fot. pl.wikipedia.org

Poznań: konserwatorzy ujawnili fałszywy portret Mikołaja Kopernika

Portret Mikołaja Kopernika przez lata wisiał w zamku w Gołuchowie. Podczas prac konserwatorskich dzieła odkryto, że ktoś namalował wizerunek polskiego astronoma na portrecie Medyceusza, słynnego mecenasa sztuki i arystokraty – Wawrzyńca Wspaniałego.

Niezwykłego odkrycia dokonała konserwator dzieł sztuki Hanna Kutzner z Muzeum Narodowego w Poznaniu. Jak tłumaczyła PAP, „ktoś najprawdopodobniej na zlecenie jakiegoś antykwariusza postanowił zrobić z tego obrazu portret Mikołaja Kopernika, po czym sprzedać go w XIX wieku Izabeli z Czartoryskich Działyńskiej. Wzdłuż górnego brzegu obrazu napisano Nicolaus Copernicus, domalowano mu guziki na czerwonej szacie, by bardziej przypominała szatę kanonika i przez wiele lat mężczyzna na portrecie udawał polskiego astronoma”.

Do odkrycia doszło podczas niedawnej konserwacji obrazu, choć jak wskazała Hanna Kutzner, wątpliwości co do sportretowanego mężczyzny były już wcześniej.

„W trakcie zdejmowania wielu przemalowań, retuszy, oraz podbarwionego, mocno pociemniałego werniksu, odkrywałam zupełnie inaczej namalowaną twarz, szatę, tło. Zaczęłam się od razu zastanawiać, kto to może być, choć w pierwszej chwili fakt świadomego zamalowania czyjegoś wizerunku wydawał mi się wręcz niemożliwy” – mówiła.

„Na tym portrecie widać ciekawą, szlachetną twarz, a w tamtym okresie portretowano głównie osoby znaczące. Wiedziałam, że jest to szkoła florencka, bo to już zostało określone wcześniej przez historyków sztuki. Nikodem Pajzderski, który przed laty zrobił pierwszy katalog zbiorów gołuchowskich, już wtedy określił, że jest to portret mężczyzny, szkoła florencka z XV/XVI wiek i że to wcale nie jest Kopernik, a napis został domalowany w XIX wieku” – dodała.

Hanna Kutzner mówiła, że na podstawie m.in. tych wiadomości zaczęła poszukiwać odpowiedzi na pytanie o tożsamość sportretowanego mężczyzny.

„Szukając, analizując różne postaci i portrety w tym okresie znalazłam bardzo podobny wizerunek namalowany w XVI wieku. Jest na nim przedstawiony mężczyzna w takiej samej czerwonej szacie, z niezwykle podobnym układem twarzy; spojrzeniem, oczami, zarysem szczęki, włosami. Na tamtym portrecie ten mężczyzna, Medyceusz, przedstawiony jest jednak jako starszy. I tu zaczęły się kolejne pytania, czy portret z Gołuchowa był malowany jeszcze za życia Medyceusza, czy jest to portret namalowany później w XVI, np. na podstawie innego dzieła” – podkreśliła.

Jak dodała, w tej sprawie polegała nie tylko na swojej intuicji, ale kontaktowała się z licznymi historykami sztuki we Włoszech.

„Pytałam, czy rzeczywiście mogliby oni potwierdzić moje przypuszczenia – odpowiadali: tak, to jest Medyceusz, gratulujemy” – dodała.

Hanna Kutzner tłumaczyła, że takie odkrycia nie zdarzają się często. Jak mówiła, praca konserwatora dzieł sztuki to bardzo żmudne zadanie, w którym niezwykle przydatna jest m.in. wiedza na temat technologii i technik malarskich.

„Wiemy m.in., jakie pigmenty stosowano w danym okresie. Zachowane są przecież fantastyczne traktaty malarskie, dotyczące np. XV wieku, gdzie jest dokładnie opisane, jak obraz jest zbudowany, ile powinien mieć warstw zaprawy, z czego, jakich używano wówczas pigmentów. Bardzo pomocne w naszej pracy są badania fizyko-chemiczne, które wykonujemy przed podjęciem prac konserwatorskich. To się oczywiście wszystko zmienia na przestrzeni wieków, ale np. w przypadku tego obrazu, wiadomo, że rękawy były malowane azurytem, a ten był stosowany m.in. w XV wieku, więc to był już jakiś punkt wyjścia” – mówiła.

Portret Medyceusza – który do niedawna jeszcze udawał portret Mikołaja Kopernika – można oglądać od niedzieli do 19 sierpnia w Muzeum Narodowym w Poznaniu. Obraz jest jednym z eksponatów wystawy „Życie sztuką. Gołuchów Izabeli z Czartoryskich Działyńskiej”.

Medyceusz, Wawrzyniec Wspaniały, a właściwie Lorenzo de’ Medici był słynnym włoskim arystokratą i mecenasem sztuki. Medyceusze roztaczali opiekę nad największymi artystami swego czasu, jak Leonardo da Vinci, Michał Anioł i Sandro Botticelli.

O odkryciu jako pierwsze informowało Radio Poznań.

PAP/RIRM

drukuj