie byli wpuszczani przez zewnętrzne granice Unii Europejskiej wbrew prawu europejskiemu, wbrew ochronie granic. Mieli też być wpuszczani wbrew prawu polskiemu w polskie granice – mówił Zbigniew Bogucki, poseł PiS.
Tamę nielegalnej migracji w Polsce postawił rząd Zjednoczonej Prawicy – nie godząc się na przymusową relokację migrantów. Za tę decyzję Polska była straszona unijnymi karami. Ich nałożeniem straszył m.in. ówczesny szef Rady Europejskiej, Donald Tusk, który teraz jako szef rządu mówi o zawieszaniu prawa do azylu i postawieniu tamy nielegalnej migracji.
– Nie będziemy respektować ani implementować żadnych europejskich, unijnych pomysłów, jeśli będziemy mieli pewność, że one godzą w nasze bezpieczeństwo. Mówię tu o pakcie migracyjnym – nikt mnie do tego nie zmusi i nie przekona – oznajmił Donald Tusk.
To tylko pozorne działania.
– Ostatni tydzień to podsumowuje. Jedną ręką Donald Tusk chce przekonywać Polskę, media, Polaków, szczególnie tych o konserwatywnym nastawieniu, że on będzie wyłączał prawo migracji czy zawieszał prawo do azylu. Z drugiej strony w tym samym czasie – w zeszłym tygodniu podczas ostatniego posiedzenia Sejmu na komisji ds. UE – jego ludzie z „Koalicji 13 grudnia” głosują za pakietem wprowadzającym pakt migracyjny, który ma zrealizować pakt jeszcze wcześniej, niż jest to zakładane – zauważył Zbigniew Bogucki.
Donald Tusk podczas ostatniego unijnego szczytu zgodził się także na szybsze wdrożenie unijnego paktu migracyjnego. W konkluzjach po szczycie widnieje zapis, że decyzja zapadła jednomyślnie.
Mówienie przez rząd o sukcesie ws. migracji to tylko gra pozorów przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi – podkreślali politycy PiS i jako kolejny przykład podali decyzję o wybudowaniu za 400 mln zł ośrodków dla uchodźców.
– Do Polski trafi duża rzesza migrantów, którzy są niechciani w Unii Europejskiej, a szczególnie niechciani w Niemczech. Tych, którzy nie poszli do pracy, tych inżynierów i doktorów tylko posługujących się niejednokrotnie sprzętem w postaci maczet i noży– tych migrantów, którzy mogą znaleźć się w tych ośrodkach, którzy jedyne, co będą robili, to będą ściągali swoje rodziny. Z takich 40 tys. za chwilę możemy mieć 400 tys. – wskazał Artur Szałabawka, poseł PiS.
Te 40 tys. nielegalnych migrantów mają do naszego kraju przerzucić Niemcy. W związku z tym PiS oczekuje od premiera zawieszenia unijnego rozporządzenia, które reguluje kwestię readmisji. Politycy największej partii opozycyjnej zachęcają także Polaków do składania podpisów pod inicjatywą referendalną ws. migracji.
– Wiele milionów Polaków zagłosowało w ostatnim referendum przeciwko przyjmowaniu migrantów. Dzisiaj wzywamy kolejne osoby, które już widzą, że nasze ulice stają się mniej bezpieczne, żeby podpisać się pod tym referendum – apelował Dariusz Matecki, poseł PiS.
Podpisy pod wnioskiem o referendum w sprawie unijnego paktu migracyjnego PiS zbiera m.in. w swoich biurach poselskich.
TV Trwam News




